Ukochani w Chrystusie Bracia i Siostry!
Obchodzony w tym roku pięćdziesiąty ósmy Tydzień Miłosierdzia stwarza okazję do ponownej refleksji nad doniosłością przykazania miłości bliźniego. Od dwóch tysięcy lat słowa Jezusowe: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36) stanowią dla nas wezwanie i drogowskaz chrześcijańskiego życia.

I. Miłość miłosierna dominującym tematem papieskiego nauczania

Często o fundamentalnej roli miłosierdzia w chrześcijaństwie przypomina nam w swoim przepowiadaniu Ojciec Święty Jan Paweł II. Trzy lata temu (20 XI 1999) w Watykanie, podczas audiencji ogólnej, mówiąc o miłosierdziu, między innymi wyakcentował biblijne uzasadnienie tego Bożego zalecenia. Powiedział wówczas: „Teologalna cnota miłości zwraca się w podwójnym kierunku: ku Bogu i ku bliźniemu (…) Jeżeli kocha się prawdziwie miłością Bożą, będzie się miłować także brata, tak jak Bóg kocha. Na tym polega wielka nowość chrześcijaństwa: nie można miłować Boga, jeżeli nie kocha się braci, tworząc z nimi zażyłą i wytrwałą wspólnotę miłości”. I tu Papież zacytował słowa św. Jana Ewangelisty: „Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga» a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem, kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też brata swego” (J 4,20-21)”.
I dalej Papież mówił: „Nauczanie Pisma św. na ten temat jest nieodwołalne. Miłość do podobnych sobie była polecana już Izraelitom: «Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego, jak siebie samego» – czytamy w Księdze Kapłańskiej (Kapł 19,18)”.
W Nowym Testamencie miłość ta jest rozumiana w sensie wyraźnie powszechnym: zakłada pojęcie bliźniego, które nie ma granic (por. Łk 10,29-37), i rozciąga się także na nieprzyjaciół (por. Mt 5,43-47). Należy zwrócić uwagę na to, że miłość bliźniego jest widziana jako naśladowanie i przedłużanie dobroci Ojca Niebieskiego, który troszczy się o potrzeby wszystkich i nie czyni różnic między osobami (por. tamże, w. 45) – mówił Papież.

II. Problem ubóstwa w świecie i w naszym kraju

Pan Bóg różnicy pomiędzy ludźmi nie czyni – ale świat czyni. Nie ma niestety na świecie równości. Różnice między ludźmi są uwarunkowane wielorakimi przyczynami – naturalnymi lub wynikającymi z ludzkich działań. Są ludzie o lepszym albo gorszym zdrowiu, ludzie mniej lub bardziej uzdolnieni, obdarzeni wybitnymi talentami albo bardzo przeciętni, ludzie przedsiębiorczy albo niezaradni, uczciwi i liczący się z sumieniem albo ludzie zuchwali i „bez sumienia”, ludzie bogaci i biedni. W dzisiejszym świecie ta ostatnia nierówność wyjątkowo rzuca się w oczy i budzi sprzeciw.
Również w Polsce wzrasta poczucie krzywdy. Trudno w tej chwili roztrząsnąć, przez kogo i w jakiej mierze zawinione, ale prawdą jest, że na skutek zmian systemowych powstają nowe formy zróżnicowania społecznego i nowe obszary biedy. Występują one zarówno w miastach, jak i w wioskach. Około dwóch milionów ludzi w Polsce żyje w warunkach skrajnego ubóstwa. A równocześnie mamy u nas kilka tysięcy milionerów. Rodzi się pytanie: Skąd się pojawili milionerzy, w jaki sposób i czyim kosztem nagromadzili tak ogromny majątek?
Niewątpliwie wśród ludzi zamożnych jest sporo osób zaradnych, którym udało się zorganizować prosperujące przedsiębiorstwa lub handel. Ale ciągle ujawniane publicznie nadużycia gospodarcze i finansowe podsuwają również inną odpowiedź. Mamy też ludzi bogatych, którzy dochodzą do majątku drogą nieuczciwą, krzywdząc innych bliźnich lub wręcz drogą przestępstwa. Stąd rodzi się w sercach biednych i uczciwych obywateli żal i bunt z powodu niesprawiedliwości. Pod względem bezrobocia Polska znalazła się na jednym z czołowych miejsc w Europie. W niektórych regionach co czwarty dorosły Polak pozostaje bez pracy. Szczególnie niepokojące jest bezrobocie wśród młodzieży. Brak mieszkań dotyka nade wszystko osoby młode, pragnące założyć własną rodzinę. Powoduje to zjawisko powiększania się przepaści między tymi, którzy korzystają z dokonujących się przemian, a tymi, których przemiany te niszczą.
Zachodzące w kraju zjawiska dostrzega, zatroskany o rodaków, Ojciec Święty. Trzy lata temu podczas swojej pielgrzymki do kraju wołał w Łowiczu: „Nie zatwardzajmy serc, gdy słyszymy krzyk biednych. Starajmy się usłyszeć to wołanie. Starajmy się tak postępować i tak żyć, by nikomu w naszej Ojczyźnie nie brakowało dachu nad głową i chleba na stole, by nikt nie czuł się samotny, pozostawiony bez opieki. Z tym apelem zwracam się do wszystkich moich rodaków. Wiem, jak wiele czyni się w Polsce, aby zapobiec szerzącej się biedzie. Pragnę w tym miejscu podkreślić aktywność placówek Caritas Kościoła – diecezjalnych i parafialnych. Podejmują one bowiem szereg akcji udzielając pomocy osobom indywidualnym i całym grupom społecznym. Ta pomoc niejednokrotnie przekracza granice Polski” – mówił do nas z uznaniem Ojciec Święty.
Ale oprócz tych działań fragmentarycznych, jak wiemy, konieczne są u nas działania systemowe. Potrzebny jest program naprawczy w skali całego kraju, o którym pisze nasz Papież w encyklice Centesimus annus, skierowanej do wszystkich krajów świata, zaznaczając przy tym, że zadaniem Kościoła w tej dziedzinie jest delikatne i dyskretne kształtowanie ludzkich sumień, gdyż jednym z głównych powodów niesprawiedliwości społecznej i krzywdy wyrządzanej bliźnim jest zagłuszenie głosu sumienia u krzywdzicieli.

