Umiłowani w Chrystusie Panu!
Każdego roku w Tygodniu Miłosierdzia usiłujemy zgłębić prawdę o Panu Bogu bogatym w miłosierdzie. Od Zbawiciela uczymy się miłości miłosiernej względem naszych bliźnich.
W bieżącym roku zechciejmy zastanowić się nad aktualnymi zjawiskami społeczno-gospodarczymi rodzącymi zapotrzebowanie na miłosierdzie, czyli nad tym, co obecnie powinna dostrzegać nasza miłość miłosierna.

I. Potrzebą chwili jest obecnie otoczenie miłością miłosierną dziecka przed i po urodzeniu

Po uchwaleniu sejmowej ustawy o aborcji o miłosierdzie błaga dziecko. W świecie pogańskim o pierwszych chrześcijanach mówiło się, że są to wyznawcy jakiejś nowej religii, którzy wyróżniają się m.in. tym, że nie zabijają swoich dzieci. Ochrona życia każdego dziecka poczętego i narodzonego była cechą wyróżniającą pierwszych chrześcijan. A dzisiaj ustawodawstwa niektórych państw chrześcijańskich, w tym ostatnio i posłowie polskiego Sejmu, akceptują zabijanie dzieci nie narodzonych. Czyż więc nie wróciliśmy do czasów pogańskich?
Zastanowiła mnie jednak publiczna wypowiedź pewnego ekscentrycznego katolika. Powiedział tak: „Ustawę uchwalili ateiści z SLD, Unii Pracy, PPS i trochę bezbożnych posłów z innych partii. Jeżeli ateiści taką ustawę uchwalili, to niech swoje dzieci zabijają. To ich sprawa. Będzie mniej ateistów na świecie. My, wierzący, mamy okazję wyznać swoją wiarę przez to, że swoich dzieci zabijać nie będziemy, przecież nikt nam tego nie nakazuje!”
Wydaje się, że ten człowiek częściowo miał rację, a po części racji nie miał. Dlaczego nie miał racji? Bo wszystkie dzieci są nasze, ludzkie. Dziecko wietnamskie, czy chińskie, dziecko w rodzinie ateistycznej, czy katolickiej – jest niewinne. Nikomu zła nie uczyniło. I dlatego pozbawienie go życia jest zawsze złem.
Nie jest też dla nas sprawą obojętną, jakie ustawy Sejm uchwala. Okazja bowiem czyni złodzieja, to znaczy, że gdy jest zachęcająca okazja, to większa jest pokusa do kradzieży. Podobnie z ustawą o aborcji. Gdy jest ułatwiona – to pokusa rośnie, aby to zło popełnić.
Miał natomiast rację ów ekscentryczny katolik w tym, że przecież ustawa tylko pozwala na zabicie nie narodzonego dziecka, ale tego nie nakazuje. Naszym więc zadaniem jest nie korzystać z tej ustawy, która jest nawrotem do barbarzyńskiego pogaństwa z czasów przed narodzeniem Chrystusa. Mamy okazję wykazać się dojrzałością i konsekwencją swojej wiary. Przed Bogiem kiedyś nie tyle będą nas pytali o ustawy, ile o nasze osobiste postępowanie.
Jezus Chrystus, Syn Boży, narodzony jako niemowlę z Dziewicy Matki, w sposób wyjątkowy wyeksponował godność dziecka. Nie tylko nauczał, że nie wolno zabijać, ale podczas publicznej działalności wziął w ramiona dziecko i oznajmił, że kto by zgorszył jedno z tych najmniejszych, lepiej by mu było, aby uwiązano mu kamień młyński u szyi i zatopiono go w wodzie. Jest to mówienie obrazowe, mające podkreślić wagę, jaką przykładał Jezus Chrystus do ochrony niewinnego dziecka.
Postępowanie Zbawiciela dla nas, chrześcijan, powinno więc być wskazówką, z jak wielką miłością powinniśmy traktować każde dziecko.
Aborcja wydaje się być absurdalna jeszcze z innego punktu widzenia. Mamy przecież państwowe domy dziecka. W czasie obrad ostatniej Konferencji Episkopatu księża biskupi mocno podkreślali, iż kobieta będąca w ciąży może liczyć na pomoc Kościoła. Prawie wszystkie diecezje w Polsce mają domy samotnej matki. Taki dom jest również w opolskiej diecezji. Dyrektor domu informuje, że bezdzietne małżeństwa zapisują się w kolejce o adopcję nie chcianego dziecka. Po co więc je zabijać, skoro są ludzie pragnący otoczyć je miłością i wychować? Po co je zabijać, skoro mamy ostatnio najniższy po wojnie wskaźnik urodzeń? Grozi nam to, co już ma miejsce w niektórych krajach bogatych. A mianowicie brak młodych ludzi do pracy, aby utrzymać coraz większe rzesze emerytów. Mając coraz mniej własnych dzieci, będziemy przyjmowali przybyszów z zagranicy.
Dzięki Bogu, rozlegają się już coraz częściej głosy o potrzebie wsparcia rodzin wielodzietnych, najbardziej cierpiących niedostatek w okresie przeobrażenia gospodarczego kraju. Troska o dzieci jeszcze nie narodzone, i o narodzone, jest naszą chrześcijańską powinnością. Z uznaniem mówimy o funkcjonujących przy wielu parafiach zespołów Caritas, zbierających i przekazujących rodzinom wielodzietnym ubranka i obuwie; o parafiach pomagających w dożywianiu dzieci w szkole oraz innych formach pomocy. Każde wsparcie dziecka, z jakiegokolwiek źródła pochodzi, godne jest uznania. W nieszczęsnym roku poszerzenia przez Sejm ustawy aborcyjnej chciejmy gorąco modlić się w intencji kobiet przeżywających pokusy aborcyjne, aby miały siłę swoją postawą dać świadectwo wierze. Otoczmy opieką każde zagrożone dziecko urodzone. Dzieci bowiem to przyszłość rodziny, Kościoła i społeczeństwa.

