Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu!
„Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mt 22, 39) – oto hasło obecnego Tygodnia Miłosierdzia. Program Tygodnia stawia więc sobie za cel uwrażliwienie naszych serc na potrzeby drugiego człowieka; pragnie również uświadomić nam, w jakim znaczeniu miłość własna, czy właściwa miłość samego siebie ma być wzorem i miarą miłości bliźniego.
Znany jest nam z Ewangelii św. Jana opis uzdrowienia chorego przy sadzawce Owczej (J 5, 1-9). Znajdujący się w jej pobliżu chorzy w napięciu oczekują na pierwsze poruszenie się wody w sadzawce. Zanurzenie w tej wodzie w chwili pierwszego jej poruszenia – jak pisze św. Jan – przywracało choremu utracone zdrowie. Wśród tych chorych znajduje się człowiek od 38 lat sparaliżowany. Kiedy do niego podchodzi Zbawiciel i pyta: „Czy chcesz stać się zdrowym?”, chory odpowiada: „Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy woda doznaje poruszenia. Gdy ja sam już dochodzę, inny schodzi przede mną”. Wtedy Jezus mówi do niego: „«Wstań, weźmij swoje nosze i chodź!» I natychmiast wyzdrowiał ów człowiek” – kończy relację św. Jan Ewangelista.
Spośród wielu grup osób potrzebujących w naszym rozważaniu zatrzymajmy się przy ludziach nie tyle potrzebujących wsparcia materialnego, ile raczej zrozumienia i życzliwości drugiego człowieka, jak ów sparaliżowany z Ewangelii św. Jana. „Nie mam człowieka, aby mi pomógł” – skarży się on Jezusowi. Takich ludzi, którzy skarżą się dzisiaj, iż nie mają człowieka, aby im pomógł, mamy w naszym kraju ponad milion. Tyle bowiem mamy w Polsce ludzi zdanych na cudzą łaskę, gdyż z powodu kalectwa, obłożnej choroby, czy późnej starości nie mogą sobie sami poradzić w załatwieniu najprostszych spraw codziennego życia. Osamotnieni i opuszczeni mieszkają przeważnie w starych dzielnicach naszych miast lub na wioskach. Ileż więc okazji mamy my, młodsi, sprawniejsi fizycznie, aby naśladować Jezusa z pomocą człowiekowi opuszczonemu – samotnemu!
Bardzo potrzebują zrozumienia i życzliwości drugiego człowieka – jak już powiedzieliśmy – ludzie starzy, samotni. Takimi są nie tylko osoby, które nie założyły własnej rodziny, ale nawet i rodzice mający dorosłe dzieci. W jednym z numerów „Rycerza Niepokalanej”, w artykule Różne odmiany starości starzec, niegdyś kurator sądowy, pisze: „Starość musi być wkomponowana w życie rodziny. Jeżeli człowiek stary czuje się niepotrzebny najbliższym, życie traci dlań sens. Choć ,prawdę mówiąc, zawsze jest wyjście. Przecież zawsze jest Bóg. Zawsze człowiek może się do Niego zwrócić. Jednak tak już jest, że człowiek tęskni za drugim człowiekiem”. A tymczasem wielopokoleniowa rodzina staje się czymś niezbyt częstym w naszej rzeczywistości. Ludzie zamykają się coraz bardziej na problemy innych, nie potrafią wczuć się w przeżycia drugich. Skomplikowane warunki mieszkaniowe, liczne wyjazdy młodych za granicę sprawiają, że niejedni rodzice, którzy wychowali nawet kilkoro dzieci, jesień swego życia przeżywają w samotności i tęsknocie za najbliższymi. Samotność, a w konsekwencji potrzeba drugiego człowieka jest nawet boleśniejsza niż braki materialne. Wszelkie więc formy pamięci o ludziach samotnych i starych czy to przez organizowanie dni seniora w parafii, czy poświęcenie im czasu na rozmowę, odwiedziny, dowody pamięci o ich urodzinach, imieninach, wizyty z okazji zbliżających się świąt i inne są sposobem sprawiania im radości. Są po prostu czynami miłości bliźniego, do czego, jako wyznawcy Chrystusa, jesteśmy przecież wszyscy zobowiązani.
