Drodzy Bracia i Siostry!
„Ofiarna miłość owocem Eucharystii” – tak brzmi hasło tegorocznego Tygodnia Miłosierdzia, obchodzonego już po raz 43 w naszym Kościele. Hasło nawiązuje do Kongresu Eucharystycznego, którego owoce staramy się utrwalać w życiu codziennym. Goście zagraniczni Kongresu, a także nasi rodacy, podkreślali w swoich spostrzeżeniach po Kongresie szczególną atmosferę, jaka panowała podczas wielotysięcznych zgromadzeń wiernych. Wszyscy stwierdzają, iż zauważalna była wyjątkowa wzajemna życzliwość, grzeczność, spieszenie sobie z pomocą w nieraz bardzo trudnych warunkach przebywania i poruszania się. Chodziło przecież o zgromadzenia liczące nawet ponad milion osób. Ktoś wyraził pobożne życzenie: „O, gdyby zawsze panowała wśród nas taka miłość bliźniego!”. Cieszymy się i wyrażamy wdzięczność pielgrzymom za to, że zrozumieli, jak należało uczcić Jezusa Eucharystycznego. Skoro On „do końca nas umiłował”, to najgłębszą cześć oddajemy Mu nie tylko przez przyjmowanie Go w Komunii św. i przez adorację, ale przede wszystkim przez „miłość miłosierną” – jak to określa Ojciec Święty Jan Paweł II w swojej encyklice o „Bogu bogatym w miłosierdzie”.

I. Istota miłosierdzia chrześcijańskiego

W przeszłości, pod wpływem uwarunkowań społeczno-gospodarczych, miłosierdzie najczęściej rozumiano jako udzielanie jałmużny ludziom znajdującym się w skrajnej nędzy. Łączyło się z tym poczucie upokorzenia i niższości u przyjmujących jałmużnę oraz poczucie opiekuństwa i wyższości u udzielających jałmużnę, chociaż nie brakowało również przykładów głębszego pojmowania miłosierdzia chrześcijańskiego. Miłosierdzie identyfikowane z jałmużną stało się współcześnie powodem traktowania go, nawet przez chrześcijan, jako działalności anachronicznej, niegodnej ludzi dwudziestego wieku.
Nadto współczesny człowiek ma przekonanie, że istnieje dostateczna opieka społeczno-państwowa rozwiązująca zagadnienia bytowe ludzi nie mających zabezpieczonych podstaw egzystencji. Kościelna działalność w tym zakresie, w jego przekonaniu, spełnia tylko podrzędną rolę i szkoda dla niej czasu.
Poglądy takie mają swoje źródło w błędnym, zawężonym tylko do jałmużny, pojmowaniu czynnego miłosierdzia chrześcijańskiego.
Tymczasem miłosierdzie chrześcijańskie odnosi się do potrzeb integralnie pojmowanego człowieka, do jego potrzeb duchowych i materialnych. I jako takie spełnia fundamentalną rolę zarówno w aspekcie zbawczym człowieka, jak i dotyczącym porządku życia na ziemi. Chrześcijaństwo z istoty swej jest religią miłosierdzia. Znamieniem bowiem chrześcijaństwa jest miłość, której szczególnym przejawem jest miłosierdzie. Miłosierdzie chrześcijańskie wyrosło na gruncie miłosierdzia Bożego względem człowieka. Objawił je Bóg „bogaty w miłosierdzie” w szczególny sposób przez słowa i czyny Jezusa Chrystusa, a nade wszystko przez Jego śmierć krzyżową i zmartwychwstanie. W Jezusie Chrystusie zstąpiła na świat miłość Boża. Chrystus przyszedł bowiem na świat po to, aby umożliwić nam udział w życiu Bożym i szczęściu wiecznym.
Do nas zaś zwrócił się z zachętą, abyśmy byli doskonali, jak Ojciec nasz Niebieski jest doskonały. Stąd życie nasze powinno odzwierciedlać świętość Boga (por. Mt 5, 48). A skoro drogą do świętości jest miłość, wobec tego miłosierdzie należy do istoty życia chrześcijańskiego. Bez miłości nie ma bowiem chrześci- jaństwa.
Należy dodać, że nasza miłość do ludzi musi zawsze iść w parze z miłością do Boga. Czynienie dobra drugiemu człowiekowi powinno łączyć się w naszej intencji z pragnieniem świadczenia miłości samemu Bogu. Zawężenie bowiem miłości tylko do ludzi, w konsekwencji zazwyczaj prowadzi do miłowania ludzi swojej wspólnoty, klasy, partii, swego narodu, z pominięciem innych i prowadzi do egoizmu grupowego, szowinizmu lub nacjonalizmu. Jeżeli natomiast miłujemy Boga i ludzi, a raczej Boga w drugim człowieku, obojętnym jest wówczas dla nas, kim jest ten człowiek potrzebujący. Liczymy się wówczas z nakazem Bożym miłowania i stąd miłość nasza jest uniwersalna.

