Refleksja 

„Weźmijcie Ducha Świętego…” J 20, 22
 
Aby zrozumieć, na czym polega rola Ducha Świętego w naszym życiu, trzeba zwrócić uwagę na sytuację i postawę Apostołów przed i po zesłaniu Ducha Świętego. Przez trzy lata przebywali codziennie z Jezusem, byli świadkami Jego życia, cudów, które czynił. Mieli najlepszego nauczyciela, jakiego kiedykolwiek miała grupa uczniów, a jednak Ewangelia wielokrotnie stwierdza, że byli uczniami niepojętnymi. Chrystus zna ich słabości obecne i przyszłe, dlatego najpierw zapowiada, a w dzień Pięćdziesiątnicy spełnia obietnicę - zsyła im Ducha Świętego. Apostołowie zostali Nim napełnieni i odtąd ich życie zmieniło się radykalnie. Stali się nieustraszonymi świadkami, idą na cały świat, aby dać świadectwo o Chrystusie i Jego zmartwychwstaniu.
Spoglądając na przeciętnych współczesnych chrześcijan, dostrzegamy, że poziom ich życia można by porównać z życiem apostołów przed zesłaniem Ducha Świętego. Wielu z nich zachowuje się jak ludzie niewierzący. Ich życie jest jałowe, są zawiedzeni, sfrustrowani, nie mają pewności swojej wiary, nie żyją nadzieją chrześcijańską, nie są zdolni do dawania świadectwa. 
Na szczęście obietnice Boga są wciąż aktualne, Bóg jest im wierny. On nie wycofał się ze swoich zobowiązań. Wszystko zależy od nas, od naszej wiary i dlatego w chwili obecnej, kiedy wypełnienie nakazu misyjnego Chrystusa staje się sprawą coraz bardziej naglącą, musimy wpatrywać się w przykład pierwszych chrześcijan, musimy nauczyć się żyć Duchem Świętym, Jego mocą, tak jak oni. Musimy się od nich nauczyć napełniać się Duchem Świętym. 
Niech więc nie zabraknie dziś i na co dzień gorliwej modlitwy o światło i dary Ducha Świętego dla wiernego realizowania swojego chrześcijańskiego powołania. Niech nie zabraknie w tych dniach naszej szczególnej modlitwy o odwagę świadectwa dla neoprezbiterów naszej diecezji, którzy wczoraj przyjęli święcenia kapłańskie..
 

Złota myśl tygodnia

Wszystkie dobra Pana przychodzą do nas przez ręce Maryi. Jest prawie niemożliwe udać się do Jezusa, jeżeli nie przychodzi się przez Maryję. Św. Jan Bosko
 

Na wesoło

– Jasiu, czy możesz dać mi słowo, że tatuś nie pomagał ci przy tym wypracowaniu o sakramentach?
– Daję słowo proszę księdza.
– Nie kłamiesz?
– Oczywiście, że nie. Tatuś mi nie pomagał. On je po prostu napisał.
 
Ksiądz katecheta przepytuje grupę dzieci. Zwracając się do jednego z uczniów, pyta:
– To powiedz mi, Pawełku, jakie jest czwarte przykazanie Boże?
Pawełek, wpatrzony w księdza, recytuje jak z nut:
– Chrzcij ojca swego i matkę swoją.
 

