Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry!
Przeżywamy kolejny, 61. Tydzień Miłosierdzia. Pojęcie chrześcijańskiego miłosierdzia zazwyczaj kojarzy się z udzielaniem potrzebującym pomocy materialnej lub duchowej, a także z działaniem na rzecz ubogich. I rzeczywiście są to podstawowe formy świadczenia miłości miłosiernej. Ale mogą też być inne. W tym roku zechciejmy zastanowić się nad świadczeniem miłosierdzia poprzez wysiłek budowania pokoju, i to zarówno w życiu indywidualnym, jak i zbiorowym.

I. Wyjątkowa wartość pokoju

W świetle Bożego Objawienia i nauki Kościoła wartość pokoju jest wyjątkowa. Gdyby ktoś zapytał, jakie jest największe dobro na ziemi, wspólne wszystkim ludziom, to należałoby chyba odpowiedzieć, że tym dobrem jest sprawiedliwy pokój. Dla pokoju narodził się Jezus Chrystus w Betlejem i dla pokoju umarł na krzyżu. Nie obiecano ludziom w Betlejem materialnego powodzenia, zdrowia lub innych dóbr doczesnych, tylko pokój, ale dla ludzi dobrej woli, dla ludzi Bożego upodobania.
Kościół we Mszy św. wielokrotnie wspomina pokój. Już na początku może kapłan pozdrowić słowami: „Łaska wam i pokój od Boga naszego Ojca i od Pana Jezusa Chrystusa (…)”. Następnie śpiewamy: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom”. A dalej kapłan modli się: „Prosimy Cię, Boże, aby ta ofiara naszego pojednania z Tobą sprowadziła na cały świat pokój i zbawienie”; „Boże (…) udziel nam łaskawie pokoju za dni naszych”; „Panie Jezu, Ty powiedziałeś swoim apostołom: Pokój wam zostawiam, pokój mój wam daję, nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła i zgodnie z Twoją wolą napełniaj go pokojem”; „Pokój Pański niech zawsze będzie z wami”; „Baranku Boży, obdarz nas pokojem”. I wreszcie kapłan kończy Mszę św. słowami; „Idźcie w pokoju Chrystusa”.
Skoro Kościół tak często i tak gorąco prosi Boga o pokój, to znaczy, iż uznaje pokój za wielką wartość w naszym ludzkim życiu. Pokój potrzebny jest nam zawsze.

II. Znaczenie pokoju w świecie dla miłości miłosiernej

Wyjątkowo doświadczyliśmy tego my sami w minionym stuleciu i doświadczamy obecnie na początku XXI wieku. 
Jakie było to minione stulecie, w którym, z woli Bożej Opatrzności, wypadło nam żyć? Wśród publikacji na temat minionego wieku pojawiają się takie, które uważają minione stulecie za katastrofę. A to z powodu śmiertelnych chorób, którym na imię nazizm i komunizm, a które wyprawiły na tamten świat ponad sto milionów istnień ludzkich. Pierwsza i druga wojna światowa, masowa zagłada setek tysięcy niewinnych ludzi, to wydarzenia, które przynoszą złą opinię minionemu stuleciu – twierdzą niektórzy historycy. Drażni ich również to, że miniony wiek był bardzo zadowolony z siebie, ze swoich odkryć naukowych, z przekonania, że na tej drodze da się rozwiązać wszystkie problemy życiowe. Oczywiście nikt nie zamierza kwestionować znaczenia nauki i postępu technicznego – twierdzą oni – ale głoszenie przekonania, że rozwój nauki rozwiąże wszystkie problemy, okazał się sporą przesadą. Na przykład, ciągle nierozwiązany pozostaje problem głodu. Tymczasem według niektórych ekonomistów, aby uratować ludzi od śmierci głodowej, którzy co roku umierają z powodu braku żywności, wystarczyłoby przeznaczyć kwotę, jaką mieszkańcy Europy wydają w ciągu roku na słodycze, lub pieniądze, jakie mieszkańcy Stanów Zjednoczonych przeznaczają na zakup karmy dla psów i kotów.
Po przypomnieniu smutnych wydarzeń, a więc cieni dwudziestego wieku, nasuwa się również spostrzeżenie optymistyczne. Straszliwe zło, jakie miało miejsce w minionym wieku, wydawało się być tak silne, iż trudno było przewidzieć jego koniec. A jednak na naszych oczach legło w gruzach. W ostatecznym rozrachunku zwyciężyło jednak dobro. Dla człowieka wierzącego okoliczność ta, potwierdzona przez bieg wydarzeń, może być dodatkowym argumentem na to, że światem jednak rządzi Opatrzność Boża, a nie chwilowo przepotężny demon zła.
Historia minionego wieku dodaje nam również otuchy w obawach na początku obecnego wieku, spowodowanych niespotykanym dotąd złem, jakim jest terroryzm. W minionych wiekach, podczas prowadzonych wojen, przynajmniej starano się zachować pozory przestrzegania jakiejś etyki wojennej, chroniącej jeńców wojennych, ludność cywilną, a zwłaszcza dzieci. Terroryzm dwudziestego pierwszego wieku zdecydowanie łamie wszystkie te zasady, zabijając skrycie właśnie ludzi bezbronnych i niewinnych – jak mieliśmy tego przykład w Nowym Jorku, w Madrycie, czy w Londynie. Stąd trudno sobie wyobrazić większy grzech przeciw Panu Bogu i drugiemu człowiekowi.
I dlatego w Tygodniu Miłosierdzia z głębokim zrozumieniem powinniśmy się włączyć w modły Kościoła o pokój na świecie, a zwłaszcza o takie pokierowanie przez Bożą Opatrzność wydarzeniami w naszych czasach, aby przestała istnieć groźba terroryzmu. Fanatyczna działalność terrorystów jest bowiem wołającym o pomstę do nieba lekceważeniem miłości miłosiernej, której nauczał Zbawiciel Jezus Chrystus.