II. Przedmiot miłosierdzia chrześcijańskiego

Tak pojęta miłość bliźniego jest przedmiotem miłosierdzia chrześcijańskiego. W soborowym Dekrecie o apostolstwie świeckich czytamy: „Działalność charytatywna może i powinna dziś ogarniać swym zasięgiem wszystkich bez wyjątku ludzi i wszystkie potrzeby” (nr 8). Idzie oczywiście o potrzeby godziwe, gdyż tylko takie są przedmiotem miłości mającej swe źródło w Bogu. Potrzeby te zmieniają się w miarę zmian zachodzących nieustannie w otaczającym nas świecie. Stąd zmieniają się również formy i sposoby realizowania miłosierdzia chrześcijańskiego.
Wydaje się, iż w obecnej rzeczywistości człowiek oczekuje miłosierdzia chrześcijańskiego szczególnie w kilku dziedzinach życia.
Pierwszą płaszczyznę stanowią potrzeby religijno-moralne. Chodzi o pomoc drugiemu człowiekowi w nawiązaniu kontaktu z Bogiem i z Kościołem, o pomoc współbraciom w wyzwalaniu się z nałogów, o pomoc w porządkowaniu swego życia moralnego.
Drugą płaszczyznę stanowią potrzeby wychowawcze. Dobre wychowanie człowieka jest wielką wartością, jego dobrem. Nie tylko ułatwia mu przejście przez życie, lecz również często chroni go przed licznymi dramatami życia. Do tej grupy potrzeb wychowawczych należy również troska o dobre przygotowanie nowożeńców do funkcji rodzicielskiej.
Trzecią płaszczyznę stanowią potrzeby w dziedzinie psychicznej. Człowiekowi do życia nie wystarczą jedynie środki materialne. Jako istota psychofizyczna ma on liczne potrzeby psychiczne, których zaspokajanie jest dla jego życia nie mniej ważne, niż zaspokajanie głodu i pragnienia. Na tej płaszczyźnie trzeba szczególnie brać pod uwagę pomoc ludziom:
– w stresach życiowych, których w obecnej cywilizacji jest coraz więcej;
– smutnym, zrozpaczonym, załamanym psychicznie i nie widzącym celu w dalszym życiu;
– zachwianym psychicznie i wymagającym ciągłej opieki;
– zagubionym w życiu, dla których wyraz solidarności ludzkiej ma ogromną wagę.
Czwartą płaszczyznę stanowią potrzeby człowieka w dziedzinie zdrowia. Życie i zdrowie są największym skarbem doczesnym człowieka. Jednocześnie są one skarbem społeczeństwa. Troska o życie i zdrowie ludzi, pomoc w ich utrzymaniu jest więc ważną płaszczyzną miłosierdzia. Chrystus Pan sam uzdrawiał chorych i polecił swym uczniom troszczyć się o nich. To prawda, że nowoczesne państwa starają się tworzyć instytucje zajmujące się tymi ludźmi. Ale żadna instytucja nie zastąpi w pełni ludziom osamotnionym, chorym i opuszczonym potrzeby ludzkiej życzliwości, serca i dobroci drugiego człowieka. To może uczynić tylko zakotwiczona w Bogu miłość bliźniego.
