Ułatwienia dostępu

Offcanvas Section

30.05.2026 Kaga-Bandoro

Za czym tak naprawdę tęskni serce człowieka?

Zanim będziemy mieli okazję przynajmniej z niektórymi spotkać się podczas Niedzieli Misyjnych w Polsce na moim urlopie, chciałabym podzielić się z Wami tym co dzieje się w Kaga-Bandoro i dwoma pomysłami, których realizacja zaczyna raczkować.

Są takie dni, które pozostają w pamięci na zawsze, które wypełnione są po brzegi tym co dobre, piękne i prawdziwe.

Od 30 kwietnia do 3 maja odbywała się w Sanktuarium Maryjnym w Mbrès Pielgrzymka Diecezjalna, pierwsza po 14 latach przerwy i mam wrażenie, że wierni diecezji Kaga-Bandoro tęsknili za tym wydarzeniem każdego dnia przez te 14 długich lat.

Gdy w Polskim kontekście słyszymy słowo pielgrzymka pierwsze stają nam przed oczami zorganizowane grupy, które w miesiącach wakacyjnych, zmierzają pięknymi polnymi, leśnymi drogami, mijając miasta i wioski, doświadczając ludzkiej życzliwości i gościnności, ze śpiewem i modlitwami na ustach i z intencjami w sercach na Jasną Górę do Maryi.

Wierni z każdego zakątka diecezji Kaga-Bandoro, której powierzchnia wynosi 95 000 km², przybyli pieszo lub rowerami, motocyklami albo trójkołowymi przyczepkami, samochodami jakie tylko udało się zorganizować osobowe, ambulans, ciężarowy, pożyczony lub własny, sąsiada, parafii czy muzułmańskiego sprzedawcy, indywidualnie lub w grupach parafialnych do Sanktuarium Matki Bożej w Mbrès.

Sanktuarium- brzmi podniośle, od razu myślimy o pięknych świątyniach, z wielowiekową, albo przynajmniej wieloletnią tradycją, o obrazach, figurach, o historiach które przekazywane z pokolenia na pokolenie umacniają wiarę i kultywują ludową pobożność, o modlitwach wyszeptanych w sercach, zapisanych na kartkach i wrzuconych do skrzynek z intencjami, o uroczystościach odpustowych. W Republice Środkowoafrykańskiej wiele spraw jest prostsze, zwyczajniejsze, choć bywają i takie których drugiego dna chyba nikt tak naprawdę do końca nie potrafi odkryć i zrozumieć, które mają historię przerywaną rebeliami i rozruchami. Tradycja pielgrzymek do Sanktuarium Maryjnego w Mbrès należy do tych pierwszych. Tutejszemu Kościołowi wystarczyła figura Maryi, piękne okoliczności przyrody, monumentalne skały, niewielka grota i miejsce które pomieści każdego, tak jak serce Matki.  Pierwsza pielgrzymka, którą wspominają tutejsi wierni odbyła się w 1999 roku, czyli dwa lata po tym jak decyzją Św. Jana Pawła II została ustanowiona Diecezja Kaga-Bandoro.

W tym roku po Zmartwychwstaniu, czekając na Zesłanie Ducha Świętego mogliśmy jako Wspólnota przeżyć 3 wyjątkowe dni u Matki. W centrum każdego z tych dni była Eucharystia przeżywana w duchu radości paschalnej. Wysłuchaliśmy konferencji „Maryja wzór pielgrzyma nadziei” oraz „Maryja, Matka Boga i Matka Kościoła”, ludzie mieli okazję zapytać o to co nurtuje ich serca. Był czas na modlitwę różańcową, adorację Najświętszego Sakramentu, na procesję światła, na koncerty ewangelizacyjne oraz na bycie dla i z braćmi i siostrami. Był jeszcze jeden szczególny punkt programu pielgrzymki nabożeństwo pokutne i czas na sakrament miłosierdzia. Wiem, że dla wielu pielgrzymów był to moment szczególnych łask. Kapłani czekali w różnych miejscach na około groty, a w tle widać było ruiny budynków, które przed laty służyły pielgrzymom, a które zostały zniszczone, zburzone przez rebeliantów. Niektórzy po wielu latach przystępowali do sakramentu, dostępując łaski przebaczenia tym, którzy przeciw nim zawinili, łaski pojednania, odpuszczenia grzechów, pokoju i umocnienia w słabościach. Gdy podczas nabożeństwa modliłam się o łaskę mądrości, delikatności i zrozumienia dla kapłanów, o dar skruchy i świętości dla wiernych przystępujących do sakramentu, dwie panie, które siedziały obok mnie na słomianej macie zaczęły przeglądać książeczkę do nabożeństwa. Później cicho o czymś rozmawiać w języku sango. Przesiadłam się do nich, a one najpierw wybadały czy mówię w sango czy tylko po francusku, a przekonawszy się, że jestem „swoja” poprosiły o pomoc w przygotowaniu do spowiedzi. Długo rozmawiałyśmy, chciałam żeby zrozumiały, że istotą sakramentu pojednania nie są bezbłędnie wyrecytowane formuły, których muszę się przyznać i ja nie znam ani po francusku ani w sango ale miłosierna i bezgraniczna miłość Boga do każdego swojego dziecka, nawet tego najbardziej zagubionego. I gdy wracały pojednane z Bogiem były tak piękne i promienne, że tylko doświadczenie łaski może tak przemieniać człowieka.

