Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry!
Program duszpasterski w bieżącym roku zachęca nas do kontemplacji Oblicza Jezusa Chrystusa. Jest to więc rok, w którym powinniśmy dołożyć starań, aby Go lepiej poznać, więcej umiłować i naśladować Go w swoim życiu.
Skoro nasza miłość ma być w szczególny sposób ukierunkowana na osobę Jezusa Chrystusa, Zbawiciela świata, w tegorocznym pięćdziesiątym dziewiątym Tygodniu Miłosierdzia spróbujmy w wyobraźni kroczyć za Nim ścieżkami gorącej Palestyny, do miast i osad, które odwiedzał. Zwróćmy uwagę na jeden aspekt Jego działalności, a mianowicie na miłość miłosierną wobec poszczególnych grup ludzi, których spotykał. Przewodnikiem w przyglądaniu się Mistrzowi niech nam będą cztery Ewangelie, zawierające opis spotkań Jezusa. 

I. Dzieci

Jako pierwszą grupę osób, z którymi spotykał się Jezus, wymieńmy dzieci. Zbawiciel kochał dzieci za niewinność, za szczerość wolną od obłudy, za dobroć i prostotę. Ostrzegał przed gorszeniem dzieci. Z tego wynika, że zetknął się z dziećmi zgorszonymi przez dorosłych. Uznawał to za bardzo ciężki grzech.
Z postępowania i nauki Mistrza płynie dla nas pouczenie o potrzebie troski o dzieci i o konieczności przeciwdziałania tak agresywnemu dziś gorszeniu naszych dzieci. 

II. Młodzież

Sporo czasu i zainteresowania poświęcał Jezus młodzieży. Jest to też temat, który bardzo interesuje naszego Papieża. W swoich przemówieniach i w listach do młodych Ojciec Święty głęboko analizuje rozmowę Jezusa z bogatym młodzieńcem, który odmawia pójścia za głosem Bożego powołania z powodu bogactwa. Zastanawia się nad zachowaniem syna marnotrawnego. Usiłuje dociec, w jaki sposób Jezus ustawia młodych do życia. Oprócz wspomnianego bogatego młodzieńca, Ewangeliści opisują często spotkania Jezusa z rodzeństwem: Łazarzem, Marią i Martą. Przypominają, że spośród Apostołów Jezus szczególnie miłował najmłodszego – Jana.
W stosunku więc do młodzieży nasz Mistrz Jezus Chrystus uczy nas potrzeby dialogu, częstej rozmowy z młodymi, aby ich właściwie przygotować do życia. Uczy też cierpliwości koniecznej dla zrozumienia burzliwego wieku dojrzewania, uczy miłości młodego człowieka. 

III. Rodziny

W nauczaniu o życiu rodzinnym Jezus podkreśla nadrzędność miłości rodzinnej w stosunku do innych więzów łączących społeczeństwo. Miłość wzajemna małżonków, miłość rodziców do dzieci oraz dzieci do rodziców, jest tak ważna i tak szczególna, że powinna być podporządkowana tylko, wyższej rangą, miłości Pana Boga. Wynika to ze słów Zbawiciela, że ten, kto kocha więcej ojca lub matkę niż Jego, nie jest Go godzien. Gdyby więc rodzice żądali od dziecka czegoś innego niż Bóg, dziecko powinno posłuchać Boga. A to dlatego, że rodzice bywają różni, nie zawsze etyczni. Krytycznie ocenia Jezus zaniedbania wychowawcze rodziców lub brak troski dorosłych dzieci o starych rodziców. Z nauczania Pana Jezusa wynika, że rodzinę powinno łączyć nie tyle prawo, ile raczej wzajemna miłość. Jest to miłość w życiu społecznym pierwsza i najważniejsza, po miłości Pana Boga. Tego uczy nas Chrystus również dzisiaj. 

IV. Ludzie cierpiący na duszy lub na ciele

Gdy idziemy śladami Jezusa podczas publicznej działalności i przypatrujemy się Jego postępowaniu, wzrusza nas Jego wrażliwość na duchowe lub fizyczne cierpienia spotykanych osób.
Wielokrotnie wyrzuca z opętanych złe duchy, przywracając udręczonym wolność dzieci Bożych. W ludziach pogardzanych potrafi dostrzec dobro i pobudzić ich do powstania z dna moralnego. Tak postąpił z kobietą cudzołożną, z pogardzanym przez Żydów celnikiem i z Samarytanką. Obyśmy i my, Jego uczniowie, posiadali tę umiejętność w stosunku do ludzi upadłych.
A już w szczególny sposób wzruszało Go cierpienie fizyczne, choroby i kalectwa spotykanych osób. Może dlatego podczas publicznej działalności nieustannie otaczali Go cierpiący. A On litował się i przywracał im zdrowie.
Drodzy Chorzy! 
Nie przeżywajcie swego cierpienia samotnie. Cierpienie w samotności jest bowiem wyjątkowo okrutne. Chrystus zaprasza was do dzielenia się z Nim waszym cierpieniem. Idę do Ojca – mówi do was pod koniec publicznej działalności – niosąc swój krzyż. Kto chce Mnie naśladować, niech weźmie swój krzyż i idzie za Mną. A gdzie Ja będę, tam doprowadzę was, kroczących z krzyżem choroby lub innego cierpienia.
Jezus wszedł do chwały przez ofiarę życia na Golgocie. A czyż nie jest prawdą, że człowiek nieuleczalnie chory jest podobnie złożony na ołtarzu swego cierpienia? Korzystajmy więc z zachęty Chrystusa, aby razem z Nim przeżywać zbawcze dzieło świata i samego siebie. Świadomość, że nie cierpimy daremnie, że to, co przeżywamy, prowadzi nas do zbawienia, doda nam mocy wewnętrznej w dążeniu do ostatecznego celu życia.

