Kaga-Bandoro, 09.07.2026
„Jeśli chcesz…
…Chcę, bądź oczyszczony!” (Mt 1, 40-41)
Dotknięci miłosierdziem - rekolekcje diecezji Kaga – Bandoro.
W ubiegłym tygodniu, w miejscowości Sibut (oddalonej około 170 km od misji) od 30 czerwca do popołudnia 5 lipca, brałam udział w corocznych rekolekcjach diecezji Kaga-Bandoro. Dla wszystkich posługujących w naszej diecezji był to szczególny czas zatrzymania, modlitwy i duchowej odnowy. Czas tak bardzo potrzebny.
W rekolekcjach uczestniczyli - kapłani, siostry zakonne oraz ja jako misjonarka świecka - pracujący na terenie diecezji, na czele z Jego Ekscelencją bp. Victorem Hugo Castillo Matarritą.
A w rekolekcjach prowadził nas o. Jean Clotaire, wykładowca Wyższego Międzydiecezjalnego Seminarium Duchownego w Bangui, stolicy kraju.
Swoje rozważania oparł na fragmencie zaczerpniętym z Ewangelii św. Marka (Mk 1,40–45), opisującym uzdrowienie trędowatego.
Poniższe słowa stały się mottem całego czasu rekolekcji :
„Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”.
A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę,
dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony!” (Mk 1,40–41).
Ojciec rekolekcjonista zaproponował nam spojrzenie na ten fragment Ewangelii w kilku etapach. Pierwszym z nich najprościej rzecz biorąc był trąd. Nie zatrzymał się jednak jedynie na chorobie ciała, ale zaprosił nas do postawienia sobie bardzo osobistych pytań: Jaki jest mój wewnętrzny trąd? Gdzie on się ukrywa? Co noszę w swoim sercu?
Moim trądem może być zranienie, nieprzebaczenie, pycha, lęk, zazdrość czy wszystko to, co oddziela nas od Boga i od drugiego człowieka. Często przyzwyczajamy się do naszych słabości i uczymy się z nimi żyć, zamiast pozwolić Jezusowi, aby nas uzdrowił. Oczyścił nasze rany. Ale czy tak jest aby łatwiej?
A teraz patrząc na postawę trędowatego, uświadamialiśmy sobie, jak wielkiej pokory wymaga wypowiedzenie słów: „Jeśli chcesz…”. Niby nic trudnego, a jednak….
Człowiek tutaj uznaje swoją bezradność i całkowicie oddaje się Bogu. Tak jak dla większości z nas, znane: „Jezu Ty się tym zajmij.”
A co robi Jezus? On nigdy nie pozostaje obojętny – zatrzymuje się, dotyka człowieka, którego wszyscy omijali i przywraca mu….godność. To właśnie dotknięcie jest dla nas obrazem Bożego Miłosierdzia, które nie boi się naszych ran. Rekolekcjonista podkreślał, że Bóg nie uzdrawia jedynie zewnętrznych skutków naszych słabości, ale pragnie dotknąć samego serca człowieka.
Drugim ważnym tematem była modlitwa Jezusa. O.Jean Clotaire zwrócił naszą uwagę na paralelne opisy tego wydarzenia w Ewangeliach św. Mateusza i św. Łukasza.
Szczególnie zatrzymaliśmy się nad słowami św. Łukasza:
„On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się” (Łk 5,16).
Jezus zawsze znajdował czas na spotkanie z Ojcem. Tutaj był dla nas odpowiedni moment, abyśmy postawili sobie pytania: czy w moim codziennym planie dnia jest miejsce na modlitwę? Czy potrafię znaleźć chwilę ciszy pośród obowiązków? Rekolekcjonista przypominał, że owocność naszej posługi zaczyna się od głębokiej relacji z Bogiem.
W kolejnych konferencjach usłyszeliśmy także o tłumach ludzi, które podążały za Jezusem - nie tyle z ciekawości, ale przede wszystkim dlatego, że odnajdywały w Nim nadzieję i nowe życie. Mogliśmy porównać ten obraz do codzienności naszego misyjnego powołania. Każdy z nas ma grupę ludzi, do których został posłany – wspólnoty, parafie, dzieci, młodzież, chorych czy ubogich. To właśnie oni są naszym „tłumem”, za który jesteśmy odpowiedzialni i któremu mamy pomagać spotkać Chrystusa. Naszym zadaniem nie jest zatrzymywać ludzi wokół siebie, ale wskazywać im drogę do spotkania z Ojcem.
Przez cały tydzień towarzyszyła nam refleksja, że nasze osobiste spotkanie z Jezusem jest fundamentem powołania i misji. To On nas wybrał, ale nie dlatego, że byliśmy wyjątkowi, ale dzięki temu, że Jego modlitwa sprawiła, że byliśmy gotowi, by pójść za Nim. A otrzymanej łaski nie można zatrzymać wyłącznie dla siebie – jak uzdrowiony trędowaty jesteśmy posłani, by nieść nadzieję tym, których spotykamy na naszej drodze.