Jest jeszcze jeden element, który sprawił, że ten krótki czas był tak wyjątkowy i umacniający- doświadczenie braterstwa. Pielgrzymi spali we wszystkich większych budynkach w mieście: w szkołach, salach katechetycznych, w starej kaplicy, w domu kultury a i tak brakowało miejsca na podłodze, nikt nie narzekał tylko przesuwał się bliżej sąsiada aby jeszcze ktoś mógł się zmieścić. Rosyjscy żołnierze z kompani Wagnera, których sprowadził do Republiki Środkowoafrykańskiej prezydent Faustin-Archange Touadera, aby pomogli uporać się z rebeliantami, chociaż zajmują bezprawnie dawny dom sióstr, które posługiwały w parafii w Mbrès, użyczyli swojego agregatu i pompowali 24/24h wodę dla pielgrzymów. Ducha jedności można też było doświadczyć wśród tych, którzy na co dzień posługują w diecezji Kaga-Bandoro, wśród księży, sióstr, misjonarzy nawet ci, którzy do tej pory zamieniali ze sobą zaledwie kilka grzecznościowych zdań, albo załatwiali jakieś techniczne sprawy, tam u boku Matki potrafili siedzieć do późnych godzin nocnych i w zaufaniu i otwartości dzielić się wiarą, trudnościami, sobą i być dla drugiego. Ekipa pastoralna była też razem w modlitwie za księdza Placida, który był w terminalnym stadium choroby i przechodził z tego świata do domu Ojca. I choć czasami trzeba było poczekać na wodę, czy wolne miejsce przy stole nikomu nic nie brakowało, a łaski rozlewały się na nas w obfitości.

Serce człowieka tęskni za Matką, bo u Niej znajduje pokój.