V. Świadczący miłosierdzie są dobrymi uczniami miłosiernego Chrystusa

Mówiąc o godnych współczucia osobach chorych oraz niedołężnych nie można zapominać o ogromnej rzeszy córek, synów i synowych, otaczających opieką schorowanych rodziców. Pielęgnują rodziców, często przez długie lata obłożnie chorych lub poruszających się, ale z tak wielkimi zmianami miażdżycowymi, iż wymagają opieki pilniejszej, niż małe dzieci. Stanowi to dla dzieci pracujących zawodowo naprawdę ogromny krzyż życiowy. Czynią to w cichości, powodowani miłością i wdzięcznością za wszystko, co od rodziców otrzymali. Nikt nie nagłaśnia ich działalności. Wystarcza im uśmiech lub dobre słowo schorowanego ojca lub matki. Ale czasami i tego nie mają. Zdarza się, że rodzic cierpiący na silne zmiany starcze, nawet nie potrafi docenić ich poświęcenia. Często podświadomie czyni im przykrości. Wówczas jedynym oddawcą jest miłosierny Bóg, który zna intencje i działania płynące z miłości miłosiernej.
Analogiczną drogę krzyżową przeżywają rodzice dzieci niepełnosprawnych lub nieuleczalnie chorych. Opieka nad takimi dziećmi przez długie lata, bez widoku na poprawę, graniczy z bohaterstwem. Tę samą posługę pełnią siostry zakonne i osoby świeckie w zakładach specjalnej troski. 
W Tygodniu Miłosierdzia warto to zauważyć i w naszym wspólnotowym życiu dla tych osób wyrazić głęboką wdzięczność i szacunek.
Wyjątkową naśladowczynią miłosiernego Jezusa wydaje się być Matka Teresa z Kalkuty ze swoim zgromadzeniem Misjonarek Miłości, otaczającym opieką umierających na ulicach Indii, a także w innych krajach świata. Już wkrótce, bo za dwa tygodnie, 19 października Ojciec Święty dokona beatyfikacji Matki Teresy z Kalkuty. Ta kandydatka na ołtarze w Liście skierowanym do swoich sióstr kładzie nacisk na potrzebę zapału i gorliwości w pełnieniu posługi miłosierdzia. Czytamy w nim: „Czas na miłosierdzie jest dzisiaj. To dziś ktoś cierpi, jest głodny, mieszka na ulicy. Nasza praca jest na dziś. Dzień wczorajszy minął, jutrzejszy jeszcze nie nadszedł. Trzeba, by Jezus dziś był poznany, pokochany, aby dziś Mu usłużono, nakarmiono, odziano, by dziś znalazł schronienie. Nie możemy czekać na jutro. Jutro może nie nadejść. Jutro możemy nie mieć tych, których dziś nie nakarmimy” („Światło Narodów” [1996], nr 99, s. 26).
Czytając powyższe słowa przynaglania w realizacji miłości, zauważamy ich zbieżność z poetyckim apelem ks. Jana Twardowskiego, który napisał: „Śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą!” I to prawda. Szybko odchodzą. Jakże ważny to apel do opieszałych w załatwianiu spraw osób będących w skrajnej, życiowej potrzebie. Ale nie tylko. Wezwanie do miłowania ludzi odnosi się również do nas.
Szybko odchodzą bowiem również nasi najbliżsi. I żal nam potem, że nie miłowaliśmy ich dostatecznie. Głęboki oddźwięk powinna więc znaleźć w naszym sercu zachęta Matki Teresy, zapatrzonej we wzór postępowania Jezusa, aby każdego człowieka potrzebującego miłosierdzia duchowego lub materialnego, który z woli Bożej Opatrzności znalazł się na drodze naszego życia, potraktować z otwartym sercem.
Umiłowani w Chrystusie Panu!
W obecnym Tygodniu Miłosierdzia przed oczyma naszej wyobraźni jawi się Chrystus ten sam wczoraj, dziś i na wieki. Jawi się przepełniony bezgraniczną miłością – do ludzi każdej epoki, a więc i do nas obywateli świata na początku trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa. Zafascynowani Jego miłością usiłujmy Go naśladować. Najwspanialej uczcimy Syna Bożego, gdy pozwolimy Mu dostrzec w naszym postępowaniu realizację Jego zaleceń odnośnie miłości miłosiernej.
Doskonale je realizowała Matka Teresa z Kalkuty. Dlatego cenna jest jej uwaga o drodze do świętości, gdy pisze: „Świętość polega na tym, aby znać Jezusa, kochać Jezusa i służyć Jezusowi w drugim człowieku”.
Starajmy się więc realizować miłość miłosierną wobec każdego człowieka, bo w ten sposób będziemy też miłowali Jezusa i zasługiwali na radosne kiedyś z Nim spotkanie w wieczności. Amen.
 
Opole, dnia 15 sierpnia 2003 r.
 
Druk w: WUDO 58 (2003), s. 609–613.
 



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.