Ukochani w Chrystusie Panu!
Doroczny „Tydzień Miłosierdzia” stwarza okazję do ponownego przemyślenia miłosierdzia – miernika naszego postępu w doskonałości chrześcijańskiej.
I. Miłosierdzie istotnym posłannictwem Kościoła
Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice o miłosierdziu Bożym Dives in Misericordia stwierdza: „Rzecz znamienna, że gdy od Jana Chrzciciela przybyli do Chrystusa wysłannicy, aby postawić Mu pytanie czy jest Mesjaszem – Jezus odpowiedział im «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię» (Łk 7,22)”.
W ocenie samego Zbawiciela czyny miłości są zasadniczym dowodem, że posłał Go miłujący Bóg Ojciec i że On jest Mesjaszem, Synem Bożym. Współczująca miłość Boga do człowieka, objawiona w Jezusie Chrystusie, w języku biblijnym nazywa się „miłosierdziem”. Dlatego we wspomnianej encyklice mówi Papież: „Pragnę, ażeby niniejsze rozważania (…) stały się żarliwym wołaniem Kościoła o miłosierdzie, którego tak bardzo potrzebuje człowiek i świat współczesny” (str. 7).
Podobnie jak nasz Ojciec Święty, do miłosierdzia nawoływali poprzez wieki wszyscy następcy św. Piotra. Miłość chrześcijańska ukonkretniona w uczynkach miłosierdzia zawsze była i jest również obecnie cechą wyróżniającą Kościół Chrystusowy. Już Dzieje Apostolskie przekazują nam bowiem wiadomość o realizowaniu Chrystusowej idei miłosierdzia. Czytamy w nich, iż w pierwszych gminach chrześcijańskich wprowadzano równość pod względem posiadania dóbr materialnych. Bogaci dobrowolnie dzielili się majątkiem z ubogimi. Ustanowiono nawet diakonów dla zajmowania się miłosierdziem.
Miłosierdzie chrześcijańskie weszło również ze swoją ideą miłości do medycyny. To przecież zakony, jak benedyktyni czy bonifratrzy, stworzyły podwaliny pod publiczne szpitalnictwo i zakładały pierwsze szkoły medyczne. Czyniły to wszystko stosownie do zalecenia Chrystusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci – mnie uczyniliście”.
Ponieważ w dzisiejszym świecie i w naszym kraju istnieje wiele zorganizowanych form opieki zdrowotnej i społecznej, nasuwa się pytanie: Czy konieczne jest dzisiaj miłosierdzie chrześcijańskie?
Otóż miłosierdzie chrześcijańskie obejmuje całego człowieka, zarówno jego ciało, jak i jego duszę. Podczas gdy świecka opieka społeczna ma na uwadze ciągle jeszcze tylko tzw. podstawowe sprawy bytowe i zdrowotne – chrześcijańska akcja miłosierdzia zabiega o uczynki miłosierdzia tak co do ciała, jak i do duszy, do człowieka integralnie pojętego. I z tego względu dzisiaj nadal jest nieodzowna. Widzimy to na przykładzie krajów najbogatszych, w których obok bogactwa jest najwięcej grzechu i zła, najwięcej zachłanności i egoizmu, a zarazem najwięcej osamotnienia, rozpaczy i zagubienia.
II. Realizacja miłosierdzia przez dzielenie się dobrami umysłu, serca i dobrami materialnymi
Stąd też realizując zalecenia Chrystusa: „Bądźcie miłosierni, jak i Ojciec wasz niebieski jest miłosierny” winniśmy się dzielić dobrami umysłu, dobrami serca i dobrami materialnymi.
Dobra umysłu – to dzielenie się wiedzą służącą człowiekowi we wszelkiej postaci, to praktykowanie uczynków miłosierdzia co do duszy. Wylicza je krótko Katechizm: nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić, grzesznych upominać. Wiele dobrego mogą tutaj uczynić starsi, wprowadzając cierpliwie i życzliwie młodych w życie zawodowe i rodzinne.
Dobra serca – zapotrzebowanie na serce jest ogromne i rośnie z roku na rok w obecnym, szybko rozwijającym się świecie techniki.
Jan Paweł II podczas modlitwy „Anioł Pański” 26 sierpnia 1981 r. tak przemówił do Polaków: „Pragnę zwrócić szczególną uwagę (…) na chorych, szpitale, ludzi starych, rodziny wielodzietne. I tutaj pragnę się zwrócić z apelem, osobistym apelem do wszystkich w mojej Ojczyźnie. Również licząc na pomoc indywidualną od człowieka do człowieka. Mam na myśli zwłaszcza ludzi młodych – ażeby z tą pomocą spieszyli potrzebującym. To także jest w duchu chrześcijańskiej solidarności. To jest wyrazem tej prawdy, która od początku była świadectwem chrześcijan. Przecież to, co dla chrześcijan pozyskiwało pogan w starożytnym świecie, to była prawda wyrażona w słowach: «Patrzcie, jak oni się miłują»”.