A teraz słów kilka o 2 inicjatywach, które w afrykańskim tempie zaczynają nabierać kształtów. Z wykształcenia jestem pedagogiem i to szczególnie w tej dziedzinie posługuję również na misjach. Przez ostatni rok odwiedzałam szkoły w diecezji Kaga-Bandoro poznając ich historię, stan techniczny, trudności lokalnej społeczności dotyczące edukacji. I przed wejściem do niejednej placówki musiała sobie powtarzać z całym przekonaniem, że dla Boga nie ma nic niemożliwego bo inaczej trudno byłoby nie załamać rąk i nie wycofać się z jakiejkolwiek inicjatywy. Zacznę od kwestii technicznych budynki wielu szkół i przedszkoli są bardzo zniszczone, czasem, warunkami atmosferycznymi, rebelią i można by tak długo wymieniać powody. Niekiedy zajęcia odbywają się w salkach parafialnych, które wcale nie są w lepszym stanie. Rodzice nie raz muszą wybierać które ze swoich dzieci posłać do szkoły, bo na opłacenie czesnego wszystkim pociechom nie mają środków. Teoretycznie edukacja w Republice Środkowoafrykańskiej jest obowiązkowa i bezpłatna, państwo nie radzi sobie jednak z zapewnieniem środków na wypłaty dla nauczycieli, nie daje też dotacji na remonty i wyposażenie szkół chociażby w podstawowe sprzęty takie jak zwykłe, czarne tablice, stąd też konieczność pobierania opłat od rodziców. Jeśli chodzi o nauczycieli część z nich to ludzie bez formalnego przygotowania pedagogicznego, uczą w klasach do których uczęszcza nie mniej niż 40 uczniów a zdarza się, że klasy są dwupoziomowe co oznacza, że w tym samym czasie i w jednej sali nauczyciel zajmuje się uczniami klasy czwartej i piątej. Gdy prowadziłam szkolenia podnoszące kompetencje, wielu z nich deklarowało, że ostatni raz brali udział w kursie doszkalającym ponad 15 lat temu. Jeszcze uczniowie, bo to oni przecież są najważniejsi w tym całym szkolnym zamieszaniu. W naszym regionie są to dzieci z doświadczeniem traumy rebelii, które musiały uciekać z rodzicami do buszu aby się schronić, opuszczały swoje domy tak jak stały, zabierając ze sobą tylko to co udało im się unieść, które mieszkały w obozach dla wewnętrznie przesiedlonych, które mają za sobą doświadczenie przemocy w różnych jej formach, dzieci które doświadczają skrajnego ubóstwa często również głodu. Praca z takimi uczniami wymaga szczególnych kompetencji i wysokiej wrażliwości. Śp. Ks. Piotr Pawlukiewicz często w swoich kazaniach powtarzał, że z braku rodzi się lepsze i te nasze 2 projekty chyba są właśnie takie. Pierwszy to Atelier Pedagogiczne- taka pracowania, w której z lokalnych, dostępnych materiałów będą tworzone pomoce dydaktyczne. Początkowo do przedszkoli i początkowych klas szkoły podstawowej. Mamy już salę, dużą i przestronną choć wymagającą remontu. Po wakacjach staną w niej 3 maszyny do szycia, stanowisko z dłutami i kilka innych mniejszych narzędzi abyśmy mogli wyposażyć placówki edukacyjne i sprawić, że lekcje będą ciekawe, klasy kolorowe a przyswajanie wiedzy będzie miało również elementy zabawy dającej radość, by choć kilka lat dzieciństwa upłynęło uczniom w atmosferze beztroski, spełniania marzeń i z wiarą w lepsze jutro. Trzy młode dziewczyny, które z różnych powodów musiały przerwać swoją edukację od 1 czerwca rozpoczynają szkolenie u miejscowego krawca, tak aby po wakacjach to właśnie one mogły z godnością pracować w Atelier, tworzyć z lokalnych materiałów kolorowe cuda do przedszkoli i szkół, a przy okazji odbudowywać poczucie własnej wartości. Gdy ich historie będą miały już swój happy end jeśli tylko się zgodzą podzielę się nimi.

Drugi projekt to Akademia Mobilna. Wśród misjonarzy krąży taki żart, że głównym narzędziem głoszenia Dobrej Nowiny jest samochód i wiele w tym prawdy. Bo jak dostać się do odległych wiosek z sakramentami, jak zawieźć chorego, który wymaga leczenia w stolicy gdy odległość to 350 km, albo jak pomóc nauczycielom, którzy uczą w wiosce przy granicy z Czadem i wiele innych sytuacji… Ale Pan Bóg nie umie dawać mało stąd nasz śmiały pomysł i wiara w to, że uda nam się zdobyć cztery koła. Grupa pedagogów, 4-5 osób, oddanych i przygotowanych ludzi chciałaby odwiedzić każdą ze szkół w diecezji i spędzić w niej tydzień. Przeznaczyć 2 dni na szkolenia dla nauczycieli, 2 dni na spotkania z rodzicami, którzy często sami są niepiśmienni i nie do końca rozumieją swoją rolę w procesie edukacji ich dzieci, popracować też nad ich poziomem kompetencji wychowawczych. Kolejne 2 dni to czas poświęcony dzieciom na zajęcia które uczą nazywanie i wyrażania emocji i potrzeb, które kształtują umiejętności komunikacyjne, wzmacniają wiarę we własne siły i możliwości, po prostu dają nadzieję na lepszą przyszłość i motywację aby o nią zawalaczyć. Ostatni dzień to wspólne świętowanie. Dlaczego taka forma? Ponieważ obejmie ona największą grupę ludzi, społeczności aż 9 szkół i 7 przedszkoli- pozostawię dalszą matematykę umysłom ścisłym, bo ja jestem 100% humanistką. Gdyby Akademia działała w centrum, niewielu mogłoby skorzystać z takich zajęć, ze względu na dystans, koszty, niemożność zostawienia gospodarstwa i młodszych dzieci i wiele innych powodów. Często nauczyciele skarżą się na rodziców, rodzice na dzieci, a dzieci przecież tutaj głosu nie mają i my chcielibyśmy z Bożą i ludzką pomocą to zmienić. Dlaczego do wszystkich naraz, bo to jest wielki atut tutejszego społeczeństwa które żyje razem i jedni od drugich są zależni w takim dobrym, braterskim tego słowa znaczeniu i każdy ma swoją rolę i swoje zadania i bez niego będzie pozostałym czegoś, kogoś brakowało.