III. Miłosierdzie w naszym środowisku

Po tych refleksjach, dotyczących przemian koniecznych w skali kraju, trzeba nam zastanowić się, co możemy uczynić dla polepszenia sytuacji ludzi potrzebujących w naszym środowisku, w naszym sąsiedztwie. Ojczyznę naszą bowiem tworzą właśnie takie małe komórki życia społecznego skupione wokół naszej rodziny lub naszej ulicy w mieście lub na wsi. Będąc szarym obywatelem, nie jesteśmy w stanie przeprowadzić zmian w skali państwa, ale możemy bardzo pięknie realizować miłość bliźniego na swoim podwórku.
Boże i bardzo praktyczne refleksje na ten temat zamieścił w gazetce parafialnej jeden z naszych księży proboszczów. Zachęcając swoich parafian do miłości miłosiernej, między innymi napisał: „Drugim człowiekiem danym przez Boga jest nasz bliźni. Nie ten, którego sami sobie wybraliśmy, ale ten, którego Bóg postawił obok nas. Jemu mamy służyć i jego mamy kochać i w nim mamy ujrzeć Chrystusa – niezależnie od jego osobistej wartości, od jego wad, słabości, nawyków, przeszłości. Każdy człowiek, którego postawił obok nas Bóg, jest nam zadany. To zadanie musimy spełnić i z tego zadania musimy zdać egzamin na sądzie Bożym. W każdym potrzebującym Chrystus przyjmuje od nas wszelkie przejawy dobroci. On jest kochany w każdym człowieku, którego miłujemy; Jego wspieramy, gdy pomagamy komukolwiek z ludzi. Bo to, co robię dla siebie, z myślą o sobie, to mija wraz ze mną. Ale to, co czynię dla dobra drugiego człowieka, pozostaje w nim i zaczyna żyć swoim własnym życiem, rodzi kolejne dobro i wpływać będzie także na innych, gdy już odejdę z tego świata. Starajmy się być, po prostu, zwyczajnymi dobrymi ludźmi, kochającymi Chrystusa w drugim człowieku” – zachęcał ów ksiądz proboszcz. Swój gorący apel kończy zacytowaniem fragmentu wiersza jednego ze współczesnych pisarzy religijnych (Phila Bosmansa). Oto ów fragment: „Spróbuj każdego dnia od nowa polubić ludzi, którzy żyją wokół ciebie. Spróbuj w ciszy uzdrawiać ludzkie rany. Spróbuj pocieszać tych, którzy płaczą i są zrozpaczeni, także i wtedy, gdy swój ból ukrywają pod maską zadowolenia. Użycz trochę miłości tym, którzy za mało są kochani. Pomyśl jakie to wspaniałe: Szczęście drugiego człowieka leży w twoich rękach!”
Dzięki Bogu są ludzie, którym zależy na tym, aby drugiemu człowiekowi użyczyć choć odrobinę szczęścia płynącego z kochającego serca. I w tym miejscu, jak każdego roku w Tygodniu Miłosierdzia, pragniemy gorąco podziękować Wam, Najmilsi, za miłość miłosierną praktykowaną w codziennym życiu.
„Bóg zapłać” – osobom, które codziennie przez cały rok, bez rozgłosu innym dobrze czynią.
„Bóg zapłać” – lekarzom, pielęgniarkom, opiekunom osób samotnych i opuszczonych, pracującym w naszych socjalnych stacjach Caritas.
„Bóg zapłać” – siostrom zakonnym i osobom świeckim sprawującym opiekę nad dziećmi specjalnej troski; osobom pracującym w domach starców; plebaniom i klasztorom dożywiającym przy furcie bezdomnych; instytucjom państwowym i społecznym, organizującym niezbędną pomoc dla potrzebujących.
„Bóg zapłać” – sąsiadom wspomagającym siebie nawzajem w potrzebie i wszystkim ludziom dobrej woli, którzy świadczą miłość względem bliźnich.
Drodzy Bracia i Siostry!
Ojciec święty – po zatwierdzeniu święta Miłosierdzia Bożego w drugą niedzielę Wielkanocy, po wyniesieniu na ołtarze Brata Alberta Chmielowskiego i Siostry Faustyny Kowalskiej, świętych, których istotną treścią życia było ukazanie Miłosierdzia Bożego i miłosierdzia ludzkiego na wzór Bożej miłości – przyjechał w tym roku do Polski, aby osobiście poświęcić kościół Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Te wydarzenia mają głęboką wymowę. Pozwalają nam domyślać się, że prawda o Miłosierdziu Bożym i o potrzebie miłosierdzia w życiu chrześcijańskim, w ocenie naszego Papieża, ma wyjątkową rangę i stanowi o istocie wiary.
Zechciejmy więc w obecnym Tygodniu Miłosierdzia uczynić wszystko, aby hojnie albo przynajmniej skromnie, na miarę naszych możliwości, zrealizować zalecenie Chrystusa Pana: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Amen.
 
Opole, dnia 15 sierpnia 2002 r.
 
Druk w: WUDO 57 (2002), s. 519–523.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.