Umiłowani w Chrystusie Panu!
Obchodzimy w tym roku Tydzień Miłosierdzia w sytuacji wyjątkowej. Przeżyliśmy wydarzenia, które wstrząsnęły całym krajem, a szczególnie województwami położonymi wzdłuż rzeki Odry. Powódź, która dotknęła Opolszczyznę, nazywana była klęską tysiąclecia. Nie odnotowały takiej wody najstarsze kroniki historyczne. Tysiące rodzin w miastach Opolszczyzny i w Raciborzu, tysiące rolników zamieszkałych wzdłuż rzeki Odry i Nysy, straciły niemal wszystko. Przeszła klęska żywiołowa trudna do opisania. Potrzeba wielu lat, aby naprawić szkody. Nie zawsze będzie to możliwe. Wiele gospodarstw musi zaczynać od nowa, gorzej niż po wojnie.
Doświadczenie klęski żywiołowej boleśnie utkwiło w naszych sercach, a realia codziennego życia powodzian nie pozwalają im zapomnieć o tym wstrząsającym wydarzeniu. Wszyscy jesteśmy duchowo bliscy ich cierpieniu i chcielibyśmy im pomóc.

I. Próba oceny zachowania się naszego społeczeństwa w czasie powodzi

Podczas tej klęski odnosiliśmy wrażenie, że powódź odkryła inne, lepsze oblicze naszego społeczeństwa. Byliśmy świadkami, jak mieszkańcy zalanych miejscowości, niezależnie od orientacji politycznej, solidarnie współpracowali w ratowaniu życia i mienia. Na czas tej klęski ustały partyjne spory, a wszystkie ugrupowania usiłowały działać na rzecz powodzian. Niezwykle sprawnie włączyła się w pomoc powodzianom kościelna Caritas Polska. Swoją aktywność wykazała nie tylko przez zbiórkę ofiar składanych przez wierzących we wszystkich parafiach całego kraju i za granicą, ale też przez dostarczanie darów do miejscowości najbardziej dotkniętych powodzią. Wysokość ofiar przekazanych powodzianom od naszych wiernych za pośrednictwem tej instytucji plasuje Caritas w czołówce społecznych ofiarodawców.
Okazało się też, że w naszych miastach, oprócz młodzieży, która budzi lęk w nocy przed wyjściem na ulicę, jest też wspaniała młodzież harcerska, szkolna, zgromadzona przy parafiach, młodzież w mundurach wojskowych, strażackich i policyjnych, która z poświęceniem służyła ludziom w potrzebie. Jak gdyby razem z wodą, która wylała z rzek, rozlała się również solidarność i miłość bliźniego.
Tak niedawno w ogromnych rzeszach słuchaliśmy wymagających słów nauczania Ojca Świętego Jana Pawła II o potrzebie jedności i zgody w narodzie dla wspólnego dobra. I przyszło nam zdać egzamin z przyjęcia tej nauki. Chociaż klęska była okrutna, to chyba jednak egzamin zdaliśmy dobrze. Oczywiście, pomoc społeczna i oficjalna pomoc rządowa nie jest w stanie naprawić szkody materialne wyrządzone przez żywioł. Dla powodzian była ona jednak umocnieniem przeświadczenia, że rodacy w nieszczęściu nie pozostawią ich samych. Marzyłoby się o tym, aby ów klimat zatrzymać na stałe w naszym skłóconym społeczeństwie.
Niestety wydaje się, że w znacznym stopniu obudzone powodzią zainteresowanie losem bliźnich, jak fale rzek, odpłynęło w przeszłość. Wracają kłótnie i spory, maleje zainteresowanie losem poszczególnych ludzi, ofiar powodzi. Z trudem muszą przebijać się poprzez gąszcz administracyjnych przepisów i obojętności niektórych urzędników, aby otrzymać niezbędną pomoc. Obecnie, po powodzi, najważniejszym zadaniem staje się zorganizowanie długotrwałego wsparcia powodzian w ich powrocie do normalnego życia. Tego domaga się od nas chrześcijańska miłość bliźniego i zwykła ludzka solidarność.