Kończąc chciałabym przypomnieć słowa Nelsona Mandeli, który znał Afrykę i konsekwencje braku pokoju a mówił, że edukacja to najpotężniejsza broń, której możesz użyć, aby zmienić świat.

Mam nadzieję, że każdy z Was będzie częścią tych raczkujących projektów i wyszepta zdrowaśkę, pośle dobrą myśl i energię, będzie śledził ich rozwój lub wesprze w taki sposób jaki tylko może, zmieniając świat na lepsze. Ja ze swojej strony obiecuję zdawać relację z postępów i nie poddawać się gdy przyjdą trudności, bo wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.

Z misyjnym pozdrowieniem

Gosia Kiedrowska

 

 

W niedzielę, 7 czerwca, w parafii Chrystusa Króla w Haloukpaboundou w Togo, gdzie tego dnia obchodzono uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, neoprezbiter Marcin Michałków odprawił Mszę św. w języku francuskim. To właśnie w tej parafii odbywał miesięczną praktykę misyjną w ubiegłym roku.
W Eucharystii uczestniczyli zarówno polscy misjonarze, jak i miejscowi kapłani oraz licznie zgromadzeni wierni. Po Mszy św. odbyło się wspólne świętowanie przy stole, podczas którego nie zabrakło tradycyjnych afrykańskich potraw.
Uroczystości zakończyły się wieczorną modlitwą różańcową oraz błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.
 
 
 

Opolska kaplica w Toukoudjou stanowi symbol więzi między Kościołem opolskim a lokalną społecznością w Togo.

Dzięki ofiarności, modlitwie i otwartości serc w samym sercu Afryki powstaje kaplica, która nie jest jedynie budynkiem, lecz przede wszystkim żywym znakiem naszej wspólnoty wiary. To dar, który daje miejscowej ludności godne miejsce spotkania z Bogiem, a zarazem stanowi piękne świadectwo solidarności Kościoła opolskiego z misjami.

Wspólnota wiernych z Toukoudjou już teraz dziękuje z wdzięcznością ks. Józefowi Jureczkowi za wielkie serce i nieustanne finansowanie budowy kaplicy.

Ks. Robert Dura

  

08.04.2026

Kaga-Bandoro Republika Środkowoafrykańska

Drodzy Przyjaciele Misji

Trwając w Radości Paschalnej chciałabym się podzielić z Wami kilkoma wydarzeniami, które w ostatnim czasie dane mi było przeżywać.

Święta Wielkanocne w Republice Środkowoafrykańskiej mają w sobie coś, co bez wątpienia jest namiastką tej radości, która kiedyś będzie udziałem każdego z nas. Wielkopostne przygotowania skupiały się głównie na Drodze Krzyżowej, która przechodziła przez teren Centrum Pastoralnego, w którym mieszkam. Co piątek nabożeństwo prowadziła inna grupa parafialna, takim sposobem każdy mógł być blisko Chrystusa niosącego krzyż, bo w RCA należeć do Kościoła to żyć charyzmatem którejś z grup parafialnych. Przynależeć czy to do chóru, czy do grupy lektorów, ministrantów, Aita Kwe, „Maryja idzie do Elżbiety”, Grupy Różańcowej, Grupy św. Józefa, św. Rity, św. Franciszka, św. Wincentego, Odnowy w Duchu Świętym, Grupy Ducha Świętego i innych. Ta przynależność pozwala każdemu znaleźć swoje miejsce w Kościele, przy Chrystusie i wśród braci. Nie znam chyba nikogo wierzącego, który nie należałby do którejś z grup parafialnych. Każda z grup w Wielkim Poście pełniła też posługę miłosierdzia, odwiedzali chorych w szpitalu, gotowali posiłek dla więźniów czy ubogich, zbierali ubrania dla potrzebujących, uczynki miłosierdzia w najczystszej postaci. Większość grup parafialnych przeżywała również w okresie Wielkiego Postu swoje rekolekcje. W jednej z konferencji Wielkopostnych usłyszałam, że Bogu do zbawienia nie były potrzebne wielkie symbole, wystarczyła drewniana belka i tak też jest z czasem Wielkiego Postu w Republice Środkowoafrykańskiej, jest prosty i zwyczajny jak „Drewniana Belka Krzyża”.

