„Na półmetku” twórczości naukowej. Próba charakterystyki

1. Próba biografii z okazji 60. lecia urodzin, zwłaszcza biografii naukowej – mimo że od rozpoczęcia pracy naukowo-dydaktycznej minęło 25 lat – musi mieć charakter tymczasowy. Curriculum vitae można, co prawda, sporządzić i opowiedzieć w każdym momencie życia, zbliża to osobę, którą się interesujemy, a także pozwala dostrzec ciągle dokonujące się „wielkie dzieła Boże” w jej i w naszym życiu. Natomiast dzieło nie jest zamknięte, dopóki „staje tchu”. 60. lecie w żadnym przypadku nie jest jubileuszem, choć zbiega się w przypadku ks. Biskupa Jana z innymi „półokrągłymi” rocznicami: 15. rocznicą sakry biskupiej (5 grudnia 1992 – nominacja; 6 stycznia 1993 – konsekracja), czyli ustanowienia w hierarchii Kościoła przez otrzymanie pełni kapłaństwa, i 10. rocznicą habilitacji (18 maja 1998), co oznacza stabilizację w hierarchii naukowej poprzez przyznanie prawa do samodzielnej pracy naukowej, prowadzenia uniwersyteckiego seminarium naukowego i promowania doktorów. Jeśli te daty i czasokresy przymierzyć do pewnych granic, „kresów” życia wyznaczanych prawem kościelnym i świeckim, że mianowicie 75. rok życia prawo kanoniczne wyznacza jako datę zakończenia urzędowego posługiwania biskupiego w diecezji (pozostaje więc jeszcze 15 lat biskupiej posługi), a 70. rok życia prawo cywilne kładzie jako kończący dydaktyczną pracę uniwersytecką (pozostaje więc jeszcze 10 lat obowiązków akademickich), to właśnie w tę rocznicę sześćdziesiątych urodzin jesteśmy dość dokładnie „na półmetku”.
2. Zainteresowania historyczne przejawiał Jan Kopiec już jako kleryk, publikując trzy artykuły o dziejach instytucji kościelnych (szkoły i szpitale) w dekanacie oleskim. Wszedł także w kontakt z ks. Alfonsem Schletzem, redaktorem „Naszej Przeszłości”, ważnego periodyku poświęconego historii kościelnej i kulturze chrześcijańskiej w Polsce. Te więzy okazały się trwałe i pożyteczne dla obydwu stron: redaktor chętnie przyjmował do druku najpierw przyczynki, potem większe studia ks. Kopca, który z kolei cały szereg artykułów napisał z okazji rocznicowych periodyku i jego redaktora. Ważny jest szczególnie setny tom „Naszej Przeszłości”, opracowany przez ks. Biskupa (przy współudziale
ks. J. Dukały): ludzie, dzieje i bibliografia tego czasopisma.
Te zainteresowania historyczne młodego kapłana skłoniły ks. biskupa ordynariusza Alfonsa Nossola do wysłania go w 1978 r. na studia historyczno-kościelne przy Wydziale Teologii KUL, co oznaczało zwolnienie z obowiązków duszpasterskich i umożliwiało pełne oddanie się pracy badawczej i pisarskiej, zobowiązywało do tego. Już więc najbliższy rok – 1978, przyniósł opublikowanie dziewięciu artykułów w różnych czasopismach.
3. Zestawienie tytułów wydawnictw zwartych, artykułów, recenzji, haseł encyklopedycznych i innych publikacji i publicznych wystąpień ks. Biskupa Kopca jest imponujące, zdumiewa liczba samych tytułów, ale przede wszystkim wielorakość, różnorodność podejmowanej problematyki. Prowokuje spontaniczne pytanie: Kiedy on to napisał? Ale przecież nie o ilość zadrukowanych stronic chodzi i nie tylko liczbą napisanych prac mierzy się wartość dorobku.