Drugą grupą osób szczególnie potrzebujących innego człowieka są ludzie długotrwale ciężko chorzy i niepełnosprawni. Ludzie zdolni do normalnego poruszania się i załatwiania swoich spraw życiowych nie zdają sobie nigdy sprawy, jak wielkie jest cierpienie osób niepełnosprawnych, nierzadko przykutych do łóżka, nie mogących wyjść poza próg swego domu. Ludzie ci doznają ogromnego upokorzenia, kiedy o wszystko trzeba prosić innych, tym bardziej, iż potrzeby w miarę utraty sił rosną w tempie przyśpieszonym, a człowiek cierpiący, widząc własne kłopoty życzliwych sobie osób, bardzo często krępuje się je prosić jeszcze o pomoc dla siebie. A zdarza się i tak, że nie ma on nawet kogokolwiek poprosić o pomoc, gdyż żyje w zapomnieniu w swojej samotności. Powtarza się tutaj sytuacja chorego z Ewangelii św. Jana, który skarży się, że nie ma człowieka, który by go wprowadził do sadzawki. Jakże piękna i Boża jest wówczas spontaniczna, płynąca z serca reakcja osób zorganizowanych i niezorganizowanych w niesieniu bezinteresownej im pomocy. A oto obrazek takiej pomocy. Kobieta na wózku inwalidzkim powoli zbliża się do schodów wiodących do przejścia pod przejazdem kolejowym. Obserwator z boku zastanawia się, jak ona sobie poradzi na schodach. Wówczas dwaj przygodni mężczyźni, o nic nie proszeni, podnoszą jej wózek, znoszą ze schodów, a następnie wynoszą go po drugiej stronie podziemnego przejścia. Odchodzą, nawet nie czekają na podziękowanie. Uznali swój gest za coś naturalnego. Oby więcej takich gestów było w naszym życiu, na ulicy, w sklepie, w życiu z sąsiadami, bo są to czyny, których oczekuje od nas Chrystus.
Wreszcie trzecia grupa osób, które może najbardziej potrzebują drugiego człowieka, to ludzie umierający. Nikt nie jest bardziej samotny od człowieka umierającego. I dlatego taki człowiek ma pierwszorzędne prawo do naszej szczególnej troski i miłości. Jak wiadomo człowiek śmiertelnie chory przechodzi różne stadia psychiczne. Obserwuje się dosyć często, że chory w pewnym momencie spośród wielu osób wybiera sobie jedną i przed nią otwiera swoje wnętrze. Wobec innych milczy, niechętnie mówi, nawet o swoich cierpieniach. Natomiast przed tą osobą wybraną ujawnia wszystkie swoje obawy o przeszłość życiową i lęk przed przyszłością. Dlatego taka osoba powinna wówczas uzbroić się w cierpliwość i być do dyspozycji chorego, aby mu pomóc zrobić obrachunek z przeszłością i przygotować na spotkanie z Ojcem w wieczności, powinna także delikatnie i taktownie doradzić choremu skorzystanie z posługi sakramentalnej kapłana. Zadanie takiej osoby względem chorego jest wyjątkowe – i gdy się jest tym wybranym przez chorego – trzeba wówczas usilnie prosić Boga, aby tę misję można było spełniać możliwie najlepiej.
Kończąc niniejsze refleksje składamy Wam serdeczne i gorące „Bóg zapłać” za realizację utrwalonych od lat sposobów praktykowania miłosierdzia w waszej wspólnocie. W trudnych gospodarczo warunkach każda forma pomocy ubogim jest naprawdę bezcenna. Jak wiadomo, pomocą charytatywną mogą być ofiary pieniężne, artykuły żywnościowe czy niewykorzystana w dobrym stanie odzież. Jednakże w tym roku w szczególny sposób apelujemy o ofiarę wyjątkowo trudną, bo o ofiarę z samego siebie, ze swego czasu dla ludzi spragnionych obecności drugiego człowieka. Ojciec Święty Jan Paweł II podczas swego wzruszającego spotkania z chorymi w Gdańsku w dniu 12 czerwca 1987 r., zachęcając wszystkich do służenia ludziom chorym i starym, powiedział: „Na różnych miejscach cierpi człowiek, czasem bardzo cierpi. I woła drugiego człowieka. Potrzebuje jego obecności. Kiedy więc ktokolwiek z nas, drodzy bracia i siostry, gdziekolwiek na tej polskiej ziemi, jest wezwany ludzkim cierpieniem, niech mu stanie przed oczyma to wydarzenie z Ewangelii, w którym Jezus pospieszył z pomocą choremu. Nieraz onieśmiela nas to, że nie możemy «uzdrowić», nie możemy nic pomóc. Przezwyciężajmy to onieśmielenie. Ważne jest, żeby przyjść. Żeby być przy człowieku cierpiącym. Może nawet bardziej jeszcze niż uzdrowienia potrzebuje on człowieka, ludzkiego serca, ludzkiej solidarności”.
Drodzy Bracia i Siostry!
Każdy z nas myśląc o swojej starości, marzy o atmosferze ciepłej i serdecznej, stworzonej przez własne dzieci i wnuków, a także o pomocy bliźnich. W tym miejscu warto przypomnieć słowa Zbawiciela: „Cokolwiek chcecie, aby wam ludzie czynili, wy im czyńcie” (Mt 7, 12) – dodajmy: czyńcie teraz, gdy jesteście w pełni sił życiowych. Naśladujmy Ojca Niebieskiego bogatego w miłosierdzie dla człowieka, a wówczas i sami będziemy mieli prawo do życzliwości ludzi i do Bożego miłosierdzia. Amen.
 
Opole, dnia 6 września 1989 r.
 
Druk w: WUDO 44 (1989), s. 346–349.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.