Myślę, że Niedziela Palmowa w Afryce jest najbardziej podobna do tej sprzed 2000 lat. Prawdziwe, naturalne gałązki palmowe, spontaniczna radość, okrzyki Hosanna, które nie milkną nawet gdy chór już przestanie śpiewać, tradycyjne afrykańskie materiały zwane w Republice Środkowoafrykańskiej „pań”, a w innych zakątkach tego kontynentu np. czitinga rozkładane na ziemi przed księdzem, tłum który ciężko uchwycić w kadrze aparatu… W katedrze pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza Liturgii Niedzieli Palmowej przewodniczył Biskup diecezji Kaga-Bandoro Victor Hugo Castillo Matarrita, który podczas homilii zwrócił uwagę na to, że Judasz nie zrozumiał przesłania Jezusa, nie pojął orędzia, które Jezus przyniósł ludziom i właśnie dlatego zdradził swojego Mistrza.

Wielki Tydzień w RCA w tłumaczeniu z języka francuskiego zwany Świętym Tygodniem był również czasem intensywnych prac. Ochotnicy z parafii naprawiali chór, który groził zawaleniem, przed plebanią leżały długie krokwie pomalowane starym olejem, tak by zabezpieczyć je przed termitami, a krawiec, który jednocześnie jest animatorem dziecięcej grupy parafialnej AITA KWE- „bracia wszyscy” szył nowe komże dla ministrantów i stroje dla tancerek, które w ramach jałmużny wielkopostnej sponsorowali parafianie.

Mszę Krzyżma przeżywaliśmy w naszej diecezji 25 marca 2026, tak aby każdy z księży mógł wziąć w niej udział i wrócić na czas Triduum do swoich wiernych. Diecezja ma powierzchnię 95 000 km², a najczęściej używanym środkiem transportu są motocykle. Dzień ten był również dniem skupienia dla wszystkich posługujących w duszpasterstwie księży, sióstr zakonnych i misjonarzy świeckich okazją do spotkania i wymiany doświadczeń oraz czasem wzajemnego umocnienia. Podczas Liturgii Świętego Czwartku kapłan umył nogi małżeństwom sakramentalnym z naszej parafii. W Wielkopiątkowej Drodze Krzyżowej i Liturgii wzięło udział bardzo wiele osób. Myślę, że tutejsi ludzie przez swoje doświadczenie głodu, wojny, braku dostępu do opieki zdrowotnej lepiej niż ktokolwiek rozumieją misterium ludzkiego cierpienia i dlatego tak licznie biorą udział w nabożeństwach Drogi Krzyżowej i Liturgii Wielkiego Piątku jest to najwyższy poziom empatii, współodczuwania bólu i cierpienia. Od kiedy posługuję w Afryce zachwyca mnie to jak przyroda współgra za Misterium Odkupienia człowieka. Co roku w Święty Piątek jest tak przejmująca cisza, milką ptaki, świerszcze, cichnie wiatr nawet dzieci, które przychodzą po wodę do studni jakoś mniej dokazują. Liturgia Wielkiej Soboty pozwala doświadczyć jak ważne jest Światło w życiu chrześcijan. Tam gdzie mrok jest zupełny, gdzie nie ma latarni ulicznych, gdzie z żadnego okna nie pada promień światła, który zmąciłby mrok blask świecy paschalnej staje się jeszcze jaśniejszy. Gloria i Alleluja wyśpiewane i wytańczone z radością, która niesie dobrą nowinę o zmartwychwstaniu Chrystusa tam gdzie brakuje nadziei.

