Z Apostołem Pawłem za krzyżem Chrystusa

Tekst do druku

Droga diecezjalna Wspólnoto Ludu Bożego,
kochani Współwyznawcy i Czciciele Chrystusa Ukrzyżowanego!
Już w swoim pierwszym wielkopostnym liście pasterskim, skierowanym do Was przed trzydziestu laty, usiłowałem skoncentrować się na krzyżu naszego Zbawiciela. Uczyniłem to wtedy nawiązując do znanej pieśni pasyjnej: „W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie, w krzyżu miłości nauka”. Dziś, w moim ostatnim wielkopostnym przesłaniu, pragnąłbym również swe pasterskie rozważanie skupić na „świętym Drzewie”, jako drogowskazie ku Wielkanocy – zwłaszcza, iż prawdziwy chrześcijanin winien być przecież „człowiekiem wielkanocnym”. Ogłoszony przez papieża Benedykta XVI Rok św. Pawła, skłania nas, by uczynić to w oparciu o teologię krzyża tego wielkiego Apostoła.

I. Ewangelia krzyża u św. Pawła

1. Apostoł Narodów wielokrotnie mówi o swojej relacji do krzyża: „Co do mnie, to nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ga 6,14); „Nie posłał mnie bowiem Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża” (1 Kor 1,17). „Postanowiłem więc, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego” (1 Kor 2,2). Św. Paweł był przekonany, iż jego powołaniem jest głoszenie krzyża wszędzie i wszystkim, choć dla wielu był on symbolem zgorszenia i głupoty (por. 1 Kor 1,23). Paweł zaś jest apostołem „mądrości krzyża” (por. 2 Kor 2,1-7), łącząc jego wydarzenie ściśle ze zmartwychwstaniem (por. 1 Kor 15,1-53). Naucza: „Usiłujcie doświadczać Chrystusa, który przeze mnie przemawia, a nie jest słaby wobec was, lecz ukazuje w was moc swoją. Chociaż bowiem został ukrzyżowany wskutek słabości, to jednak żyje dzięki mocy Bożej” (2 Kor 13,3-4). Podobnie jak Apostoł powinniśmy dążyć do tego, by móc z nim wołać: „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,19-20).
2. Warto zadać sobie pytanie: dlaczego św. Paweł chlubi się z krzyża Chrystusa? Otóż najpierw dlatego, że ukazuje i obnaża on odrażającą istotę zła i grzechu. Najważniejsze jest jednak to, że ukazuje on przeogromną miłość Bożą, która ocala i zbawia człowieka; jest on właściwie jedyną drogą zbawienia, wykluczając równocześnie inne, pozorne „ścieżki ocalenia”. Krzyż napełnia także nasze życie szczególną mocą Bożą. Przy krzyżu i poprzez krzyż każdy człowiek staje się dobry. „Jeśli więc ktoś pozostaje w Chrystusie jest nowym stworzeniem. To co dawne, minęło, a oto wszystko staje się nowe” (2 Kor 5,17). I wreszcie, Chrystusowy krzyż gwarantuje życie wieczne, ponieważ z nim wiąże się zmartwychwstanie.
3. Jako najpełniejszy wyraz miłości, krzyż Chrystusa jest po prostu centrum historii ludzkości, a równocześnie szkołą mądrości, nadziei i miłości. Kto szczerze wierzy w ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa, nosi krzyż z dumą, jako niezaprzeczalny dowód, że Bóg jest miłością. Zbawcza miłość krzyża koncentruje się przede wszystkim w odkupieniu i pojednaniu. Idąc za nim i świadomie go przyjmując, akceptujemy tym samym zleconą nam w świecie „posługę jednania”, o której Apostoł pisze: „Albowiem w Chrystusie Bóg jednał ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,19-20). Tak rozumiane dzieło pojednania obejmuje relację z Bogiem, ale też dotyczy pojednania człowieka z samym sobą, z innymi ludźmi i z całym stworzeniem.
4. Jakże inaczej wyglądałoby nasze codzienne życie i obraz współczesnego świata, gdybyśmy Pawłową Ewangelię krzyża zechcieli traktować bardziej serio i zrobili dla niej więcej miejsca w naszych myślach, pragnieniach i sercach. Wtedy wszystkie „ziemskie krzyże” znalazłyby swój najgłębszy sens. Nie wolno ich przez brak miłości i nienawiść wkładać innym na ramiona, ale trzeba opierać je o krzyż Chrystusa. Po to właśnie wziął go Syn Boży na swe ramiona, by uczynić zeń znak pełnego wyzwolenia, radości i pokoju w świecie oraz drogowskaz ku lepszej przyszłości całej ludzkości, pojmowanej jako jedna wielka wspólnota dzieci Bożych. By lepiej pojąć działanie zbawczej mocy Chrystusowego krzyża, warto wsłuchać się także w świadectwa tych, którzy w szczególny sposób go umiłowali.

