Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu!
W drugim roku nowenny przed dwutysięcznym rokiem po narodzeniu Chrystusa Pana krajowy program duszpasterski przewiduje pogłębienie rozumienia treści sakramentu bierzmowania.
Bierzmowanie bowiem jest to sakrament ustanowiony przez Jezusa Chrystusa dla udzielania specjalnej łaski i darów Ducha Świętego, którymi bierzmowany zostaje wzmocniony do wyznawania wiary słowem i czynem (por. Katechizm Rzymski, q. 363). Stąd słusznie bierzmowanie nazywamy również sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej. Jak chrzest jest przede wszystkim sakramentem wiary, tak bierzmowanie jest sakramentem chrześcijańskiej nadziei. Przyjmuje go młodzież, która jest nadzieją Kościoła i społeczeństwa. Dlatego też w tym roku, w 48. Tygodniu Miłosierdzia, nasze szczególne zainteresowanie, pomoc i troskę płynącą z miłości miłosiernej, zechciejmy poświęcić młodzieży.
Młodość w życiu człowieka jest okresem pięknym i wyjątkowo ważnym, gdyż od niej zależy często całe późniejsze życie. Obowiązkiem starszego pokolenia jest wyjście naprzeciw młodym ludziom i udzielenie im pomocy w procesie kształtowania się osobowości. Aby przyjść komuś z pomocą, trzeba najpierw zdać sobie sprawę z jego potrzeb. Potrzeby młodzieży są dwojakiego rodzaju: materialne i duchowe.

I. Potrzeby materialne

W naszej rzeczywistości gospodarczej potrzeby materialne są ogromne. Rodzice czynią wszystko, aby dzieciom żyło się przynajmniej znośnie. Sytuacja materialna wielu rodzin jest ciężka i rodzice zbyt wiele dla dzieci uczynić nie mogą. Byłoby nawet rzeczą niewłaściwą, gdyby żyjąc w kryzysie gospodarczym, nadmiernie chronili swe dzieci od uciążliwości i trudów życiowych. Dzieci bowiem powinny partycypować w radościach, ale i w ciężarach, jakie musi ponosić rodzina.
Młodzież potrafi to zrozumieć i zaakceptować. Natomiast jako frustrację przeżywają młodzi ludzie brak perspektyw dla siebie na przyszłość. Reformy gospodarcze rozbudziły u młodzieży pragnienie wygodnego i dostatniego życia, ale nie stwarzają one dla wszystkich rychłych możliwości osiągnięcia tych dóbr. Przecież wyżywienie, ubranie i mieszkanie należą do podstawowych, materialnych potrzeb człowieka. Brak któregoś z tych elementów czyni warunki życia nienormalnymi. Przeciętny młody człowiek pozbyć się musi złudzeń, iż w dostrzegalnej perspektywie będzie mógł ze swoją rodziną samodzielnie zamieszkać. Toteż otaczająca nas rzeczywistość stanowi dla niego poważne wyzwanie.
Wydaje się, że można wyróżnić trzy podstawowe typy odpowiedzi na to wyzwanie: konformizm, ucieczka i przyjęcie postawy konstruktywnej.
Konformizm, czyli bierne przystosowanie się młodego człowieka do istniejącej niedobrej rzeczywistości, wykrzywia sumienie, sprawia, że dla tzw. „realizmu życiowego” akceptuje się wszystko wbrew chrześcijańskim i ludzkim zasadom postępowania.
Drugą postawą, obserwowaną u niektórych młodych, jest ucieczka – ucieczka w zniechęcenie w nauce i pracy, „bo to i tak nic nie da”; ucieczka w nieformalne grupy młodzieżowe, mające swoją subkulturę, często uciążliwą dla społeczeństwa. Wreszcie ucieczka w alkohol, narkotyki albo wyjazd za granicę.
Zarówno postawa biernego przyzwyczajania się do zła, jak i postawa ucieczek, w perspektywie przyszłości tych młodych ludzi budzi niepokój. Napawa optymizmem natomiast postawa trzecia – postawa aktywnego przekształcania zastanej rzeczywistości w lepszą. Troską chrześcijan dorosłych, całego Kościoła i społeczeństwa powinno być to, aby tym ludziom pomóc wejść w konstruktywne życie i aby swoje postępowanie opierali na religijnych wartościach oraz potrafili odczytywać zalecenia Ewangelii w sprawach codziennego życia.
Można mieć nadzieję, że tak budująca postawa młodych będzie też zachętą dla tych, co popadli w bierność lub szukają wyjścia w ucieczce od realiów życia. Wielkim, zaiste, zadaniem stojącym przed dorosłymi wyznawcami Chrystusa i całym społeczeństwem jest przyjście z pomocą młodzieży w podjęciu konstruktywnych zadań społeczno-gospodarczych i w zdobyciu indywidualnej stabilizacji życiowej.

