Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu!
Tegoroczny Tydzień Miłosierdzia obchodzimy w kontekście społecznego zainteresowania problematyką dziecka.
W dniu 2 września br. weszła bowiem w życie, zatwierdzona w październiku ubiegłego roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, Konwencja Praw Dziecka, która zobowiązuje państwa do wystrzegania się jakiejkolwiek formy krzywdy wyrządzanej dzieciom. Niedawne obrady Senatu poświęcone były również obronie nienarodzonych dzieci. Decyzja powrotu religii do szkół wywołała podobnie szeroką dyskusję na temat wychowania dzieci. Dostrzegano trudności z tym związane, ale i pozytywy integralnego wychowania dzieci i młodzieży w duchu etyki chrześcijańskiej. W sumie można powiedzieć, iż dzieci znalazły się w centrum zainteresowania społeczeństwa.
Stąd też wydaje się być celowe zastanowienie się w obecnym Tygodniu Miłosierdzia nad miłością do dziecka w świetle nauki Chrystusowej. Miłość do dziecka i nasze dla niego miłosierdzie powinniśmy wyrazić nade wszystko przez przestrzeganie potrójnego prawa dziecka, a mianowicie:
– prawa do życia;
– prawa do posiadania kochających rodziców;
– oraz prawa do poszanowania godności osobistej. 

I. Prawo dziecka do życia

Rozumiemy przez to w pierwszym rzędzie prawo dziecka nie narodzonego do przyjścia na świat. O konieczności zachowania tego prawa, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem, mówili wyczerpująco trzy tygodnie temu w liście pasterskim polscy biskupi. Dzisiaj raz jeszcze gorąco apelujemy do sumień wszystkich rodziców. Kochani rodzice! Bądźcie miłosierni dla waszego nie narodzonego dziecka! Pozwólcie mu żyć! Pamiętajcie o słowach Zbawiciela: „Kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18, 5).
Mówiąc o prawie dziecka do życia, mamy również na uwadze głodujące dzieci w krajach Trzeciego Świata. Jak wiadomo, każdego dnia kilka tysięcy tych dzieci umiera z głodu. Dla wyznawców Chrystusa tragiczny los tych dzieci nie może być obojętny. W każdy możliwy sposób powinniśmy śpieszyć im z pomocą. Można to uczynić m.in. poprzez wspieranie misji katolickich, prowadzonych także przez naszych księży i siostry zakonne, którzy w zakresie swoich skromnych możliwości usiłują przyjść z pomocą głodującym.
Gdy chodzi o nasze dzieci, jesteśmy wprawdzie przekonani, iż żadne dziecko u nas z głodu nie umiera, ale na pewno wiele z nich jest niedożywionych i zaniedbanych. Pomoc udzielona takim dzieciom jest również wyrazem szacunku dla prawa dzieci do życia, a równocześnie – gestem miłości chrześcijańskiej. Wszak Chrystus wyraźnie powiedział: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

II. Prawo dziecka do posiadania kochających rodziców

Dziecko normalnie wzrasta i rozwija się tylko w rodzinie, w klimacie miłości ojca i matki. Brak tego widać np. w domach dziecka, gdzie dzieci rozwijają się później i gorzej. Stąd obecnie coraz częściej w publikacjach porusza się problem rodzin zastępczych. Chodzi o to, aby dziecko nie mając własnych rodziców, znalazło zastępczego ojca i matkę. Właśnie ojca i matkę, gdyż dziecko dla właściwego rozwoju musi mieć oboje rodziców. W osobowości dziecka wychowanego tylko przez jednego z rodziców zaznaczają się wyraźne braki. Dziecko wychowane tylko przez matkę często bywa rozpieszczone, niekarne lub zbyt agresywne. Wychowane zaś tylko przez ojca jest często oschłe, mało delikatne, opryskliwe. Natomiast gdy posiada oboje rodziców, to wówczas np. chłopiec utożsamia się ze swoim ojcem. Trzyletni mężczyzna siedząc przy stole obok ojca mówi z dumą: „My, górnicy, jesteśmy odważni”. Inny powie: „My,; kierowcy”, „My, mechanicy”, w zależności od tego, kim jest ojciec. Chłopczyk utożsamia się z ojcem i jest dumny, że jest mężczyzną. A gdy jego mama np. zachoruje, to wtedy, na wzór ojca, usiłuje nią się opiekować.
Podobnie dziewczynka z dumą powie: „My, kobiety, nie lubimy wojen jak chłopcy, my lubimy kwiaty i lubimy się ubierać” i jest dumna, że utożsamia się ze swoją matką. Na wzór mamy usiłuje podawać do stołu i wykonywać inne zajęcia. Słowem, chłopiec formuje siebie na wzór ojca, a dziewczynka na wzór matki, i wtedy to osobowość dziecka rozwija się prawidłowo.
Zgoła inaczej wygląda ten rozwój w domach dziecka. Chłopczyk np. mając do czynienia tylko z kobietami, nierzadko mówi o sobie: „chodziłam”, „jadłam”, jak by sam był kobietą i stąd usiłuje zachowywać się np. jak ulubiona przezeń wychowawczyni. Z braku obojga rodziców wypacza się również życiowy pogląd dziecka na rodzinę. W takiej sytuacji dziecko zaczyna myśleć jak np. czteroletnia dziewczynka z pewnego domu dziecka. Gdy zapytano ją: Co to jest rodzina? – odpowiedziała: „Najważniejsza rodzina to jest mama. Mama mnie urodziła i karmiła. Ciocia to też ważna rodzina. Tatuś to nie jest ważna rodzina, bo nie wszyscy mają tatusia”. W tym przypadku istnieje więc realne niebezpieczeństwo, że ta dziewczynka, gdy urośnie, może nie docenić potrzeby własnej rodziny i, być może, bez specjalnych oporów urodzi dziecko jako tzw. samotna matka, pozbawiając go znowu pełnego wychowania. Statystyki zaś mówią nieubłaganie, że najwięcej młodzieży wykolejonej to właśnie dzieci wychowywane tylko przez jedno z rodziców. To prawda, że nie musi tak być zawsze, ale skoro bywa często, małżonkowie, którzy z lekkim sercem decydują się na rozwód, i taką ewentualność powinni brać pod uwagę. Już sama świadomość dziecka, iż kłócący się rodzice mogliby się rozwieść, bywa dla wielu dzieci sytuacją stresową, zakłócającą ich normalny rozwój.
Wypada w tym miejscu wyrazić uznanie dla wszystkich odpowiedzialnych rodziców, którzy świadomi tej prawdy, czynią co w ich mocy, aby stworzyć w domu klimat miłości, sprzyjający normalnemu rozwojowi dziecka. Równocześnie też wiedząc, jak trudno jest wychowawczyniom w domach dziecka zastąpić rodziców, za to, że czynią wszystko, aby złagodzić dzieciom dolegliwości najczęściej społecznego sieroctwa, składamy serdeczne podziękowanie.