Coraz bardziej odkrywam też i doświadczam w swoim misyjnym życiu i posługiwaniu tego, że misjonarz zostaje posłany do wszystkich, że każdemu na sposób dla niego zrozumiały ma nieść Ewangelię. 7 kwietnia miałam ogromny zaszczyt brać udział w uroczystościach zorganizowanych w koszarach wojsk ONZ, w kontyngencie Rwandyjskim upamiętniających 32 rocznicę Ludobójstwa w Rwandzie. Szliśmy w marszu pamięci, defilowaliśmy przez ogromny teren koszar, w samo południe, pamiętając o tych, którzy stracili życie, a którzy często przed śmiercią byli męczeni. Nieśliśmy przesłanie- Nigdy więcej nienawiści. Żołnierze, którzy wierzą, często mówili o drodze którą ich bracia przeszli przed śmiercią- droga krzyżowa, każde ludzkie cierpienie ma w sobie ten wymiar. Mnie tego dnia towarzyszyło również wspomnienie napisu, który znajduje się na Westerplatte „Nigdy więcej wojny”. Znamienne jest również to, że czas obchodów pamięci Ludobójstwa w Rwandzie przypada w oktawie Wielkanocnej, w czasie gdy świętujemy zwycięstwo Największej Miłości nad każdym złem i śmiercią. Zebrani wysłuchali transmisji wspomnień jednego z ocalałych z masakry oraz orędzia Prezydenta Republiki Rwandy. Zapaliliśmy światło pamięci, modląc się o pokój wśród zwaśnionych narodów świat oraz o ducha braterstwa i jedności wśród ludzi. Ogromnym przeżyciem było dla mnie zasiadać przy stole z tymi, którzy przeżyli masakrę, z całą delikatnością i zrozumieniem słuchałam często urywanych opowieści, bo mimo iż minęły już 32 lata, a rany na skórze są zabliźnione, te w sercach krwawią. Tylko Boże Miłosierdzie może uleczyć tak wielki ból.

Wierni naszej diecezji przygotowują się do Pielgrzymki Diecezjalnej do Sanktuarium Maryjnego w miejscowości Mbrès, która jest oddalona od serca diecezji o 80 km. i pewnie, gdy następnym razem usiądę do komputera aby napisać kilka słów o tym co u nas, będzie to relacja z tej właśnie drogi. Proszę Was o modlitwę w intencji tych, którzy wątpią w Boże Miłosierdzie, aby dostąpili łaski pokoju i pojednania.

Z misyjnym pozdrowieniem

Gosia Kiedrowska

 

         

28.02.2026 Kaga-Bandoro

„Co tam w szkolnej ławie piszczy?…”

          Aż trudno mi uwierzyć, że minęło już pół roku od kiedy przyleciałam na moją nową misję w Kaga-Bandoro, w Republice Środkowoafrykańskiej. Z ogromną wdzięcznością wspominam życzliwe przyjęcie w Diecezji Opolskiej, zainteresowanie tematyką misji, Wasze otwarte serca oraz troskę o braci, z którymi dzielą Was tysiące kilometrów ale łączy coś bezcennego- wiara.

          Pierwsze miesiące mijały nam (bo posługuję tu wspólnie z Moniką Jamer) na poznawaniu ludzi, miejsc, tutejszego sposobu prowadzenia misji. Gdy potrafiłyśmy przywitać się po imieniu, chociażby z najbliższymi współpracownikami misji, sprzedawcami z lokalnych sklepików, czy parafianami, którzy przychodzą na codzienną Mszę świętą zaczęłyśmy czuć się jak u siebie i Kaga-Bandoro stało się naszym domem.

          Pierwsze kroki na nowej misji stawiam posługując w szeroko rozumianej dziedzinie edukacji. Po sąsiedzku z Katedrą pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus znajdują się dwie katolickie szkoły, Szkoła Podstawowa św. Klary i Liceum Ogólnokształcące św. Łucji, a na drugim końcu miasta, przy kościele pw. Bożego Narodzenia działa Szkoła Podstawowa im. św. Dominika Savio.