Czy można, i czy wolno, do twórczości naukowej historyka – biskupa przymierzać kryteria oceny wyłącznie naukowej? Podjęcie bowiem posługi biskupiej z natury rzeczy na pierwsze miejsce stawia pracę duszpasterską, sprawy duchowieństwa i wiernych, troskę o ich potrzeby duchowe, pełne zaangażowanie w ich problemy i to nie tylko w sensie oczekiwania, aż z nimi przyjdą i poproszą o interwencję, ale – co czynione jest w czasie parafialnych wizytacji – wyjście im naprzeciw, wspólne odkrywanie trudności i wspólnie podejmowane próby, aby je rozwiązać, zaradzić im. I chodzi tu nie tylko o czas, ale o całą energią psychiczną, o pozostawanie sercem przy nich, o „zaprzątanie” sobie głowy sprawami dotyczącymi zbawienia ludzi powierzonych pieczy duchowej. Podjęcie posługi biskupiej wydaje się więc stwarzać podstawową przeszkodę do przygotowania wielkich opracowań, zwłaszcza opartych na źródłach archiwalnych. To bowiem wymaga zarówno długiego czasu danego „za jednym razem”, w całości, np. w postaci urlopu naukowego, jak również, a może przede wszystkim, „spokojnej głowy”, nie niepokojonej koniecznością rozstrzygania aktualnych, ważnych, życiowych problemów dla tych konkretnych ludzi, koniecznością wypowiadania się w dyskutowanych kwestiach życia społecznego i politycznego czy przygotowania wypowiedzi na ważne jubileuszowe, bądź losowe okazje kościelne, kapłańskie i inne. Takich możliwości pracowania „na długim oddechu” posługa biskupia nie stwarza. Nie da się od niej urlopować i nie można też uniknąć i wytłumaczyć się od podejmowania niezliczonych wprost zaproszeń na ważne spotkania. Takimi zaproszeniami każdy biskup się cieszy, dobrze, że one są, bo obecność przedstawiciela Kościoła stwarza możliwość wypowiedzenia się, zasygnalizowania katolickiego stanowiska w tak wielu bolących kwestiach, wypowiedzenia się na temat problemów formułowanych przez dziennikarzy, często umyślnie prowokująco, by niejako wymusić odpowiedź. Jest ogromną zasługą biskupów, którzy świadomi swych pasterskich obowiązków i ich absolutnego pierwszeństwa, nie rezygnują jednak z pracy naukowej, tej przy biurku, „przy zielonym stoliku”, trwają przy zajęciach uniwersyteckich, aby właśnie w tych gremiach móc być – raz z najzwyczajniejszego prawa przynależenia do nich, kiedy indziej z grzecznościowego zaproszenia, a bywa, że i z „wproszenia się”, „byle Chrystus był zwiastowany… /na wszelkie sposoby/”.
4. Wskażmy po tych zastrzeżeniach na pewne, niektóre, ogólnie przyjęte zasady oceniania wartości dorobku w zakresie historii: (1) oryginalność pracy historycznej poświadcza tzw. aparat naukowy, czyli przypisy, gdy znajdujemy w nich odesłania do archiwów, do źródeł dotąd nie wykorzystanych lub w ogóle nieznanych, (2) o wartości pracy mówi podjęcie problematyki badawczej leżącej odłogiem lub dotąd nie zauważonej, a także (3) korygowanie błędnych ustaleń i niewłaściwych wniosków, wreszcie (4) zachęta do zainteresowania się historią, jako dającą zakorzenienie w społeczeństwie i ziemi ojczystej.
Takie (poprzestańmy na nich) kryteria oceny pozwalają nam wyeksponować najpierw prace, które decydowały o poszczególnych etapach awansów naukowych, więc odznaczają się źródłowością, nowością tematyki i metodą ujęcia. Pozwalają też one poznać tych zasłużonych naszych historyków, którzy przyłożyli rękę do formacji naukowej ks. Biskupa. Byli to księża profesorowie związani z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim: Wacław Schenk (magisterium–licencjat w 1977 r.: Służba Boże w dekanacie bytomskim w latach 1598–1665 w świetle wizytacji), Stanisław Librowski (doktorat w 1982: Historiografia diecezji wrocławskiej do roku 1821) i Damian Wojtyska CP (habilitacja w 1998 r.: Między Altransztadem a Połtawą).
