Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry!
Przeżywamy kolejny, 64. Tydzień Miłosierdzia. Pojęcie chrześcijańskiego miłosierdzia zazwyczaj kojarzy się z udzielaniem potrzebującym pomocy materialnej lub duchowej, a także z działaniem na rzecz ubogich. I rzeczywiście są to podstawowe formy świadczenia miłości miłosiernej. Ale mogą też być inne. W tym roku zechciejmy zastanowić się nad świadczeniem miłosierdzia poprzez szacunek dla godności drugiego człowieka.

I. Rozwój nauki i techniki nie zawsze uwzględnia szacunek dla godności drugiego człowieka

Świat ciągle się rozwija, idzie do przodu w różnych dziedzinach nauki i techniki w imię dobra człowieka, z intencją ułatwienia mu życia. I w wielu dziedzinach taki właśnie cel jest osiągany. Czasami jednak rozwój zamiast służyć człowiekowi, szkodzi mu lub pozostawia go jakby na uboczu swoich działań. A przecież właśnie człowiek, jego rozwój duchowy, podniesienie godności powinno być celem tych wszystkich odkryć. 
Dobrze ilustruje omawianą prawdę istniejąca w świecie arabskim wiekowa legenda. Głosi ona, że bardzo bogaty szejk stracił nagle niezwykle kochaną przez siebie młodą żonę. Po nagłym jej zgonie szejk popadł w rozpacz. Postanowił ku czci zmarłej wybudować tak wspaniały grobowiec, jakiego dotąd jeszcze nie było. Przeznaczył na ten cel wielki majątek. Sprowadził wybitnych artystów i rzemieślników, którzy podsuwali mu coraz to nowsze, wspaniałe pomysły ubogacające grobowiec. Osobiście często przychodził i nadzorował budowę. Prace trwały dosyć długo. Szejk pięknem budowy tak się zafascynował, że powoli mniej już go interesował sarkofag zmarłej żony, a więcej piękno grobowca. W pewnym momencie uznał, że sarkofag szpeci i że lepiej będzie go zabrać i pochować żonę w innym, skromnym miejscu, aby grobowiec, dzieło sztuki, budził podziw u zwiedzających. 
To oczywiście jest tylko arabska legenda, ale ona obrazuje prawdę o niebezpieczeństwie takiego zafascynowania się rozwojem nauki i techniki, że pierwszorzędny cel tych działań – człowiek – zostaje zepchnięty na drugi plan, jako mniej ważny i mniej godny zainteresowania. A to w konsekwencji owocuje umniejszaniem szacunku dla jego godności. 

II. Ujmę człowiekowi czasami przynosi również opacznie pojmowana ekologia

Pogardę i lekceważenie godności człowieka lansują niektóre grupy ekologów, zwłaszcza wywodzące się z ideologii ateistycznych. Ostatnio w jednym z krajów europejskich rządzonych przez lewicę komisja parlamentarna do spraw środowiska przyjęła rezolucję, która ma pozwolić na przyznawanie szympansom, orangutanom i gorylom praw przynależnych człowiekowi. „To historyczny dzień w walce o prawa zwierząt i w obronie naszych ewolucyjnych towarzyszy” – cieszył się jeden z inicjatorów tego projektu, którego parlament, na szczęście, jeszcze nie zatwierdził. Już sam fakt takiego projektu ustawy jest szokujący. Tak naprawdę nie chodzi tutaj o należyte traktowanie zwierząt, lecz – jak oceniają to odpowiedzialni bioetycy – chodzi „o umniejszenie wartości istoty ludzkiej, jako niepowtarzalnej, i sprowadzenie jej do kolejnego zwierzęcia z lasu” (Wesley Smith).
Chrześcijaństwo, szczególnie w swym nurcie franciszkańskim, uczy nas poszanowania przyrody, ale jednocześnie zdecydowanie odróżnia godność człowieka od godności innych istot ziemskich.
Dla wierzącego w Boga Stwórcę jest oczywiste, że człowiek powinien szanować przyrodę, w tym szczególnie istoty żyjące. Już pierwsze karty Biblii pouczają nas, że Bóg powierzył człowiekowi ziemię, aby czynił ją sobie poddaną. Ta misja nie oznacza jednak absolutnej władzy nad stworzeniem, lecz upoważnia do roztropnego zarządzania tym, co ostatecznie należy do Boga. Propozycja więc nadawania zwierzęciu praw przysługujących człowiekowi, manipulowanie embrionami ludzkimi w taki sposób, jakby były tylko materialną rzeczą, aborcja i eutanazja, a zwłaszcza rodzące się już zamiary łączenia genów ludzkich i zwierzęcych, są przeciwne woli Stwórcy i urągają godności człowieka obdarzonego duszą nieśmiertelną i przeznaczonego do życia w niebie. Bóg nakazuje szanować całą przyrodę, ale na czele wszystkich stworzeń postawił człowieka i tylko jego zaprasza do wspólnoty ze Sobą w życiu wiecznym.