II. Spojrzenie na klęski żywiołowe i na choroby oczyma wiary

Umiłowani w Chrystusie Panu Bracia i Siostry!
Nie znamy odpowiedzi na pytanie: Dlaczego nawiedziła nas powódź? To wie tylko Bóg. Ale jedno jest pewne, a mianowicie to, że powódź była wezwaniem do pogłębienia wiary w Boga i do wzmożenia miłości bliźniego. Chrystus Pan podczas swojej publicznej działalności zapytany o najważniejsze prawo w Jego Królestwie odpowiedział: Będziesz miłował Boga i bliźniego, bo w tych dwóch przykazaniach mieszczą się wszystkie normy porządkujące życie prywatne i zbiorowe. Zbawiciel nie tylko mówił, że miłość jest najważniejsza – On ją realizował. Widział głodnych i cudownie rozmnożył chleb. Widział chorych i przywracał im zdrowie. Widział cierpienie osieroconych i zmarłym przywracał życie. Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za drugiego, a Chrystus i to uczynił. Oddał życie dla naszego zbawienia. A o nas, o swoich wyznawcach, powiedział: „Po tym poznają ludzie, że jesteście moimi uczniami jeżeli miłość wzajemną mieć będziecie” (J 13, 15). Zbawiciel tak nauczał na ziemi dwa tysiące lat temu. Dzisiaj, po dwudziestu wiekach, nauczanie to jest nadal aktualne. Nie nastąpiły w nim żadne zmiany. Przypomina tę prawdę hasło obecnego roku przed jubileuszem dwutysięcznej rocznicy narodzin Chrystusa. Brzmi ono: „Jezus Chrystus jedyny Zbawiciel świata, wczoraj, dziś i na wieki” (por. Hbr 13, 8).
Drodzy Powodzianie i Kochani Chorzy!
Nie przeżywajcie swego cierpienia samotnie. Cierpienie w samotności jest bowiem wyjątkowo okrutne. Chrystus zaprasza was do dzielenia się z Nim waszym cierpieniem. Idę do Ojca – mówi do nas, niosąc swój krzyż pod koniec publicznej działalności – Kto chce mnie naśladować niech weźmie swój krzyż i idzie za Mną. A gdzie Ja będę, tam doprowadzę was, kroczących z krzyżem choroby, czy innego cierpienia.
Jezus wszedł do chwały przez ofiarę życia na Golgocie. A czyż nie jest prawdą, że człowiek nieuleczalnie chory jest podobnie złożony na ołtarzu swego cierpienia? Czyż nie jest prawdą, że dla powodzian utrata wszystkiego jest okresem Golgoty w ich życiu? Pamiętajmy jednak, że Golgota nie trwa wiecznie. Golgota zwiastuje zmartwychwstanie, a więc zapowiada przyszłe dobro. Korzystajmy więc z zachęty Chrystusa, aby razem z Nim przeżywać zbawcze dzieło świata i samego siebie. Świadomość, że nie cierpimy daremnie, że to, co przeżywamy, prowadzi nas do zbawienia, doda nam mocy do realizowania miłości w sposób dla nas dostępny, a to wszystko po to, aby po doczesnym życiu osiągnąć wieczne szczęście z Chrystusem.

III. Chrześcijańska postawa wobec cierpienia bliźnich

Wyjątkową naśladowczynią miłosiernego Jezusa wydaje się być Matka Teresa z Kalkuty wraz ze swoim zgromadzeniem Misjonarek Miłości, które otacza opieką umierających na ulicach Indii, a także w innych krajach świata.
W Liście skierowanym do swoich sióstr dosyć oryginalnie zachęca je do świadczenia miłości miłosiernej. Zwraca uwagę na potrzebę zapału i gorliwości w pełnieniu tej misji. W Liście pisze: „Czas na miłosierdzie jest dzisiaj. To dziś ktoś cierpi, jest głodny, mieszka na ulicy. Nasza praca jest na dziś. Dzień wczorajszy minął, jutrzejszy jeszcze nie nadszedł. Trzeba, by Jezus dziś był poznany, pokochany, aby dziś Mu usłużono, nakarmiono, odziano, by dziś znalazł schronienie. Nie możemy czekać na jutro. Jutro może nie nadejść. Jutro możemy nie mieć tych, których dziś nie nakarmimy” („Światło Narodów” [1996], nr 99, s. 26).
Czytając powyższe słowa przynaglania w realizacji miłości, zauważamy ich zbieżność z poetyckim apelem ks. Jana Twardowskiego, który napisał: „Śpieszmy się kochać ludzi, bo szybko odchodzą!”. I to prawda. Szybko odchodzą. Jakżeż ważny to apel do opieszałych w załatwianiu spraw osób będących w skrajnej, życiowej potrzebie. Ale nie tylko. Wezwanie do miłowania ludzi odnosi się również do nas. Szybko odchodzą bowiem nasi najbliżsi. I żal potem, że nie miłowaliśmy ich dostatecznie. Głęboki oddźwięk powinna więc znaleźć w naszym sercu zachęta Matki Teresy, zapatrzonej we wzór postępowania Jezusa, aby każdego człowieka potrzebującego miłosierdzia duchowego lub materialnego, który z woli Bożej Opatrzności znalazł się na drodze naszego życia, potraktować z otwartym sercem.
Umiłowani w Chrystusie Panu!
W obecnym Tygodniu Miłosierdzia przed oczyma naszej wyobraźni jawi się Chrystus ten sam wczoraj, dziś i na wieki. Jawi się przepełniony bezgraniczną miłością do ludzi każdej epoki, a więc i do nas – obywateli świata na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa. Zafascynowani Jego miłością usiłujmy Go naśladować. Najwspanialej uczcimy Syna Bożego w roku Jemu poświęconym, gdy pozwolimy Mu dostrzec w naszym postępowaniu realizację Jego zaleceń odnośnie codziennego życia. Sam bowiem powiedział: „Po tym poznają ludzie, że jesteście moimi uczniami, jeżeli miłość wzajemną mieć będziecie” (J 13, 35). Amen.
 
Opole, dnia 25 sierpnia 1997 r.
 
Druk w: WUDO 52 (1997), s. 472–476.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.