III. Prawo dziecka do poszanowania godności osobistej

Na świecie dzieci często są źle traktowane, bite, nierzadko wyzyskiwane pracą ponad siły, wciągane do działalności przestępczej, demoralizowane, bywają także przedmiotem handlu – słowem, traktowane są instrumentalnie jak rzeczy, choć sprzeciwia się temu podstawowe prawo dziecka do poszanowania godności osobistej.
Na szczęście w naszym kraju podobne przypadki są wyjątkowo rzadkie. Ale i my powinniśmy sobie uświadomić tę podstawową prawdę, że dziecko jest osobą. Nie jest ono istotą istniejącą tylko po to, aby innym sprawiać radość i aby można nim się bawić, ani też nie jest rzeczą, którą można wykorzystywać do rozgrywek małżeńskich lub sąsiedzkich. Musimy pamiętać o tym, że dziecko jest osobą powierzoną nam przez Boga po to, abyśmy je przygotowali do życia w Kościele i w społeczeństwie. We wszystkich zabiegach wychowawczych trzeba więc mieć na uwadze kształtowanie charakteru, formowanie osobowości naszego dziecka, i to w taki sposób, aby było ono wartościowym człowiekiem oraz dojrzałym chrześcijaninem.
Hasło obecnego Tygodnia Miłosierdzia brzmi: „Idźcie i wy do winnicy mojej” (Mt 20, 4). Przypomina nam to obowiązek wpajania dziecku przeświadczenia, że osiągnie ono szacunek społeczny i będzie pożyteczne, jeżeli zdobędzie wykształcenie lub określony zawód, a przez to odpowiednio przygotuje się do pracy w „winnicy narodu”, czyli w społeczeństwie. W chwili obecnej nie jest to zadanie łatwe, gdyż wielu młodych w aktualnej rzeczywistości społeczno-gospodarczej dostrzega jedynie możliwości łatwego wzbogacenia się przez różnego rodzaju kombinacje i nie zawsze uczciwy handel. Rozumiemy jednak, iż jest to sytuacja przejściowa. W ustabilizowanym gospodarczo kraju najpewniejszą przyszłość mają ludzie wysoko kwalifikowani i solidnie pracujący. Wszyscy o tym wiemy, ale ciągle jednak prawdę tę potrzeba wszczepiać i ugruntować w młodym pokoleniu.
Naszym zadaniem więc będzie uformowanie w dziecku pełni ludzkiej osobowości z chrześcijańską wizją sposobu i celu życia człowieka.
Ukochani w Chrystusie Panu!
Kończąc niniejsze refleksje na 46. Tydzień Miłosierdzia, składamy Wam serdeczne i gorące „Bóg zapłać” za dotychczasową realizację utrwalonych od lat sposobów praktykowania miłosierdzia w waszej wspólnocie. W trudnych gospodarczo warunkach każda forma pomocy ubogim jest naprawdę bezcenna. Jak wiadomo, pomocą charytatywną mogą być ofiary pieniężne, artykuły żywnościowe czy niewykorzystana, ale jeszcze będąca w dobrym stanie, odzież. Jednakże w tym roku w szczególny sposób apelujemy o miłosierdzie dla dzieci. Okażemy je, pozwalając nie narodzonym dzieciom przyjść na świat. Narodzonym zaś okażemy miłosierdzie, stwarzając klimat miłości rodzinnej i dopomagając im w dojrzewaniu do pełni człowieczeństwa i do życia chrześcijańskiego.
Inspirację do działania wychowawczego chciejmy czerpać ze źródła miłości, którym jest Chrystus. Powierzmy też nasze dzieci opiece Matki Najświętszej, doskonałej wychowawczyni. Prośmy Ją, aby wyjednała u Boga potrzebne dla naszych dzieci dary i łaski.
Każdy z nas myśląc o swojej przyszłości, marzy o atmosferze ciepła i serdeczności, stworzonej kiedyś przez własne dzieci i wnuki. Dlatego też dzisiaj chciejmy my, jako rodzice i wychowawcy, stworzyć podobnie taką atmosferę naszym własnym dzieciom. Świadcząc bowiem miłość miłosierną młodemu pokoleniu, nabywamy moralne prawo do oczekiwania na stare lata takiej miłości ze strony swoich dzieci, jak również do nagrody Bożej za należycie spełniony obowiązek względem młodego pokolenia.
 
Opole, dnia 22 września 1990 r.
 
Druk w: WUDO 45 (1990), s. 386–389.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.