Piątą płaszczyzną są potrzeby bytowe człowieka. Pomoc materialna bliźnim była w przeszłości jednym z najważniejszych sposobów realizacji miłosierdzia chrześcijańskiego. Obecnie w krajach zamożnych ostrość tych potrzeb zmalała, dotyczy tylko niewielkiego marginesu społeczeństwa, ale w skali globalnej całego świata potrzeby te są ogromne. Każdego dnia umiera z głodu kilkadziesiąt tysięcy ludzi, najczęściej dzieci. Wielkim grzechem państw bogatych jest niedostateczne zajmowanie się poprawą losu tych ludzi. Obowiązek niesienia pomocy głodnym spoczywa nie tylko na wielkich społecznościach. Również każda parafia w swoim zasięgu powinna mieć szeroko otwarte oczy na lokalne potrzeby ludzi opuszczonych, oczekujących naszej pomocy. Jest to zadanie, którego wypełnienia Jezus żąda pod groźbą utraty zbawienia wiecznego (Mt 25,41–42).
Szóstą płaszczyzną są potrzeby w dziedzinie praw człowieka. Wobec Boga i praw natury wszyscy jesteśmy równi (por. KDK 29). Dzielimy ten sam los pielgrzymów podążających do kresu życia na ziemi i do wieczności (KDK 50). Każdy z nas ma swoje prawa, które nie są łaską innego człowieka, lecz należą się każdemu z tego tytułu, że jest osobą. Skażeni brakiem miłości ludzie i tworzone przez nich systemy stosują przemoc, naruszają niezbywalne prawa człowieka, a zadając mu cierpienia, sprawiają mu krzywdę. Przedmiotem troski chrześcijańskiego miłosierdzia powinna być pomoc ludziom krzywdzonym, dyskryminowanym czy prześladowanym ze względu na swoje przekonania, narodowość, pochodzenie, a także wyizolowanym moralnie ze swego środowiska, więźniom oraz ich rodzinom.
Wreszcie ostatnia spośród ważniejszych płaszczyzn dotyczy pracy i wypoczynku człowieka. Człowiek przez Stwórcę został powołany do współdziałania z Nim, do opiekowania się ziemią i do doskonalenia tego, co się na niej znajduje. Praca wyraża człowieczeństwo osoby ludzkiej, jest wielką wartością i ma swoją godność. W dziedzinie pracy miłosierdzie posiada szerokie pole działania. Może wyrazić się przez:
– pomoc ludziom, by rozumieli sens pracy i rzetelnie ją wypełniali;
– troskę o to, by ich pracę traktowano w sposób godny człowieka, a nie tylko przedmiotowo – miłosierdzie może wyrazić się przez pomoc w zorganizowaniu godziwego wypoczynku;
– pomoc młodym w przygotowaniu do pracy i w znalezieniu odpowiedniej pracy;
– pomoc drugiemu człowiekowi w wykonywaniu szczególnie trudnej dla niego pracy. Np. w jednym z regionów Polski znany jest starodawny zwyczaj, związany z zakładaniem we wsi nowego gospodarstwa przez młode małżeństwa lub przez przybyłe do wsi rodziny. Bez zaproszenia każdy dorosły mieszkaniec wsi czuje się zobowiązany przepracować jeden dzień sam lub ze sprzętem gospodarczym, tzn. z furmanką lub traktorem, na rzecz nowej rodziny. Czyni to chętnie, bo i sam doznał pomocy innych, gdy się budował. Jest wiele zwyczajów, które wyrosły w ciągu wieków na podłożu nauki Chrystusowej o miłosierdziu chrześcijańskim w dziedzinie wzajemnego współżycia ludzi razem pracujących. Godne są one, aby i dzisiaj w nowej formie zalecić ich kontynuowanie.