II. Potrzeby duchowe

Młodzi ludzie pozornie przywiązują wielką wagę do swojej samodzielności. Demonstrują to poprzez lansowanie własnego stylu bycia i życia. W rzeczywistości jednak czekają na pomoc duchową ludzi dorosłych. Naśladują tych, którzy im imponują swoim talentem, dobrocią oraz szlachetnością postępowania. I jest to zrozumiałe. Młody człowiek bowiem musi się od kogoś nauczyć żyć. Młodzież, oprócz zapotrzebowania na wiedzę, kulturę i zabawę, odczuwa również pragnienie pogłębienia życia religijnego. Aby jej w tym pomóc, trzeba zdać sobie sprawę, jaka jest religijność dzisiejszego młodego pokolenia.
Na podstawie badań socjologicznych można śmiało twierdzić, iż młodzież nasza jest religijna, a wiarę uznaje za istotny składnik dziedzictwa narodowego. Badania te wykazują jednak również, że w dużych miastach nieco gorzej przedstawia się u młodzieży akceptacja chrześcijańskich norm moralności. Gdy chodzi o Dekalog, najwyższe uznanie znajdują u młodzieży przykazania regulujące współżycie człowieka z innymi ludźmi: Czcij ojca swego i matkę swoją! Nie zabijaj! Nie kradnij! Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu! Na drugim miejscu młodzież umieszcza przykazania dotyczące stosunku człowieka do Boga: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną! Nie będziesz brał imienia Pana Boga nadaremno! Pamiętaj, abyś dzień święty święcił! Na trzecim miejscu, jako najmniej ważne, ocenia młodzież przykazania dotyczące dziedziny życia seksualnego: Nie cudzołóż! Nie pożądaj żony bliźniego swego!
Prawie połowa badanych nie chce się zastosować do tych ostatnich przykazań, a stosunki przedmałżeńskie, rozwody, zdrady małżeńskie uznaje za sprawę prywatną, jakby Pan Bóg nie był Panem całego człowieka. Jest to zjawisko niepokojące w perspektywie przyszłych związków małżeńskich. Doświadczenie bowiem uczy, że nieporządek w tej dziedzinie życia jest najczęstszym powodem tragedii rodzinnych. Społeczeństwo jest moralnie zdrowe, gdy posiada zdrowe moralnie rodziny. Jawi się zatem przed oczyma rodziców, wychowawców i przed Kościołem pilna potrzeba ukazania młodzieży, iż życia nie można budować na wzorcach postępowania postaci filmowych, bo to w konsekwencji prowadzi do nieszczęścia jednostek, których to dotyczy.
Nasuwa się wniosek, iż badana młodzież jest religijna, ale mało moralna. Taka sytuacja nie budzi optymizmu, bo jak powiada św. Jakub Apostoł: „Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2, 14–17).
Wielkim dramatem dla wielu młodych jest to, że uczono ich o wierze i moralności chrześcijańskiej, ale rzadko widzą świadków wiary i moralności. Ludzie, którzy podają młodym doktrynę chrześcijańską, a sami nie żyją według Ewangelii, osłabiają wiarę w sercach wychowanków. Pragnieniem wielu młodych jest spotkać ludzi, którzy umieliby zintegrować słowo i czyn. To są wysokie wymagania. Młodzi jednak potrafią dostrzec autentyzm człowieka. Dlatego tak cenią Jana Pawła II, Matkę Teresę z Kalkuty, czy innych autentycznych wyznawców Chrystusa.
W wychowaniu mówi się o tak zwanym konflikcie pokoleń, który zawsze był i będzie istniał pomiędzy pokoleniem starszym a młodzieżą. Chciejmy go maksymalnie złagodzić, zwłaszcza że, jak powiedzieliśmy, młodzież czeka na naszą pomoc duchową. Wyrazem miłości ze strony naszej młodzieży byłaby większa delikatność, dobroć i szacunek dla wieku i doświadczenia ludzi starszych, szczególnie zaś dla rodziców.
My, dorośli, natomiast starajmy się zrozumieć młodzież, wejść w świat jej zainteresowań, jej poglądów na życie i postępowanie, aby przyjaźnią i miłością dopomóc młodym przejść szczęśliwie poprzez burzliwy okres młodości w ludzką dojrzałość. Uczmy młodzież korzystania z darów Ducha Świętego, którego otrzymuje podczas sakramentu bierzmowania! Umocniona bowiem darem mądrości i rozumu, rady i męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej, będzie miała właściwą wizję życia i postępowania w pełni chrześcijańskiego i ludzkiego zarazem. Ale nade wszystko uczmy naszą młodzież przykładem własnego życia!
Ukochani w Chrystusie Panu!
Kończąc niniejsze refleksje na 48. Tydzień Miłosierdzia, składamy Wam serdeczne i gorące „Bóg zapłać” za dotychczasową realizację utrwalonych od lat sposobów praktykowania miłosierdzia w waszej wspólnocie. W trudnych gospodarczo warunkach każda forma pomocy ubogim jest naprawdę bezcenna. Jak wiadomo, pomóc bliźniemu można w trojaki sposób: przez modlitwę za potrzebujących, przez dary materialne i pieniądze im ofiarowane lub wreszcie przez czynne włączenie się w działalność charytatywną. Obecnie jednak w szczególny sposób zechciejmy zainteresować się młodzieżą. Przy okazji bierzmowania chłopcy i dziewczęta z zaangażowaniem recytują: „Pragniemy, aby Duch Święty, którego otrzymamy, umocnił nas do mężnego wyznawania wiary i do postępowania według jej zasad”. Pomóżmy im przez pouczenie, a zwłaszcza przez przykład własnego życia, mężnie wyznawać wiarę i postępować według jej zasad! Będzie to wyraz miłości do naszych dzieci, których szczęścia doczesnego i wiecznego każdy z nas tak bardzo pragnie. Troska o dobra materialne jest bardzo ważna. Ale stokroć ważniejsza jest troska o ich życie duchowe, które sięga wieczności. I w tym szczególnie chciejmy być miłosierni, a więc pomocni młodemu pokoleniu. Amen.
 
Opole, dnia 15 sierpnia 1992 r.
 
Druk w: WUDO 47 (1992), s. 402–406.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.