"Naszym powołaniem jest miłość"
Drodzy Współwyznawcy Jezusa Chrystusa – pełni objawienia miłości Bożej!

Papież Benedykt XVI swoje Orędzie na tegoroczny Wielki Post zatytułował ewangelicznie: „Będą patrzeć na Tego, którego przebili! (J 19, 37)”. Koncentruje się zatem na krzyżu objawiającym pełnię miłości Bożej podkreślając: „Patrzymy na Chrystusa przebitego na krzyżu! On jest najbardziej wstrząsającym objawieniem miłości Boga (...). Na krzyżu sam Bóg żebrze o miłość swojego stworzenia – jest spragniony miłości każdego z nas. Apostoł Tomasz rozpoznał w Jezusie «Pana i Boga», kiedy włożył rękę w ranę w Jego boku. Nic dziwnego, że wielu świętych widziało w Sercu Jezusa najbardziej poruszający wyraz tej tajemnicy miłości. Jezus powiedział: «Gdy zostanę nad ziemię wywyższony, pociągnę wszystkich do siebie» (J 12, 32). Pan gorąco pragnie, abyśmy w odpowiedzi przede wszystkim przyjęli Jego miłość i pozwolili, by nas przyciągnął. Nie wystarcza jednak przyjąć Jego miłości. Trzeba tę miłość odwzajemnić, a następnie starać się przekazywać ją innym: Chrystus «przyciąga mnie do siebie», aby się ze mną zjednoczyć, abym nauczył się kochać braci taką samą miłością, jaką On kocha”.
Z tego względu, iż Ojciec Święty w całym Orędziu nawiązuje do swej pierwszej encykliki Bóg jest Miłością (Deus Caritas est), chciałbym Wam, drogie Siostry i Bracia, nieco przybliżyć jej niezmiernie ważną i głęboką treść. Uczynię to szkicując nakreśloną przez Papieża wizję tajemnicy miłości (I) oraz potrzebę miłości społecznej – caritas (II), byśmy jako wspólnota ludu Bożego przejęli się w okresie Wielkanocnej Pokuty na nowo wzniosłością i pięknem wydarzenia miłości.


I. Tajemnica miłości
1. Wiąże się ona ściśle z naszą wiarą. Ojciec Święty zaraz na wstępie podkreśla: „Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1 J 4, 16). Słowa z Pierwszego Listu św. Jana wyrażają ze szczególną jasnością istotę wiary chrześcijańskiej – chrześcijański obraz Boga i także wynikający z niego obraz człowieka i jego drogi. „Uwierzyliśmy miłości Boga” – tak chrześcijanin może wyrazić podstawową opcję swego życia. „Wiara chrześcijańska uznając miłość jako swoją główną zasadę, przyjęła to, co stanowiło istotę wiary Izraela, a równocześnie nadała temu nową głębię i zasięg (...). Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4, 10), miłość nie jest już przykazaniem, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi” (1).
2. Papież zdaje sobie oczywiście sprawę z tego, że dzisiaj słowo „miłość” jest tak zużyte, tak oklepane, tak nadużywane, że prawie wzdrygamy się przed jego użyciem. A jednak jest to jedno z najważniejszych słów, odbijającym pierwotną rzeczywistości. Nie możemy tak po prostu porzucić go, ale musimy podnieść je na nowo, oczyścić je i przywrócić mu pierwotny blask, tak aby rozświetliło nasze życie i prowadziło je na właściwą ścieżkę.
W tym celu encyklika pragnie pokazać człowieczeństwo wiary chrześcijańskiej, której częścią jest eros i agape. Obydwa greckie pojęcia bywały w dyskusji filozoficznej i teologicznej często radykalnie przeciwstawiane jako miłość „wstępująca” i miłość „zstępująca”. Typowo chrześcijańską byłaby w tym ujęciu miłość zstępująca, ofiarna – właśnie agape. Kultura zaś niechrześcijańska charakteryzowałaby się miłością wstępującą, pożądliwą, czyli erosem. Przyjmując taki podział istota chrześcijaństwa byłaby oderwana od podstawowych relacji ludzkiego istnienia i stanowiłaby dla siebie odrębny świat. „W rzeczywistości eros i agape – miłość wstępująca i miłość zstępująca – nie dają się nigdy całkowicie oddzielić jedna od drugiej” (8).
3. Koniecznie trzeba jeszcze wspomnieć o początkowej realistycznej uwadze Papieża. Zanim przystąpił on do szczegółowej analizy rzeczywistości miłości w ogóle, stwierdza, że „ze względu na ukierunkowanie zawarte w akcie stwórczym, eros kieruje człowieka ku małżeństwu, związkowi charakteryzującemu się wyłącznością i definitywnością; tak, i tylko tak urzeczywistnia się jego głębokie przeznaczenie. Obrazowi Boga monoteistycznego odpowiada małżeństwo monogamiczne. Małżeństwo oparte na miłości wyłącznej i definitywnej staje się obrazem relacji Boga z jego ludem, i odwrotnie: sposób, w jaki miłuje Bóg, staje się miarą ludzkiej miłości. Ten ścisły związek między erosem i małżeństwem występujący w Biblii prawie nie znajduje sobie podobnych w literaturze pozabiblijnej” (11).
4. Wracając do tajemnicy Chrystusa jako „wcielonej miłości Boga” należy koniecznie spojrzeć również na chrześcijański obowiązek kochania. Otóż „przykazanie´ miłości staje się możliwe tylko dlatego, że nie jest jedynie wymogiem; miłość może być przykazana, ponieważ wcześniej jest dana” (14). Inaczej nie można by miłości nakazać, jako że jest ona przecież najwyższym owocem wolności. W tajemnicy Chrystusa i w ogóle w nauczaniu Nowego Testamentu „miłość Boga i miłość bliźniego łączy się w jedno” (15). Jedna wymaga drugiej w sposób tak ścisły, że stwierdzenie o miłości Boga staje się kłamstwem, jeżeli człowiek zamyka się na bliźniego, czy wręcz go nienawidzi. Miłość wzrasta poprzez miłość. Miłość jest „Boska”, ponieważ pochodzi od Boga i łączy nas z Bogiem, a ten jednoczący proces przekształca nas w „My”, które przezwycięża nasze podziały i sprawia, że stajemy się jednym tak, że ostatecznie Bóg jest „wszystkim we wszystkich” – por. 1 Kor 15, 28 (18).