II. Wielcy współcześni świadkowie ukrzyżowanego Pana

1. Szczególnie bliskie i wymowne jest dla nas nauczanie Jana Pawła II, którego ziemskie życie, niemal od początku aż po sam kres, związane było z krzyżem. Nie bez znaczenia jest przy tym fakt, iż to właśnie nas, swoich rodaków, przekonywał podczas pielgrzymek do Ojczyzny o znaczeniu krzyża i nawoływał do stanowczego pójścia za nim. „Trzeba, aby tak jak w przeszłości, krzyż był nadal obecny w naszym życiu jako wyraźny drogowskaz w działaniu i światło rozjaśniające całe nasze życie. Niech krzyż, który swoimi ramionami łączy niebo z ziemią i ludzi między sobą, rozrasta się na naszej ziemi w wielkie drzewo przynoszące owoce zbawienia. Niech rodzi nowych i odważnych głosicieli Ewangelii, kochających Kościół i za niego odpowiedzialnych, prawdziwych heroldów wiary, nowych ludzi plemię, które rozpali pochodnię wiary i wniesie ją płonącą w progi trzeciego tysiąclecia” (Siedlce 1999). „Konieczne jest – stwierdził Ojciec Święty – abyśmy podjęli odpowiedzialność za obecność krzyża w życiu każdego z nas, stanowczo go broniąc. Mówi bowiem Apostoł: «przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych» (2 Kor 4,7). Czekającemu na naszą odpowiedź Chrystusowi możemy po prostu odpowiedzieć słowami pieśni wielkanocnej: «Panie, Ty widzisz, krzyża się nie lękam, Panie, Ty widzisz, krzyża się nie wstydzę. Krzyż Twój całuję, pod krzyżem uklękam, bo na tym krzyżu Boga mego widzę…»” (Skoczów 2001).
Warto też, by na nowo zapadły w serca słowa Papieża spod tatrzańskich szczytów: „Ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, że ten krzyż (…) ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk. (…) Nie wstydźcie się krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu społecznym czy rodzinnym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych, szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz” (Zakopane 1997).
„Krzyż stanowi najgłębsze pochylenie się Bóstwa nad człowiekiem. Krzyż stanowi jakby dotknięcie odwieczną miłością najboleśniejszych ran ziemskiej egzystencji człowieka” (Dives in Misericordia, 8). „Nieść krzyż za Jezusem oznacza gotowość do wszelkiej ofiary z miłości do Niego. Oznacza nie stawiać nikogo i niczego przed Nim, nawet najdroższych osób, nawet własnego życia. (…) Wiecie, że przylgnięcie do Chrystusa jest wymagającym wyborem. Jednak to nie sami niesiemy krzyż. Przed nami idzie On, torując nam drogę światłem swego przykładu i mocą swojej miłości” (Loreto 2004). „Niech nie zostanie udaremniony krzyż Chrystusa, bo jeśli udaremnia się krzyż Chrystusa, człowiek zostaje pozbawiony korzeni i nie ma już przyszłości; jest zniszczony” (Droga krzyżowa, 2004).
2. Głęboka i przede wszystkim ścisła teologia krzyża dochodzi do głosu także w nauczaniu obecnego papieża Benedykta XVI, który już w swojej pierwszej encyklice podkreśla, że „Jezus ukrzyżowany staje się największym objawieniem Boga, jakie możliwe jest w świecie, bo Bóg jest miłością, a śmierć Jezusa na krzyżu jest największym w całej historii aktem miłości”. Nawiązując do nauczania Apostoła Narodów, Ojciec Święty wskazuje, że w wizji św. Pawła krzyż jest włączony w całą ekonomię zbawienia. Pawłowy hymn chrystologiczny zawiera wielką nowinę: „spodobało się Bogu znów pojednać wszystko przez krzyż Chrystusa” (por. Kol 1,20). Wolno nam zatem twierdzić, że „do osobistego doświadczenia św. Pawła należy niezaprzeczalny fakt: podczas gdy na początku był on prześladowcą i dopuszczał się przemocy wobec chrześcijan, od chwili swego nawrócenia na drodze do Damaszku przeszedł na stronę ukrzyżowanego Chrystusa, czyniąc z Niego rację swego życia i motyw swego przepowiadania. Życie swoje w całości poświęcił dla dusz (por. 2 Kor 12,15); nie było ono wcale spokojne ani wolne od niebezpieczeństw i trudności. W spotkaniu z Chrystusem zrozumiał wyraźnie centralne znaczenie krzyża: zrozumiał, że Jezus umarł i zmartwychwstał dla wszystkich i dla niego samego”. Zatem „dla św. Pawła krzyż ma podstawowy prymat w historii ludzkości; stanowi on centralny punkt jego teologii, gdyż powiedzieć krzyż, to powiedzieć zbawienie