Chciejmy więc rozglądnąć się wokół siebie, a na pewno znajdziemy wielu czekających na serce. Potrzebują serca ludzie starzy, osamotnieni, potrzebują go rodzice ze strony swoich dzieci, którym oddali wszystko i siebie samych, potrzebują młodzi osamotnieni w tłumie wielkich miast, potrzebują dzieci krzywdzone przez rodziców alkoholików lub rodziców, którzy podjęli lekkomyślnie decyzję rozwodu nie bacząc na to, jaką krzywdę wyrządzają dzieciom.
Laureatka Nagrody Nobla Matka Teresa z Kalkuty w jednym z wywiadów prasowych powiedziała: „We wszystkich latach nauczyłam się jednego: że głód i pragnienie można zaspokoić, a choroby można wyleczyć. Najboleśniejszym jednak dla człowieka jest być odepchniętym, nie być potrzebnym, nie być kochanym. Tę chorobę pragniemy leczyć”.
A więc głód serca! Chciejmy wyjść naprzeciw z dobrami swego serca, a siłę do rozdawnictwa miłości chciejmy czerpać z przepełnionego miłością serca Zbawiciela.
Wreszcie winniśmy dzielić się z bliźnimi dobrami materialnymi. Jak powiada mądre ludowe przysłowie: tylko człowiek, który sam przeżył biedę, potrafi biednego zrozumieć!
Ze wzruszeniem obserwowaliśmy ofiarność naszych wiernych na rzecz głodujących w Etiopii i innych krajów Trzeciego Świata, a także na rzecz powodzian w ubiegłych latach.
W tym roku szereg parafii naszej diecezji, a zwłaszcza parafia Cisek, Dębowa, Roszowicki Las, Podlesie, Przewóz oraz Płonie, ucierpiało z powodu wylewu rzeki Odry. Wierzymy, że i teraz diecezjanie przyjdą im z pomocą przez ofiary pieniężne, ale również przez dostarczenie zboża na zasiew, żywności, tłuszczów, ziemniaków i paszy dla hodowli. Serdeczny apel o pomoc materialną kierujemy szczególnie do dekanatów ościennych. Za tę pomoc już z góry, w imieniu poszkodowanych, składamy serdeczne „Bóg zapłać”.
Choć zaangażowanie naszych wiernych w przypadku klęsk żywiołowych, katastrof kolejowych czy w miejscach pracy budzi podziw i szacunek, to jednak chodziłoby i o to, abyśmy na co dzień żyli w stałej gotowości do pełnienia czynów miłosierdzia w drobnych codziennych sprawach.
III. Hasło Tygodnia Miłosierdzia: „Miłosierdzie służbą życiu”
Hasło obecnego Tygodnia Miłosierdzia brzmi: „Miłosierdzie służbą życiu”. Chciejmy zastanowić się, w jaki sposób na co dzień moglibyśmy służyć życiu i chronić życie? Na pewno przez pomoc dla rodzin, w których powstaje nowe życie, przez ochronę życia nienarodzonych, przez słowa zachęty i otuchy dla kobiet przeżywających swój stan błogosławiony jako problem życiowy, przez tworzenie klimatu radości, że przyjdzie na świat nowy człowiek, przez życzliwą pomoc w ramach swoich możliwości i kompetencji dla matek rodzących. Miłosierdzie w tej dziedzinie jest sprawą najważniejszą.
Ale hasło: „Miłosierdzie służbą życiu” należy również rozumieć szerzej. W miarę możliwości powinniśmy dbać o środowisko życia i pracy, aby przez jego skażenie nie niszczyć sobie zdrowia. W całej produkcji najważniejszy jest bowiem człowiek. W świecie współczesnym jest wielkie zapotrzebowanie na humanizację stosunków międzyludzkich, na to, abyśmy traktowali siebie wzajemnie po ludzku, z szacunkiem i miłością. Nie niszczyli sobie zdrowia przez złe traktowanie siebie na ulicy, w pracy, w życiu sąsiedzkim. Cierpliwość, łagodność i wyrozumiałość w sytuacjach konfliktowych – to też ochrona życia i zdrowia, to też miłosierdzie chrześcijańskie.
Inspirację do takiego działania chciejmy czerpać ze źródła miłości, którym jest Chrystus. Nie zapominajmy również, że miłosierdzie jest środkiem naszego uświęcenia. Uświęca ono zarówno otrzymującego dar miłości, jak i dającego miłość. Miłosierdzie – jak mówi Pismo św. – przesłania w oczach Bożych nasze ludzkie słabości i wyjednuje przebaczenie grzechów.
Stąd też w gorącej modlitwie do Boga, za wstawiennictwem Matki Miłosierdzia, prośmy, aby i do nas odniosły się kiedyś słowa Zbawiciela: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Amen.
Opole, dnia 20 września 1985 r.
 
Druk w: WUDO 41 (1986), s. 14–17.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.