Patron tygodnia – św. Eugeniusz de Mazenod – 21 maja

Eugeniusz urodził się 1 sierpnia 1782 roku w Aix-en-Provence w południowej Francji. Po wybuchu Rewolucji Francuskiej, kiedy Eugeniusz miał zaledwie osiem lat, jego rodzina porzuciła Francję pozostawiając tam swoje posiadłości, i rozpoczęła długie, trwające jedenaście lat wygnanie na ziemi włoskiej. 
W 1802 roku, jako 20-letni młodzieniec, Eugeniusz wraca do ojczyzny. Mama zamierzała ożenić Eugeniusza z najbogatszą z możliwych dam. Jednak Eugeniusz był dogłębnie ujęty katastrofalną sytuacją Kościoła we Francji; Kościoła wyśmianego, atakowanego i spustoszonego przez Rewolucję. Zaczęło dawać o sobie znać powołanie do kapłaństwa a Eugeniusz wielkodusznie podjął to wezwanie. Pomimo sprzeciwu swej matki wstąpił do seminarium Św. Sulpicjusza w Paryżu, a 21 grudnia 1811 w Amiens przyjął święcenia kapłańskie.
Po powrocie do Aix-en-Provence nie podjął zwyczajnej posługi duszpasterskiej w parafii, lecz swą kapłańską troską otoczył przede wszystkim najbardziej duchowo potrzebujących - więźniów, młodzież, służące a także po prostu mieszkańców wsi. W tej posłudze szybko znalazł równie jak on gorliwych kapłanów, gotowych porzucić przestarzałe już struktury. Wędrowali z wioski do wioski nauczając prosty lud i długie godziny spędzając w konfesjonale. Dla zapewnienia ciągłości posługi Eugeniusz postanowił zwrócić się bezpośrednio do Papieża w celu uzyskania dla swojej wspólnoty aprobaty jako Zgromadzenia zakonnego na prawie papieskim. Jego cierpliwa i nieustraszona wiara sprawiły, iż 17 lutego 1826 roku Papież Leon XII zatwierdził nowe Zgromadzenie pod nazwą «Oblatów Maryi Niepokalanej». Eugeniusz został wybrany Przełożonym Generalnym i aż do śmierci, tj. przez 35 lat, pełnił rolę ojca i przewodnika wspólnoty. W 1832 roku Eugeniusz został mianowany biskupem pomocniczym. Pięć lat później został powołany na stolicę biskupią w Marsylii.
21 maja 1861 roku w wieku 79 lat, Eugeniusz odszedł do domu Ojca, po życiu pełnym apostolskich dokonań, często za cenę cierpienia. Na łożu śmierci pozostawił Oblatom swój testament: «Wśród was miłość, miłość, miłość, a ponadto gorliwość o zbawienie dusz». Ogłaszając go 3 grudnia 1995 roku świętym Kościół wieńczy te dwa istotne rysy jego osobowości - miłość i gorliwość. 
 

Opowiadanie

Prawdziwe szczęście
Do mędrca przyszedł pewien człowiek, prosząc go o zapisanie mu jakiejś myśli, która byłaby dla niego samego i jego rodziny inspiracją do działania i zobowiązaniem, tak by szczęście nie opuszczało jego domu.
Mędrzec pokiwał w zamyśleniu głową. Następnie wziął pióro i zanotował:
„Ojciec umrze. Syn umrze. Wnuk umrze”.
Dla owego człowieka nie było to wcale mądre motto, obiecujące mu szczęście w takim sensie, jak się tego spodziewał.
– Czy chcesz sobie ze mnie szydzić?! – zawołał ze złością. – Naturalnie, że wszyscy pomrzemy. Ale nie jest to motto szczęścia, które ma być dla mojej rodziny pomocą!
– Nie miałem zamiaru cię rozgniewać – powiedział mędrzec. – A myśl, którą ci zapisałem, jest istotnie myślą szczęścia. Bo pomyśl tylko o nieszczęściu, gdyby twój syn umarł przed tobą. Gdyby twój wnuk umarł przed twoim synem, co byłoby wówczas z waszym szczęściem? Jeśli w twojej rodzinie przez wiele pokoleń umierać się będzie w kolejności, którą zapisałem, to będzie to naturalna kolej rzeczy, życie niewstrząsane bolesnymi stratami. I to właśnie nazywam prawdziwym szczęściem.
 

Katechizm w pytaniach i odpowiedziach

Czego wymaga od nas przyjęcie miłosierdzia Bożego?
Przyjęcie miłosierdzia Bożego wymaga, abyśmy uznali nasze winy, żałując za nasze grzechy. Sam Bóg przez swoje Słowo i przez swojego Ducha odsłania nasze grzechy, obdarowuje nas prawdą sumienia i nadzieją przebaczenia.
 
Co to jest grzech?
Grzech jest to „słowo, czyn lub pragnienie przeciw prawu wiecznemu” (Św. Augustyn). Jest obrazą Boga, przeciwstawia się miłości Boga do nas. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Chrystus w swojej Męce odsłania w całej pełni gwałtowność i różnorodność grzechu, i pokonuje go swoim miłosierdziem.
 



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.