Ta ostatnia składa się z czterech budynków. Jeden z nich to salka parafialna, która dzięki uprzejmości Proboszcza ks. Jean Alain stała się przedszkolem dla dwóch najmłodszych grup. Kolejne dwa budynki to niewielkie sale, w których gnieżdżą się uczniowie wszystkich sześciu klas szkoły podstawowej (w Republice Środkowoafrykańskiej obowiązuje Francuski system edukacji). Przy tutejszych temperaturach, które w godzinach południowych sięgają 37/ 39 stopni Celsjusza, siedząc po trzy, cztery osoby w ławce, naprawdę ciężko skupić się na przekazywanych przez nauczyciela treściach. Jest jeszcze ostatni budynek, najnowszy lecz niestety w budżecie który był przeznaczony na budowę, zabrakło środków na wykończenie i tak od kilku lat stał nieużywany. Dzięki zbiórce uruchomionej na portalu „Siepomaga.pl”, założonej przez Fundację Dzieci Afryki, udało się zrobić wylewkę w trzech pięknych salach lekcyjnych i pomieszczeniu biurowym, zrobiliśmy też podjazd, gdyby ktoś miał trudności z poruszaniem się. Wiem, że wielu z Was wsparło tę zbiórkę, serdecznie dziękuję w imieniu uczniów, rodziców, nauczycieli i swoim, cieszę się, że możemy na Was liczyć.

          Pewnej soboty, zostałam zaproszona do Liceum Państwowego, aby spotkać się z młodzieżą i porozmawiać o ważnych sprawach. Było samo południe a frekwencja dopisała tak, że brakowało ławek i młodzież siedziała na podłodze. Nauczyciele też byli zainteresowani tym co chcę przekazać i dyskretnie przechadzali się po werandzie uważnie słuchając. Znam historię tego regionu, wiem że wielu z tych młodych ludzi doświadczyło straty, kogoś bliskiego, domów, majątków, pól, tego wszystkiego na co całymi rodzinami pracowali, ponosili wyrzeczenia więc nie można było rozmawiać z nimi o czymś błahym. Opowiedziałam im afrykańską bajkę o ojcu i trzech synach, z których każdy wybrał inne bogactwo. Jedynie bogactwo najmłodszego syna przetrwało, wojnę, suszę i długą wędrówkę a jego skarbem była wiara i wiedza. Uczniowie słuchali z takim zaangażowaniem i uwagą jakbym przekazywała im największą tajemnicę. Były pytania i wdzięczność z ich strony za to, że ktoś ich zauważył, że dla kogoś stali się ważni, że ich zmagania i problemy młodzieńczego wieku nie zostały zbagatelizowane. Gdy wracałam motocyklem do domu, mijani uczniowie krzyczeli „Do zobaczenia Mami (Mamusiu)”. Bardzo porusza mnie to, że czyjaś obecność jest dla drugiej osoby bezcennym skarbem i czują w ten sposób zarówno dzieci, młodzież jak i dorośli, jest to doświadczenie które przekracza wszelkie granice.

          Udało mi się zorganizować dwie sesje szkoleniowe dla nauczycieli przedszkoli i początkowych klas szkoły podstawowej a tematem była „Edukacja przez zabawę”.

Pierwszą sesję zorganizowałam w Kaga-Bandoro, a drugą w Mbres miejscowości oddalonej o 90 km. od naszej misji. Przeszkoliłam dwudziestu nauczycieli z sześciu szkół. Pierwszego dnia zgłębialiśmy teorię, prowadziliśmy lekcje modelowe oraz bawiliśmy się jak małe dzieci, aby doświadczyć radości z odkrywania świata, przekazywania wiedzy i nowych umiejętności uczniom. Drugiego dnia nauczyciele sami produkowali z lokalnych materiałów pomoce dydaktyczne aby zabrać je do swoich szkół i wprowadzić elementy zabawy, edukacji sensorycznej oraz trochę kolorów i kształtów do często zdewastowanych czasem i rebeliami szkół. Gdy wieści o kursie rozeszły się po okolicy dyrektorzy kolejnych placówek zaprosili mnie bym nauczyła nowych metod nauczycieli pracujących w innych regionach. Nie mogłam się nadziwić gdy uczestnicy dzieli się tym co było dla nich najbardziej interesujące, proponowali zagadnienia na kolejne spotkania i jednocześnie mówili, że od wielu lat nie aktualizowali swojej wiedzy i umiejętności. Emmanuel i Henry ostatni raz na kursie z zakresu metodologii byli dziewiętnaści lat temu. Była też Vexella nauczycielka z przedszkola w Mbamingui, która przyjechała motocyklem 120 km. ze swoim sześciomiesięcznym synkiem, po to żeby jeszcze lepiej opiekować się przedszkolakami i skuteczniej przekazywać wiedzę swoim młodszym braciom. Życie w Republice Środkowoafrykańskiej jest trudne, ale w jej mieszkańcach drzemią ogromne pokłady siły, determinacji i nadziei na lepsze jutro.