II. Potrzeba miłości społecznej – Caritas
1. Drugą część encykliki Ojciec Święty zatytułował: „Caritas. Dzieło miłości dokonywanej przez Kościół jako wspólnotę miłości”. W tym ujęciu cała działalność Kościoła jest naprawdę miłością, która pragnie całkowitego dobra człowieka. Miłość jest „służbą, którą Kościół pełni, aby nieustannie wychodzić naprzeciw cierpieniom i potrzebom, również materialnym, ludzi” (19). „Miłość bliźniego zakorzeniona w miłości Boga jest przede wszystkim powinnością każdego poszczególnego wierzącego, ale jest także zadaniem całej wspólnoty kościelnej, i to na każdym jej poziomie: od wspólnoty lokalnej, przez Kościół partykularny, aż po Kościół powszechny w jego wymiarze globalnym. Również Kościół jako wspólnota winien wprowadzać miłość w czyn” (20). Przeto Kościół nie może zaniedbać działalności charytatywnej „posługi miłości, tak jak nie może zaniedbać Sakramentów i Słowa” (22). Na tym polu Kościół był od samego początku egzemplaryczny i wytrwał w swej postawie po dziś dzień, choć atakowano go zwłaszcza w XIX w., twierdząc z punktu widzenia nowszej i skrajnej nauki społecznej, że ubodzy „nie potrzebują dzieł charytatywnych, ale sprawiedliwości”. W odpowiedzi na tego rodzaju „socjologiczno-społeczne” zarzuty Papież stanowczo odpowiada: „Miłość – caritas – zawsze będzie konieczna, również w najbardziej sprawiedliwej społeczności (...). Kto bowiem usiłuje uwolnić się od miłości, będzie gotowy uwolnić się także od człowieka”. Dlatego też państwo winno dotrzeć i wesprzeć „w duchu pomocniczości inicjatywy podejmowane przez różnorakie siły społeczne, łączące w sobie spontaniczność i bliskość z ludami potrzebującymi pomocy. Kościół jest jedną z tych żywotnych sił: pulsuje w nim dynamizm miłości rozbudzonej przez Ducha Chrystusa” (28). Kościelna Caritas powinna ożywiać całą egzystencję wiernych świeckich, a więc tak ich aktywność polityczną, traktowaną jako miłość społeczną. Zresztą, „nigdy nie będzie takiej sytuacji, w której caritas poszczególnych chrześcijan nie będzie potrzebna, gdyż człowiek, poza sprawiedliwością, potrzebuje i zawsze będzie potrzebował miłości” (29).
2. W okresie globalizacji „każdego dnia stajemy się świadkami, jak wiele jest cierpienia w świecie
, pomimo wielkiego postępu na polu nauki i techniki, z powodu różnorakiej biedy materialnej i duchowej. Nasze czasy domagają się zatem nowej gotowości do wychodzenia naprzeciw potrzebującemu bliźniemu”, zwłaszcza iż współczesność dostarcza nam niezliczonych narzędzi do niesienia pomocy humanitarnej potrzebującym siostrom i braciom. Zwracając szczególną uwagę na „powstanie i rozszerzanie się różnych form woluntariatu, które wyrażają się w wielorakich posługach”. Papież wyraża „uznanie i wdzięczność wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczą w tej działalności” (30).
3. Specyficzny profil dzisiejszej działalności charytatywnej Kościoła określa encyklika następująco: „Caritas chrześcijańska jest przede wszystkim odpowiedzią na to, co w konkretnej sytuacji stanowi bezpośrednią konieczność: głodni muszą być nasyceni, nadzy odziani, chorzy leczeni z nadzieją na uzdrowienie, więźniowie odwiedzani itd.”. „Chrześcijańska działalność charytatywna musi być niezależna od partii i ideologii. Nie jest środkiem do zmieniania świata w sposób ideologiczny i nie pozostaje na usługach światowych strategii, ale jest aktualizacją tu i teraz miłości, której człowiek potrzebuje zawsze” (31).
Tak oto chrześcijanie zaangażowani w charytatywną działalność Kościoła powinni umacniać zbawienne przekonanie i świadomość, iż przez swe działanie, mówienie, milczenie i przykład stają się „wiarygodnymi świadkami Chrystusa” w dzisiejszym świecie. Powtórzmy raz jeszcze, że działalność charytatywna jest aktem własnym Kościoła i że tak samo jak posługa Słowa i Sakramentów, przynależy do istoty jego pierwotnej misji” (32).
Benedykt XVI pragnie nas wszystkich, którzy jesteśmy Kościołem, o tym stanowczo przekonać. Jego pierwsza encyklika powinna, zwłaszcza teraz w Wielkim Poście, pomóc nam zrozumieć, że „Wiara, która jest świadoma miłości Boga objawionej w przebitym Sercu Jezusa na krzyżu, ze swej strony prowokuje miłość. Jest ona światłem – w gruncie rzeczy jedynym – które zawsze na nowo rozprasza mroki ciemnego świata i daje nam odwagę do życia i działania. Miłość jest możliwa i możemy ją realizować, bo jesteśmy stworzeni na obraz Boga. Żyć miłością i w ten sposób sprawić, aby Boże światło dotarło do świata” (39).
Wsłuchani w słowa Ojca Świętego starajmy się ożywic działalność charytatywną w naszych parafiach. Niech rozwija się wielkopostne dzieło jałmużny; niech we wszystkich parafiach aktywnie działają zespoły Caritas, niech spieszą z pomocą potrzebującym, zwłaszcza biednym rodzinom i ludziom chorym.