III. Znaczenie pokoju dla miłości miłosiernej w życiu indywidualnym

Ludzkość tęskni za pokojem. Jednakże na wprowadzenie pokoju na świecie szary obywatel zbyt wielkiego wpływu nie ma. Możemy tylko, jako opinia publiczna, ujawniać swoją wolę i wywierać pewien nacisk. Jesteśmy natomiast zdolni wprowadzać pokój indywidualnie w życie swojej rodziny, swego zakładu pracy, w środowisko codziennego życia. I ta właśnie forma miłości miłosiernej jest nam bardzo potrzebna, wprost bezcenna. Tydzień Miłosierdzia stwarza okazję do zastanowienia się nad sobą: Jakim jestem człowiekiem? Czy jestem człowiekiem pokoju? Czytając Biblię, Stary Testament, zauważamy przy opisie powitania gości przy bramie domu stawiane przez gospodarza następujące pytanie: Przybyszu! Z czym przychodzisz? Czy przynosisz pokój, czy coś złego? Wydaje się, że często przydałoby się stawianie takiego pytania również dzisiaj. Z własnej obserwacji życia wiemy, że są ludzie, którzy gdziekolwiek się pojawią, wnoszą ze sobą pretensjonalność, złość i agresję, czyli wnoszą niepokój. Są zatem ludźmi grzeszącymi przeciw chrześcijańskiemu miłosierdziu poprzez swój niepohamowany egoizm, nietolerancję i despotyzm: w zakładzie pracy, w rodzinie, w życiu towarzyskim lub społecznym. Ileż to żon lub mężów, dzieci lub starych rodziców, podwładnych w urzędach i zakładach pracy, zwłaszcza prywatnych, musi znosić ból i upokorzenie ze strony szefów. Wielkim ciężarem są osoby wnoszące niepokój. I byłoby wielkim dobrem, gdyby tacy ludzie zrewidowali swoje postępowanie i potrafili docenić tę prawdę, że budowa relacji międzyludzkich przepełnionych pokojem i życzliwością może być piękną realizacją chrześcijańskiej miłości miłosiernej.
Na szczęście z doświadczenia wiemy również, że są ludzie odmiennego usposobienia, ludzie przepojeni pragnieniem zgody i pokoju. 
O takich ludziach pisze św. Paweł Apostoł w Liście do Galatów, uznając, że w ich życiu ujawniają się owoce działania Ducha Świętego, takie jak: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, wierność, łagodność i opanowanie” (Ga 5,22). Ludzie miłujący zgodę i pokój przyczyniają się do tego, że przepełniona dobrocią i życzliwością atmosfera domu, zakładu pracy, czy jakiejkolwiek innej wspólnoty ludzkiej, realizuje chrześcijańskie miłosierdzie. Jesteśmy bowiem wrażliwi na stosunek do nas naszych bliźnich. Niekiedy rano w drodze do pracy usłyszane dobre słowo lub przyjazny uśmiech ma wpływ na nasze samopoczucie przez cały dzień. Jest to niewątpliwie wspaniały sposób na realizowanie miłości miłosiernej w każdym czasie i na każdym miejscu naszego życia.
Ukochani w Chrystusie Panu!
Kończąc niniejsze refleksje na 61. Tydzień Miłosierdzia, składamy Wam serdeczne podziękowanie za dotychczasową realizację utrwalonych od lat sposobów praktykowania miłosierdzia w waszej wspólnocie. Jak wiadomo, pomóc bliźniemu możemy w różny sposób: przez modlitwę za potrzebujących, przez dary materialne i pieniądze im ofiarowane, przez poświęcenie im swego czasu, przez zorganizowanie możliwości pracy zarobkowej lub wreszcie przez czynne włączenie się w działalność charytatywną. W tym roku Caritas Polska obchodzi piętnastą rocznicę wznowienia działalności. Z tej okazji kierujemy szczególne podziękowanie pod adresem pracowników i wolontariuszy naszej Caritas za ogromne dobro, jakie realizują w zakresie miłości miłosiernej.
Wszystkich zachęcamy do aktywnego miłosierdzia w sposób dla nas dostępny i możliwy.
Uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. niech będzie dla nas źródłem inspiracji do praktykowania miłości miłosiernej, między innymi przez pielęgnowanie pokoju. Starajmy się stworzyć w swoich sercach wewnętrzny klimat sprzyjający pokojowi.
Wychodząc z naszych świątyń po niedzielnej Eucharystii, zabierajmy ze sobą i zanośmy do ludzi swego środowiska radość zmartwychwstania oraz miłość, uprzejmość, dobroć i Boży pokój – a wtedy i do nas będą odnosiły się słowa Zbawiciela: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani Synami Bożymi” (Mt 5,7-9). Amen.
 
Opole, dnia 15 sierpnia 2005 r.
 
Druk w: WUDO 60 (2005), s. 674–678.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.