          Od 16- 21 lutego 2016 miałam ogromny zaszczyt wraz z ośmioosobową delegacją z naszej diecezji brać udział w Zgromadzeniu Generalnym dotyczącym Edukacji Katolickiej, które odbywało się w Bangui- stolicy kraju. Na spotkanie przybyło 200 uczestników wśród których byli dyrektorzy i nauczyciele placówek edukacyjnych, rodzice i uczniowie, pracownicy administracji, inspektoratów akademickich, władze kościelne i państwowe oraz zaproszeni goście, nie zabrakło wybitnych profesorów z kraju i zza granicy. Sesja służyła podsumowaniu trzydziestu ostatnich lat pracy szkół katolickich, a to właśnie one oferują edukację na najwyższym poziomie oraz zmierzeniu się z programem na najbliższe trzydziestolecie. Wśród poruszanych tematów była integracja języka Sango (język narodowy) w nauczaniu, edukacja dziewcząt, gdyż ten punkt ciągle jeszcze budzi wiele kontrowersji, współpraca i zobowiązania państwa wobec katolickich placówek edukacyjnych, edukacja nieformalna oraz alfabetyzacja dorosłych. Misjonarze i Kościół od samego początku swojej działalności ewangelizacyjnej, a w ubiegłym roku świętowaliśmy 130 rocznicę przybycia misjonarzy na teren Republiki Środkowafrykańskiej angażował się w edukację, wypełniając wiernie misję powierzoną przez Jezusa Apostołom po zmartwychwstaniu „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. Według najnowszego raportu UNICEF tylko 66% dzieci ma możliwość regularnie chodzić do szkoły podstawowej a do szkoły średniej dociera już zaledwie 8% młodych ludzi. Ponad 30 % dziewcząt rezygnuje z nauki jeszcze w szkole podstawowej, najczęstszym powodem tego jest bieda lub wczesna ciąża. W przypadku tak młodego społeczeństwa jakim jest populacja Środkowoafrykańczyków, gdzie ok. 56 % nie ukończyło 18 roku życia te dane brzmią jeszcze bardziej zatrważająco. Dlatego też mamy już kolejne plany jak wspomóc edukację w Republice Środkowoafrykańskiej, ale tym podzielę się następnym razem.

          Z całego serca pozdrawiam i życzę dobrego czasu Wielkiego Postu w bliskości z Jezusem i dobroci wobec bliźnich, abyśmy krocząc za Nim mogli w pełni przeżywać radość ze zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią i grzechem.

Z darem modlitwy

Gosia Kiedrowska

 

1
2
3
4
6
5
7
8
10
9

Zgodnie z art. 8 ust. 1 Dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim wydanym przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 13 marca 2018 r. (dalej: Dekret) informuję, że:

  1. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Opolska z siedzibą przy ul. Książąt Opolskich 19 w Opolu, reprezentowana przez Biskupa Diecezjalnego Andrzeja Czaję;
  2. Kontakt do Inspektora ochrony danych w Diecezji Opolskiej to: tel. 77 454 38 37, e-mail: [email protected];
  3. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu zapewnienia bezpieczeństwa usług, celu informacyjnym oraz pomiarów statystycznych;
  4. Przetwarzanie danych jest niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią, z wyjątkiem sytuacji, w których nadrzędny charakter wobec tych interesów mają interesy lub podstawowe prawa i wolności osoby, której dane dotyczą, wymagające ochrony danych osobowych, w szczególności, gdy osoba, której dane dotyczą, jest dzieckiem;
  5. Odbiorcą Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Opolska oraz Redaktor Strony.
  6. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane do publicznej kościelnej osoby prawnej mającej siedzibę poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej;
  7. Pani/Pana dane osobowe z uwagi na nasz uzasadniony interes będziemy przetwarzać do czasu ewentualnego zgłoszenia przez Pana/Panią skutecznego sprzeciwu;
  8. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania zgodnie z Dekretem;
  9. Ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do Kościelnego Inspektora Ochrony Danych (adres: Skwer kard. Stefana Wyszyńskiego 6, 01-015 Warszawa, e-mail: [email protected]), gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy Dekretu;
    10. Przetwarzanie odbywa się w sposób zautomatyzowany, ale dane nie będą profilowane.