Wielką przysługą oddaną wszystkim, którzy zajmowali się (i zajmują) dawniejszą historią Śląska (przynajmniej do 2005, kiedy ukazały się dwie bibliografie historii Kościoła na Śląsku: elektroniczna w układzie systematycznym ks. J. Myszora i ks. J. Mandziuka w układzie alfabetycznym w Saeculum Christianum), jest rozprawa doktorska, ale – dodajmy – stanowiła ona też dla samego autora znakomite przygotowanie do dalszej pracy nad historią Śląska, a także do prowadzenia prac akademickich w późniejszej pracy dydaktycznej. Doczekała się też pochlebnych recenzji polskiej i niemieckiej.
Dla poszerzenia pola badawczego na inne obszary dziejów kościelnych ważny okazał się urlop naukowy połączony z wyjazdem do Rzymu w 1984/85 r. Uczestniczenie tam w zajęciach w Scuola Vaticana di Paleografia, Diplomatica ed Archivistica, zetknięcie się z ks. D. Wojtyską oraz włączenie się w 1986 r. w Rzymie w prace Polskiego Instytutu Historycznego (Fundacja Lanckorońskich z Brzezia) oznaczało pewien zwrot w pracy badawczej: od tematyki śląskiej, której oczywiście nie zaniechał, ku polskiej i powszechnej historii kościelnej, bo na tym styku znajduje się nuncjatura apostolska. Ks. Kopiec podjął badania nad nuncjaturami Giulio Piazzy i jego następcy, Nicolausa Spinoli (lata 1706–1712). Niezwykle pracowita i żmudna kwerenda tak w centralnych archiwach i bibliotekach watykańskich, jak i w wielu pomniejszych, także prywatnych archiwach włoskich i polskich, przyniosła w efekcie wydanie pięciu tomów źródeł. Trzeba powiedzieć, że jest to, jak dotąd, najważniejsze, znakomite osiągnięcie badawcze i edycyjne ks. Biskupa, dające mu na stale wysokie miejsce pośród historyków polskich. Z kwerendą w archiwach watykańskich związanych jest kilkanaście przyczynków informujących o ich zawartości i przydatności dla badania dziejów Polski i ziem ościennych.
Podstawę do przyznania tytułu naukowego profesora dała jednak inna jeszcze książka, będąca też zarówno opracowaniem, jak i zestawieniem tekstów źródłowych, mianowicie rzecz o ks. biskupie Henryku Grzondzielu, opublikowana w 2002 r. Do napisania tej książki przymierzał się długo i kilkakrotnie, stąd jest nie tylko źródłowo opowiedzianym życiorysem z pięknie naszkicowaną sylwetką duchową Bohatera, ale jest też łatwa w czytaniu i, co może jak na pracę naukową zaskoczyć, jest lekturą budującą. Blasku bowiem tej publikacji dodają teksty bpa Grzondziela, starannie zgromadzone i przygotowane do druku, niektóre tłumaczone z języka niemieckiego, urzekające swoją prostotą i głębią – czy to będzie dzienniczek Henryka, piętnastoletniego gimnazjalisty z lat 1912/13, czy wspomnienia katechety–wikarego, czy teksty homilii ojca duchownego w seminarium.
Ta książka, poświęcona jednemu z wielkich synów ziemi górnośląskiej, wyrosła w kontekście wielkiego dorobku biografistycznego ks. Biskupa. Stanowi go: 115 biogramów biskupów zamieszczonych w Die Bischöfe des Heiligen Reiches, biogramy drukowane w Encyklopedii katolickiej KUL i innych słownikach biograficznych śląskich kapłanów. Nie można też nie wymienić tu obszernego zestawienia krótkich biogramów księży, którzy w latach 1945–1980 pracowali na terenie Śląska Opolskiego.