II. Potrzeba zwiększonej troski o ludzi starych i chorych

Innym zjawiskiem, obecnie rodzącym zapotrzebowanie na miłosierdzie, jest wzrost liczby osób starych i samotnych. Maleje przyrost naturalny. Jest coraz mniej dzieci, zwłaszcza na wsi, a równocześnie rośnie liczba osób niedołężnych. Troska o ludzi cierpiących od dwóch tysięcy lat była cechą wyróżniającą chrześcijaństwo. Inspiratorem tej troski był założyciel chrześcijaństwa – Jezus Chrystus. Zapytany o najważniejsze prawa w Jego Królestwie oznajmił: Będziesz miłował Pana Boga i bliźniego swego. Jako przykład miłości bliźniego opowiedział historię miłosiernego Samarytanina niosącego pomoc rannemu. Na tle realizacji tej miłości w minionych wiekach powstały setki i tysiące szpitali oraz zgromadzeń zakonnych zajmujących się opieką nad ludźmi chorymi, samotnymi, najbardziej potrzebującymi miłości i serca drugiego człowieka.
Obecnie, gdy ludzi starych przybywa, rośnie zapotrzebowanie na miłość miłosierną wobec nich. I trzeba powiedzieć, że w tej dziedzinie dzieje się wiele dobrego. Świadczona jest pomoc chorym i niedołężnym przez grupy zorganizowane w różnych instytucjach społecznych. Czynią to ludzie parafialnego Caritas. Niosą również pomoc osoby prywatne nigdzie nie zarejestrowane. Po prostu służą sąsiadom ze swej ulicy lub kamienicy z pobudek czystej miłości do Chrystusa i współczucia dla człowieka niedołężnego. Nasz kraj potrzebuje coraz więcej serc kobiet i mężczyzn, a nawet młodzieży i dzieci, gotowych spieszyć z usługą miłości miłosiernej. Jest to służba ewangeliczna, bo zalecana przez samego Chrystusa. I tylko On jest w stanie należycie ją ocenić, stosownie do swojej obietnicy, że miłosierni sami kiedyś miłosierdzia dostąpią.