 

Drogie Siostry i Bracia!
Na zakończenie – jako że aktualnie przeżywany okres wielkanocnej pokuty nie powinien kojarzyć się ze smutkiem – trzy radosne wiadomości:
1. Rok 2007 to jubileusz 750-lecia śmierci św. Jacka, patrona naszej Górnośląskiej Metropolii. W dniach od 15-17 czerwca odbędzie się z tej okazji w Kamieniu Śląskim, miejscowości jego urodzenia, sesja plenarna Konferencji Episkopatu Polski. W niedzielę 17 czerwca zgromadzeni Biskupi odprawią Mszę św. koncelebrowaną pod przewodnictwem Księdza Prymasa, a homilię wygłosi Metropolita Krakowski kard. Stanisław Dziwisz. Bardzo serdecznie zapraszam na tę uroczystość całą naszą Metropolię.
2. W dniu 23 czerwca br. przypada złoty jubileusz kapłański moich Kolegów kursowych. Przed 50 laty o godz. 10.00 otrzymaliśmy święcenia z rąk pierwszego Biskupa Opolskiego Franciszka Jopa. Dlatego też o tej samej godzinie odprawimy Mszę św. dziękczynną w naszej opolskiej katedrze. Już dziś Was kochani Diecezjanie, proszę pokornie, byście nam pomogli dziękować za drogocenny dar powołania kapłańskiego.
3. Korzystając z okazji radośnie Was powiadamiam, iż 1 lutego br., zgodnie z przepisami prawa kanonicznego, dotyczącymi wieku emerytalnego wraz z ukończeniem 75. roku życia, wysłałem do Ojca Świętego prośbę o zwolnienie mnie po 30-letniej posłudze z urzędu Biskupa Opolskiego. Błagajmy zatem Najwyższego Arcykapłana Jezusa Chrystusa o nowego, dobrego ordynariusza naszej ukochanej diecezji opolskiej.
Bratersko i serdecznie wszystkich Was pozdrawiam, życząc błogosławionego okresu wielkanocnej pokuty.

Szczęść Wam Boże!

 

 
 
 
 
 
Wasz biskup
Alfons Nossol

 

 

 

 
 

Opole, Środa Popielcowa 2007 r.  

 

--------------------------------------------------------

 

List ten bardzo proszę odczytać w duszpastersko najdogodniejszą niedzielę Wielkiego Postu. Życzę Wam drodzy Współbracia, błogosławionego przeżycia tego świętego okresu.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.