Ułatwienia dostępu

Offcanvas Section

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Piszę do Was z Kpenzindé, niewielkiej miejscowości na północy Togo, która od wielu lat jest moim domem. Kiedy w 2007 roku przyjechałem do Afryki jako misjonarz diecezji opolskiej, nie wiedziałem jeszcze, jak bardzo to miejsce, tutejsi ludzie i Kościół zmienią także mnie. Dzisiaj, po prawie dwudziestu latach, coraz bardziej jestem przekonany, że misje nie polegają jedynie na tym, że ktoś wyjeżdża daleko, aby głosić Ewangelię. Misje są przede wszystkim spotkaniem.

Nasza parafia pw. Świętych Aniołów Stróżów w Kpenzindé została erygowana w 2009 roku. Miałem szczęście zostać jej pierwszym proboszczem i razem z tutejszymi ludźmi obserwować, jak krok po kroku powstaje wspólnota. Na początku nie było właściwie niczego: niewielka kaplica, brak plebanii, wody i prądu. Na elektryczność czekaliśmy osiem lat, kościół budowaliśmy przez dziesięć. Ale przecież Kościół nigdy nie zaczyna się od murów.

Zaczyna się od ludzi.

Dzisiaj parafia to osiem wspólnot rozsianych po okolicznych wioskach. Do wielu z nich trzeba dojechać drogami, które szczególnie w porze deszczowej potrafią przypomnieć, że Afryka uczy cierpliwości. Nie wszędzie w każdą niedzielę może być ksiądz. A jednak Kościół tam żyje. Są katechiści, liderzy wspólnot, rady, rodziny, dzieci i młodzież. Są ludzie, którzy przygotowują innych do sakramentów, prowadzą modlitwę i biorą odpowiedzialność za swoją wspólnotę.

To jedna z najważniejszych rzeczy, których nauczyła mnie Afryka: Kościół naprawdę nie jest tylko księdzem. Misjonarz może przyjechać, może kiedyś wyjechać, ale wspólnota musi pozostać. Dlatego tak wielkie znaczenie ma tutaj odpowiedzialność ludzi świeckich. Bez nich wiele naszych wspólnot po prostu nie mogłoby istnieć.

Kilka dni temu przeżywaliśmy odpust parafialny ku czci Świętych Aniołów Stróżów. Dzień wcześniej spotkali się ministranci z całej parafii. Nie wszystkim udało się dotrzeć, bo pora deszczowa ciągle jeszcze daje o sobie znać. Patrząc jednak na tych młodych ludzi, na katechistów, rodziny i całe wspólnoty, pomyślałem po raz kolejny, że właśnie tak wygląda misja. Nie zawsze są to wielkie wydarzenia. Częściej jest to cierpliwe bycie z ludźmi, wspólna modlitwa, Eucharystia odprawiana gdzieś w wiosce, katecheza, rozmowa, odwiedziny chorego, kolejna podróż po trudnej drodze i tysiące zwyczajnych spraw.

Przez te lata ochrzczonych zostało tutaj już ponad 1300 osób. Za każdą z tych liczb kryje się jednak konkretny człowiek i jego historia. Często także kilka lat przygotowania, ponieważ droga katechumenalna jest u nas długa. To przypomina, że ewangelizacja potrzebuje czasu. Wiara musi mieć czas, aby zapuścić korzenie.

Niedziela Misyjna jest dla mnie każdego roku także okazją, żeby powiedzieć jedno bardzo ważne słowo: dziękuję.

Dziękuję Kościołowi opolskiemu, z którego zostałem posłany. Dziękuję wszystkim parafiom, wspólnotom, kapłanom i osobom indywidualnym, które przez wszystkie te lata wspierają misje modlitwą, ofiarą i zwyczajną ludzką życzliwością. Za wieloma rzeczami, które tutaj powstały, stoją ludzie, których mieszkańcy Kpenzindé nigdy nie spotkali i zapewne nigdy nie spotkają. A jednak dzięki ich pomocy powstał kościół, kaplice, możliwa jest katecheza, formacja i codzienna praca duszpasterska.

Misjonarz nigdy nie wyjeżdża sam. Za nim stoi Kościół, który go posyła. Dlatego to, co dzieje się tutaj, jest również Waszym dziełem.

Ale jest jeszcze druga strona tej historii. Przez prawie dwadzieścia lat sam otrzymałem od tutejszego Kościoła bardzo wiele. Afryka nauczyła mnie cierpliwości, prostoty, znaczenia wspólnoty i tego, że wiara może być bardzo żywa również tam, gdzie brakuje wielu rzeczy, które gdzie indziej uważamy za konieczne. Przyjechałem tutaj jako misjonarz, aby dawać. Z biegiem lat coraz lepiej rozumiem, jak wiele sam otrzymałem.

Może właśnie dlatego Niedziela Misyjna nie powinna być jedynie dniem myślenia o „dalekich krajach”. Misje zaczynają się tam, gdzie człowiek wychodzi ze swojego świata, aby naprawdę spotkać drugiego człowieka. Czasem trzeba w tym celu przejechać tysiące kilometrów. Czasem wystarczy przejść na drugą stronę ulicy.

Pozdrawiam Was serdecznie z Kpenzindé. Dziękuję, że od tylu lat jesteście razem ze mną i z ludźmi, wśród których przyszło mi żyć i pracować. Zapewniam o naszej modlitwie i również o nią proszę – za misjonarzy, ale przede wszystkim za młode Kościoły, którym służymy.

Bo misje nie są dziełem pojedynczych ludzi.

Misje są dziełem całego Kościoła.

 

Ks. Zygmunt Piontek FD

Misjonarz diecezji opolskiej

Kpenzindé, diecezja Kara – Togo