III. Pomoc ludziom dotkniętym klęskami trudnego roku klimatycznego

Mówiąc o ludziach dotkniętych stratami ciężkiego roku klimatycznego, trzeba zacząć od podziękowania. Księża proboszczowie, przedstawiciele lokalnych władz oraz indywidualni mieszkańcy dekanatów Branice i Kietrz w skierowanych do Kurii pismach i w rozmowach telefonicznych prosili o serdeczne podziękowanie wszystkim wiernym opolskiej diecezji, a więc Wam, Najmilsi, za udzielenie znaczącej pomocy pieniężnej oraz za przekazanie poszkodowanym przez powódź dużej wartości sprzętu domowego, mebli, ubrań i obuwia. Ze wzruszeniem informowali nas, że w tym strasznym doświadczeniu życiowym w sposób wyjątkowy odczuli bliskość duchową współbraci w wierze. Doświadczyli radosnej świadomości przynależenia do wspólnego Kościoła.
Przeżyliśmy wydarzenia mające analogię do opisu miłosierdzia w pierwszych gminach chrześcijańskich. Czytamy w Dziejach Apostolskich, że zamożni ludzie wierzący przynosili na Eucharystię dary i składali je u stóp Apostołów, a ci rozdawali je biednym (Dz 4, 34–35). Coś podobnego zaistniało również w naszej diecezji. Ufamy, że nie było to wydarzenie jednorazowe, że w obecnym bardzo ciężkim roku klimatycznym nasi diecezjanie, w miarę swoich możliwości, pośpieszą z pomocą swoim współbraciom, którzy szczególnie ucierpieli z powodu niekorzystnej pogody.
Na koniec kierujemy gorący apel do chorych, samotnych i niedołężnych. Wy, Najmilsi, nie tylko jesteście odbiorcami miłosierdzia świadczonego przez innych. Wy również możecie wykazać się miłosierdziem wobec zdrowych na ciele, ale chorych na duszy. Społeczeństwo nasze jest skłócone. Wielu ludzi kieruje się w życiu egoizmem, traktując bliźnich instrumentalnie, jak narzędzie do własnego wzbogacenia się lub zdobycia władzy. Dzieje się wiele krzywdy wyrządzanej bliźniemu z nienawiści lub z ułomności ludzkiej. Takie postępowanie wymaga opamiętania i naprawienia zła. Stąd hasło tegorocznego Tygodnia Miłosierdzia: „Przebaczenie i pojednanie naśladowaniem miłosiernego Boga”.
Tylko Pan Bóg zdolny jest skruszyć zatwardziałe serca ludzkie. I dlatego gorąca prośba do wszystkich, ale szczególnie do was, Kochani Chorzy, o modlitwę do Boga w intencji naszych błądzących współbraci o wzajemne przebaczenie i pojednanie w życiu rodzinnym, zawodowym i społecznym. Ale nade wszystko módlcie się za tych, którzy, powodowani miłością Chrystusa, Wam świadczą dobro. Obdarowani miłością miłosierną starajcie się okazać im wzajemność, doceniając ich życzliwość i wysiłek Wam poświęcony.
Tydzień chrześcijańskiego miłosierdzia spełni swoje zadanie tylko wówczas, gdy wielu pobudzi do wzajemnej miłości bliźniego. Oby tak się stało. Miłość Boga i bliźniego jest bowiem jedyną drogą wiodącą nas do ładu społecznego na ziemi i do naszego zbawienia w wieczności. Amen.
 
Opole, dnia 18 września 1996 r.
 
Druk w: WUDO 51 (1996), s. 614–618.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.