III. Kto jest powołany do miłosierdzia?

Odpowiedź na to pytanie brzmi: każdy człowiek! Wynika to przede wszystkim z tego faktu, że każdy jest obrazem Boga „bogatego w miłosierdzie”. Każdy człowiek powinien starać się naśladować miłosiernego Boga i czynić dobrze innym ludziom. Miłość chrześcijańska jest przede wszystkim ofiarowaniem siebie samego. W autentycznej miłości stawiamy siebie do dyspozycji tego, kogo miłujemy, oddajemy do jego dyspozycji nasze usługi, poświęcamy mu swój czas. Dla ludzi osamotnionych np. odwiedziny człowieka pełnego życzliwości i dobroci, umiejącego wczuć się w przeżycia wewnętrzne chorego, są cenniejsze od darów materialnych. Podobnie ma się rzecz z posługami. Dla ludzi niesprawnych fizycznie z powodu wieku lub kalectwa, sprawą istotną jest pomoc w zakresie tych czynności, którym oni nie mogą sprostać lub czynią to z największym wysiłkiem. Wyświadczane im proste usługi są dla nich nierzadko cenniejsze od pomocy materialnej, którą otrzymują w postaci renty lub emerytury.
Bezcennym skarbem jest wówczas sąsiad lub sąsiadka przepełniona pragnieniem realizowania miłosierdzia chrześcijańskiego. Zaś potrzebujący może zawsze nań liczyć, gdyż pomimo wielu zajęć własnych, zawsze znajdą chwilę dla bliźniego w potrzebie. 
Warto przy tym z naciskiem podkreślić, że możliwości realizacji miłosierdzia zwiększa rodzina, jeżeli angażuje się w czynienie dobra innym, a jeszcze więcej mogą uczynić grupy charytatywne osób dorosłych lub młodzieży, zorganizowane przy parafiach dla realizacji czynnego miłosierdzia. Osoby te, pogłębione religijnie, obok usług bytowych mogą bowiem podzielić się z odwiedzanymi dobrami duchowymi i religijnymi, jak np. coś opowiedzieć budującego, przekazać czasopisma lub książki religijne itp.
Możliwości służby charytatywnej nie jest pozbawiony również człowiek nieuleczalnie chory, niezdolny do samodzielnego poruszania się. Dysponuje on możliwością modlitwy, ofiarowania swego cierpienia za innych. Chorzy spełniają w zbawczej rzeczywistości właściwą sobie rolę. Są oni najbardziej złączeni z krzyżem Chrystusa i przez swój krzyż mogą potężnie wzmacniać siły duchowe Kościoła i poszczególnych jego członków. Na tej drodze są w stanie więc wiele ofiarować. Jednocześnie mogą oni wspierać innych przykładem swego zjednoczenia z Chrystusem, poddania się woli Bożej i współdziałania z Bogiem.
Podczas spotkania chorych z Ojcem Świętym w Bazylice Mariackiej w Gdańsku jedna z chorych wręczyła papieżowi album w kształcie mszału, oprawiony w skórę z wytłoczonym napisem: „Dar wiary w zbawczą moc cierpienia”. Co album zawierał? Umieszczono w nim fragmenty listów i ponad 30 tysięcy nazwisk chorych z całego kraju, którzy ofiarowali swoje cierpienia i modlitwy w intencji Ojca Świętego, Kościoła i Kongresu Eucharystycznego. Ofiarowane modlitwy i cierpienia za innych są również działalnością charytatywną.
Jak z tego wynika, każdy z nas według swoich możliwości, choć w niejednakowy sposób, może przyczyniać się do ożywienia czynnego miłosierdzia.

IV. „Ofiarna miłość owocem Eucharystii”

Szeroki jest wachlarz potrzeb człowieka i różnorakie są możliwości realizowania chrześcijańskiego miłosierdzia czynnego. W praktyce jednak z powodu ludzkiej skłonności do egoizmu, do zajmowania się tylko swoimi sprawami, niełatwo przychodzi nam realizować miłosierdzie.
Niedawno wspólnie z Ojcem Świętym, w poszczególnych stacjach Kongresu Eucharystycznego, zastanawialiśmy się nad przeogromną dobrocią i miłością Syna Bożego, „który do końca nas umiłował”. Aby nasze dobre intencje i pragnienia w dziedzinie realizacji miłosierdzia podobnie zamieniły się w rzeczywistość, potrzebna jest nam pomoc nadprzyrodzona. Może jej udzielić przyjmowany w Komunii św. Jezus Eucharystyczny, który nie odmawia proszącym łask wspomagających w dobrym działaniu. Umocnieni Jego wsparciem i zapatrzeni w Jego ofiarną miłość, z większą łatwością będziemy realizowali chrześcijańskie miłosierdzie w codziennym życiu.
Drodzy Bracia i Siostry!
Skoro miłość bliźniego jest znakiem rozpoznawczym uczniów Chrystusa (J 13, 35) oraz warunkiem osiągnięcia zbawienia wiecznego (Mt 25,31–46), powinniśmy ją traktować jako naczelne zadanie naszego życia na ziemi. Realizując miłosierdzie, wypełnimy naszą powinność chrześcijańską i zasłużymy sobie na miłość Bożą. Albowiem nie kto inny, ale sam Chrystus przyobiecał, że miłosierni dostąpią Bożego miłosierdzia w życiu wiecznym. Amen.
 
Opole, dnia 1 września 1987 r.
 
Druk w: WUDO 42 (1987), s. 394–400.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.