jako łaska dana każdemu stworzeniu. Temat krzyża Chrystusowego staje się zasadniczym i pierwszorzędnym elementem przepowiadania Apostoła. (…) Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, do których zwraca się Paweł, wiedzą doskonale, że Jezus już zmartwychwstał i żyje; Apostoł chce przypomnieć nie tylko Koryntianom czy Galatom, ale nam wszystkim, że Zmartwychwstały jest zawsze Tym, który został ukrzyżowany. (…) Z perspektywy stuleci po Pawle widzimy, że w historii zwyciężył krzyż, a nie mądrość, która sprzeciwia się krzyżowi. Ukrzyżowany jest mądrością, gdyż pokazuje naprawdę, kim jest Bóg, to jest potęgą miłości, która sięga aż krzyża, aby zbawić człowieka. Bóg używa sposobów i narzędzi, które na pierwszy rzut oka wydają się nam jedynie słabością. Ukrzyżowany objawia z jednej strony słabość człowieka, a z drugiej prawdziwą moc Boga, to znaczy bezinteresowność miłości: właśnie ta całkowita bezinteresowność miłości jest prawdziwą mądrością. Św. Paweł poznał to już na własnym ciele i zaświadcza o tym w różnych miejscach swej drogi duchowej, która stała się punktem odniesienia dla każdego ucznia Jezusa: «lecz [Pan] mi powiedział: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa» (2 Kor 12,9); i dalej: «Bóg wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć» (1 Kor 1,28). Apostoł do tego stopnia utożsamia się z Chrystusem, że on także, choć wśród tak wielu prób, żyje w wierze Syna Bożego, który umiłował go i dał samego siebie za grzechy jego i za grzechy wszystkich (por. Ga 1,4; 2,20). Ten fakt z życiorysu Apostoła staje się dla nas wzorcowy. (…) Można by w sumie powiedzieć, iż św. Paweł wyrzekł się własnego życia, oddając się całkowicie posłudze pojednania, krzyża, który jest zbawieniem dla nas wszystkich. I to powinniśmy my także umieć robić: naszą siłę odnaleźć możemy w pokorze miłości, a naszą mądrość w słabości wyrzeczenia, aby wejść w ten sposób w moc Bożą. Wszyscy musimy ukształtować nasze życie na tej prawdziwej mądrości: nie żyć dla siebie samych, lecz żyć w wierze w tego Boga, o którym wszyscy możemy powiedzieć: «Umiłował mnie i dał siebie samego za mnie»” (Katecheza z 29 X 2008).
3. O jednym jeszcze wielkim świadku krzyża i zarazem męczennicy nie wolno nam, zwłaszcza na ziemi śląskiej zapomnieć, mianowicie o wrocławiance – św. Edycie Stein, która zresztą po konwersji i wstąpieniu do Karmelu przyjęła imię zakonne: siostra Teresa Benedykta od Krzyża. Dla niej właśnie „Chrystus promieniował w tajemnicy krzyża”. Przed nawróceniem jej jedyną modlitwą było poszukiwanie prawdy. Swoją ostatnią książkę, którą uważała za dzieło życia, zatytułowała wprost: „Wiedza Krzyża”. Tego oryginalnego studium o św. Janie od Krzyża jednak już nie zdążyła dokończyć. Zamordowano ją bowiem, razem z jej siostrą Różą, w oświęcimskiej komorze gazowej. Niejednokrotnie już podkreślano, iż ten zbrodniczy fakt to właśnie „zakończenie” tegoż dzieła.
Wychowana w żydowskiej wierze Edyta bardzo głęboko musiała rozumieć znaczenie słowa „żertwa”; jakże przeżywać musiała to, co opisywał św. Paweł: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego ciała”. Wzięła krzyż, którego nie dostrzegali inni, a ofiarowała go za swój naród: „Rozmawiałam ze Zbawicielem i powiedziałam Mu, że wiem, iż to Jego krzyż zostaje teraz włożony na naród żydowski. Ogół tego nie rozumie, ale ci, co rozumieją, ci muszą w imieniu wszystkich z gotowością wziąć go na siebie. Ave crux, spes unica (Witaj krzyżu, jedyna nadziejo)”.
Niech przytoczone tu trzy egzemplaryczne postawy wobec krzyża pomogą nam konsekwentniej pójść za nim na Golgotę i dotrzeć aż do Wielkanocy. Życzę Wam wszystkim drogie Siostra i drodzy Bracia, z opolskiej katedry Podwyższenia Krzyża Świętego, w dalszym ciągu błogosławionego przeżywania Okresu Wielkanocnej Pokuty i wiele paschalnej radości.

Opole, w Środę Popielcową 2009 r.

Wasz biskup
Abp A. Nossol

--------------------------
Proszę drogich Księży o odczytanie niniejszego listu w najdogodniejszą pastoralnie dla parafii niedzielę Wielkiego Postu. Szczęść Wam Boże!

 



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.