„Sens ruchu ekumenicznego, poza obroną naszych wspólnych wartości chrześcijańskich, tkwi właśnie w tym, że chociaż na razie nie możemy wspólnie modlić się w pełnym znaczeniu tego słowa – modlić się eucharystycznie, to jednak możemy modlić się o dar jedności” – powiedział prawosławny arcybiskup wrocławsko-szczeciński Jerzy Pańkowski podczas nabożeństwa ekumenicznego w kościele seminaryjno-akademickim w Opolu.
Kaznodzieja przypomniał, że w tradycji Kościoła prawosławnego wołanie ślepca z Ewangelii dało początek Modlitwie Jezusowej: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym”. „Dla wielu słowa te stają się ich oddechem, tchnieniem życia. Niektórzy mówią, że duchowość prawosławia można sprowadzić do tej modlitwy. Dla wielu ta modlitwa staje się życiem. Wraz z nabieraniem powietrza, wdychają oni w siebie słowa i wołanie: »Panie Jezu Chryste, Synu Boży«, a wydychają prośbę »zmiłuj się nade mną grzesznym«. To najsilniejsza modlitwa, najprostsza i najtrudniejsza, najkrótsza, choć niemająca końca. Wszystko inne schodzi na dalszy plan. Serce wybija rytm modlitwy, a umysł odmawia ją nawet podczas snu” – wyjaśnił.
Ordynariusz prawosławnej diecezji wrocławsko-szczecińskiej podkreślił, że ślepiec nie znał tradycji odmawiania Modlitwy Jezusowej, nie mieszkał w eremach na pustyni, ani nie praktykował jej jak późniejsi wielcy asceci ducha. „Fakt, że w otchłani swej rozpaczy i biedy jego serce wołało nie patrząc na nic i na nikogo o litość i zmiłowanie, oznacza, że był on człowiekiem niewidomym cieleśnie, ale dużo więcej widzącym duchowo. Ci, co szli na przedzie, widzieli fizycznie wszystko, szli obok Jezusa, ale byli od Niego tak bardzo daleko, bo byli ślepcami duchowymi. Dlatego nie znaleźli czasu dla ślepca, który widział oczami duchowymi. Chrystus pozostawił wszystko i wszystkich, bo słyszy nawet wśród zagłuszającego zgiełku wołanie prawego i nieszczęsnego człowieka” – zaznaczył.
Prawosławny ordynariusz wojskowy zaapelował o uczciwość w dialogu ekumenicznym. „Żmudne dyskusje, nierzadko nasza ułomność ludzka, niepotrzebna dyplomacja i poprawność ekumeniczna powodują, że idziemy ku jedności nierzadko po omacku. Potrzebna jest na pewno bardzo wytężona modlitwa. Nie zamieni jej nic. Brakuje jej zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i kolektywnym. Żeby mówić o jedności z Bogiem, najpierw trzeba być w jedności z drugim człowiekiem” – stwierdził.
„Oczyszczanie się względem Boga prowadzi przez miłość do każdego człowieka” – mówił abp Pańkowski. „To zadanie, które Bóg stawia przed nami, bo to właśnie On weryfikuje naszą miłość. […] Jedność chrześcijan i w ogóle jedność jest bez wątpienia dziełem i darem Boga. Jesteśmy zbyt słabi, żeby sami doprowadzić do jedności. Na pytanie, kiedy ona nastąpi, nie ma wiarygodnej odpowiedzi” – przyznał.
Profesor i prorektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie dodał również, że Kościół prawosławny nadaje tygodniowi modlitw o jedność chrześcijan nieco inną nazwę. „Nazywamy go tygodniem modlitwy o pomnożenie miłości, bo to właśnie od tego należy zacząć dążenia do zjednoczenia. Zjednoczenia jednak bez kompromisu. Tylko Bóg może do jedności nas doprowadzić. Tylko Bóg może nami tak pokierować, żeby nastąpiło zjednoczenie także w jedności wiary” – podkreślił.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.