5. Ważne i pokaźne miejsce w dorobku ks. Biskupa zajmują prace popularnonaukowe i popularyzacyjne. Ale mówiąc o pracach popularnych, nie mamy na uwadze artykułów w prasie katolickiej, tygodnikach kościelnych, których jest spora liczba, jak wskazuje to zamieszczona wyżej bibliografia. Tu chodzi o obszerniejsze, syntetyczne opracowania, dające czytelnikowi nie przygotowanemu, poprzez studium historii do lektury fachowo napisanych i udokumentowanych dzieł, dobry przegląd biegu dziejów. Mam na uwadze przede wszystkim dwie syntezy dziejów kościelnych: Dzieje Kościoła katolickiego na Śląsku Opolskim i cykl pogadanek radiowych wydanych drukiem Kościół śląski w swoim millenium, a nadto Kościół w Polsce po 1945 roku oraz Diecezja gliwicka. Dzieje i współczesność. Tego rodzaju prace, obejmujące długie lub bardzo długie okresy dziejowe pisane z obfitości wiedzy, bez opatrywania ich bardzo żmudnym aparatem naukowym, potwierdzają, że dobrym popularyzatorem może być tylko dobry naukowiec, obdarzony zmysłem syntezy, wyczuwający niemal intuicyjnie, co jest ważne, a co podrzędne w biegu historii, gdzie są punkty zwrotne, odróżniający streszczenie od uproszczenia, umiejący ukazać poprzez szczegółowe wydarzenia proces historyczny.
Ta umiejętność wydobywania rzeczy ważnych cechuje również krótkie wypowiedzi i homilie ks. Biskupa wygłaszane przy najróżniejszych okazjach. Są to liczne konferencje naukowe i sympozja, w których brał udział (około 140), bardzo często wygłaszając referat, a zwykle inaugurując lub zamykając posiedzenia. Musi tu być mistrzem „małych form”, raz inspirując, raz podsumowując, to znów wypowiadając słowa zachęty. Będą to również teksty wprowadzające do publikacji, pisane czy to ze względu na tematykę, czy ze względu na autora. Ale, rzecz oczywista, najbardziej właściwą i najbliższą każdemu biskupowi formą wypowiedzi jest homilia. I tu również Biskup Jan jest mistrzem. Umie, czy to wyłuskać z przypadających na dany dzień, więc przypadkowych, tekstów biblijnych aktualną myśl związaną z tematyką czy okolicznością spotkania, czy to, kiedy indziej, znaleźć cytat biblijny, stwarzający odpowiednią kanwę rozważania: Miłością wielką umiłowałem cię (w 800-lecie fundacji klasztoru cysterek w Trzebnicy), Pozbierajcie pozostałe okruchy (w związku ze spaleniem się drewnianego kościoła w Czarnowąsach), Powstały z martwych kości poniżone (na 50-lecie powojenne Kościoła na Dolnym Śląsku).
W kontekście „małych form” trzeba też powiedzieć o licznych recenzjach, omówieniach, prezentacjach książek i artykułów. Są to pisane „lekkim piórem”, niby sprawozdania z własnej lektury, z pożytkiem dla autora danej publikacji, dla czytelnika, ale przecież i dla dalszych dociekań naukowych.
6. Szeroki wachlarz zainteresowań naukowych jest racją zaproszenia ks. Biskupa do zespołów redakcyjnych kilku znaczących czasopism naukowych: „Nasza Przeszłość”, „Śląsk Opolski”, „Polski Przegląd Dyplomatyczny”, „Przegląd Piśmiennictwa Teologicznego”.
7. Ważną cechą nauczyciela akademickiego jest skupienie wokół siebie grupy studentów zainteresowanych, w tym przypadku historią Kościoła, co zwykle związane jest z prowadzeniem seminarium naukowego i promocjami naukowymi. Należy to do całości dorobku naukowego i czyni nauczyciela akademickiego profesorem: ucząc się – uczy, awansując – ciągnie za sobą innych. Ks. Biskup wypromował ponad 50 magistrantów i 6 doktorów, brał udział jako recenzent w dalszych 18 promocjach doktorskich i 8 przewodach habilitacyjnych w różnych uniwersytetach polskich, a także za granicą (Bamberg).
W zakończeniu tej prezentacji, bo przecież nie podsumowania, dorobku naukowego ks. Biskupa Jana Kopca, dokonanej „na półmetku” pracy akademickiej i posługi biskupiej życzymy, aby jej „druga połowa”, wyznaczona ustaleniami prawa cywilnego i kościelnego, była równie twórcza, i modlimy się, aby Pan Bóg, którego łaskawości żaden ludzki prawodawca nie może położyć granic, dodał od Siebie „połowę trzecią”.
 



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.