III. Przykładem szacunku dla godności człowieka i wzorem miłości miłosiernej dla niego jest sam Jezus Chrystus

Wspomnianym powyżej postawom powinniśmy przeciwstawić prawdę o świętości człowieka odkupionego krwią Chrystusa i wybranego przez Stwórcę do radości życia wiecznego. Skoro Bóg tak nas umiłował, że stał się człowiekiem, przyjął nasz ludzki los i oddał za nas życie – to takim działaniem uczy nas wyjątkowej miłości dla każdego człowieka, niezależnie od tego, kim on jest na tym świecie. Sługa Boży Jan Paweł II nie tylko rozpoczął swój pontyfikat encykliką Odkupiciel człowieka, w której apeluje do całego świata o szanowanie godności człowieka, ale przez cały okres pełnienia posługi św. Piotra, ustawicznie zabiegał o szacunek każdej istoty ludzkiej, zwłaszcza dla ludzi chorych, opuszczonych, zepchniętych na margines społeczny, a nawet dla wrogów. Jak wiadomo, złożył w więzieniu wizytę swemu niedoszłemu zabójcy. Człowiek ten podczas rozmowy wcale nie przepraszał Papieża, tylko postawił mu pytanie: „Dlaczego ty żyjesz?”, a Ojciec Święty mimo to potraktował go życzliwie. Tym zachowaniem ujawnił, że jego Mistrzem i Nauczycielem jest Jezus Chrystus, który nawet podczas krzyżowania modlił się za swoich oprawców: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią!” (Łk 23,34).
Tak samo obecny Papież, Benedykt XVI, broni godności każdego człowieka oraz wykazuje ogromną troskę o los ludzi głodnych, prześladowanych i cierpiących wskutek wojen.
Drodzy Wierni! 
Tegoroczny program duszpasterski zachęca nas, abyśmy byli uczniami Chrystusa. Warto więc przez chwilę zastanowić się, jakim Nauczycielem jest Jezus Chrystus. Warto zwrócić uwagę przynajmniej na jedną z cech Boskiego Mistrza, a mianowicie na to, jak On traktował drugiego człowieka. Nasz Zbawiciel jest pokorny, łagodny, cierpliwy, miłosierny i łaskawy. A my zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. To znaczy, że aby być w pełni człowiekiem, każdy z nas powinien upodobnić się do Boga również w tym! Może ktoś powie: to jest słabość! Gdy będę stawiał kategoryczne żądania, będę uderzał pięścią w stół, to wymuszę dla siebie autorytet. Nieprawda! Pokora, łagodność i miłosierdzie nie wykluczają stanowczości – gdy zaistnieje taka potrzeba – i nie zaprzeczają skuteczności działania. Wprost przeciwnie, tworzą warunki do zaufania. Trudno ufać ludziom, którzy grożą – takich trzeba się bać, a to nie stwarza dobrego klimatu do życia i pracy.
Jezus zawsze uczy nas szanowania godności drugiego człowieka, niezależnie od tego, kim on jest. I trzeba przyznać, że Boski Nauczyciel znalazł wielu uczniów, którzy usiłują Go w tym naśladować.
W minionych dwudziestu wiekach ciągle pojawiały się spore grupy osób świeckich i duchownych naśladujące swego Mistrza. Kroczyły Jego śladami, świadcząc miłość miłosierną, nie szczędząc czasu i poświęcenia w jej urzeczywistnianiu, aż po najtrudniejszy sposób naśladowania Jezusa, czyli złożenia dla bliźniego ofiary swego życia.
Spoglądając na uczniów Chrystusa w przeszłości doskonale naśladujących swego Boskiego Nauczyciela, z uznaniem trzeba zauważyć, że również obecnie spora jest liczba ludzi – choć ciągle wydaje się ona za mała – świadczących miłość miłosierną na świecie, w naszym kraju, a także i w naszej diecezji.
Dziękujemy za nich Panu Bogu. Z okazji 64. Tygodnia Miłosierdzia składamy im serdeczne „Bóg zapłać!” za to, że usłuchali Bożego natchnienia i realizują miłość miłosierną.
Dziękujemy w szczególności:
– osobom wrażliwym na ludzką tragedię za modlitwę i znaczącą pomoc dla mieszkańców wiosek zniszczonych huraganem i trąbą powietrzną w naszym kraju, a także za pomoc poszkodowanym w innych krajach. Pomoc materialna, pomoc przy odbudowie, wyrazy współczucia i modlitwa do Pana Boga, aby dopomógł im wrócić do normalnego życia, były wyrazem serdecznej miłości miłosiernej;
– osobom, które codziennie przez cały rok, bez rozgłosu, innym dobrze czynią;
– lekarzom, pielęgniarkom oraz opiekunom osób samotnych i opuszczonych; 
– siostrom zakonnym i osobom świeckim sprawującym opiekę nad dziećmi specjalnej troski;
– osobom pracującym w domach starców; 
– plebaniom i klasztorom dokarmiającym przy furcie bezdomnych; 
– instytucjom społecznym i państwowym organizującym niezbędną pomoc dla potrzebujących;
– w szczególny jednak sposób dziękujemy osobom pracującym w diecezjalnej Caritas, która ostatnio nawet została uhonorowana „Srebrnym Laurem” za całokształt dokonań w dziedzinie służby zdrowia i pomocy społecznej. W ten sposób wyróżniono pracę 550 etatowych pracowników Caritas, około trzech tysięcy wolontariuszy Parafialnych Zespołów Caritas oraz wszystkich mieszkańców wspomagających dzieci niepełnosprawne, dzieci z ubogich rodzin, a także osoby starsze, nieuleczalnie chore, których w hospicjach każdego roku kilkaset, w godnych warunkach, kończy swoją ziemską pielgrzymkę i przechodzi do wieczności. Wszystkim powyższym osobom przyświeca pragnienie świadczenia miłości miłosiernej przez okazywanie szacunku dla ludzkiej godności drugiego człowieka na wzór Chrystusa Pana.
Ufamy, że Miłosierny Zbawiciel hojnie im to wynagrodzi. Zachętą zaś dla dalszej wrażliwości na potrzeby bliźnich i do apostolstwa miłosierdzia niech będą dla nas Jego słowa: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7). Amen.
 
Opole, dnia 15 sierpnia 2008 r.
 
Druk w: WUDO 63 (2008), s. 445–449.



Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z serwisu, zgadzasz się na użycie plików cookie.