Na zakończenie rekolekcji bp Victor Hugo Castillo Matarrita podzielił się z nami fragmentem, który przeczytał w trakcie swoich medytacji.
A był to tekst z Pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian (1 Kor 1,18–2,5), który w piękny sposób, jakby podesłany przez Ducha Świętego, dopełnił treść głoszonych rekolekcji:
„Nauka bowiem krzyża jest głupstwem dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.” (1 Kor 1,18)
W tym momencie nasza uwaga została zwrócona na krzyż, który nie jest tylko znakiem cierpienia, ale przede wszystkim znakiem miłości Boga, która ma moc przemieniać ludzkie serce. To właśnie w krzyżu Chrystusa dokonuje się nasze uzdrowienie – nie tylko z tego, co zewnętrzne, ale przede wszystkim z „trądu serca”: grzechu, egoizmu, zranień i wszystkiego, co oddziela nas od Boga oraz od drugiego człowieka.
Tak jak Jezus wyciągnął rękę do trędowatego i dotknął człowieka odrzuconego przez wszystkich, tak również dzisiaj wychodzi naprzeciw każdemu z nas. Moc Krzyża objawia się właśnie w tym miłosiernym dotyku, które nie potępia, lecz podnosi, uzdrawia i przywraca godność. Dlatego chrześcijanin nie powinien bać się własnej słabości, bo to właśnie tam Bóg najpełniej może objawić swoją moc.
I dalej czytając słowa św. Pawła:
„Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego.” (1 Kor 2,2)
Uświadomiliśmy sobie, że jako misjonarze jesteśmy posłani nie po to, aby głosić samych siebie, ale Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Nasza siła nie płynie z ludzkich zdolności, lecz z mocy Boga, który działa przez tych, którzy Mu zaufali. Jak pisze św. Paweł:
„aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.” (1 Kor 2,5)
To krótkie podzielnie Księdza Biskupa przeczytanym fragmentem stało się pięknym zwieńczeniem czasu rekolekcji. Umocniło nas w tym, że uzdrowienie, o którym słyszeliśmy w konferencjach, rozpoczyna się od pokornego uznania własnej słabości, grzeszności i otwarcia serca na działanie Boga. Jednocześnie przypomniało, że tylko patrząc na drugiego człowieka oczami Chrystusa – z miłosierdziem, cierpliwością i nadzieją – możemy stawać się autentycznymi świadkami Ewangelii.
Rekolekcje były dla nas wszystkich czasem wyciszenia, modlitwy i duchowej odnowy. Pozwoliły na chwilę zatrzymać się pośród codziennych obowiązków, spojrzeć w głąb własnego serca i zadać sobie pytanie, jaki „trąd” we mnie wciąż domaga się uzdrowienia. I co najpiękniejsze, na zakończenie w sakramencie pokuty każdy, kto poszukiwał mógł na nowo usłyszeć skierowane do siebie słowa Chrystusa: „Chcę, bądź oczyszczony!” (Mk 1,41).
Zwieńczeniem tego wspólnego czasu była uroczysta Msza Święta dziękczynna, sprawowana w niedzielę 6 lipca, której przewodniczył Ksiądz Biskup wraz ze wszystkimi kapłanami diecezji. Podczas Eucharystii dziękowaliśmy Panu Bogu za cały mijający rok posługi misyjnej, za wszystkie otrzymane łaski oraz za ludzi, których Bóg postawił na naszej drodze. Szczególną modlitwą otoczyliśmy wszystkich dobroczyńców, którzy swoją modlitwą, życzliwością i materialnym wsparciem pomagają nam realizować nasze misyjne wyzwania tutaj w Republice Środkowoafrykańskiej. Polecaliśmy również Bogu rozpoczynający się czas wypoczynku, prosząc o odnowienie sił duchowych i fizycznych dla wszystkich posługujących w diecezji, dla wszystkich darczyńców, dla wszystkich potrzebujących „mocy Bożej”.
Niezwykle wzruszającym momentem tej Eucharystii było przyjęcie sakramentu Chrztu Świętego i Pierwszej Komunii Św. przez pana Anatola. Dla wszystkich zgromadzonych było to piękne świadectwo tego, że Bóg nieustannie działa w ludzkich sercach i nie przestaje powoływać człowieka do życia w bliskości z Nim. Patrząc na ten moment, trudno było nie wrócić myślą do słów Ewangelii o uzdrowieniu trędowatego. Nigdy nie wiemy, kiedy i w jaki sposób dotknie nas uzdrawiająca ręka Pana Boga. On zawsze przychodzi w swoim czasie, zna nasze serca i – jeśli tylko pozwolimy Mu działać – potrafi przemienić nasze życie bardziej, niż jesteśmy sobie to wyobrazić. (Poniżej zdjęcia z tego wydarzenia – zobaczcie tylko wzruszenie Pana Anatola).
A teraz z sercami umocnionymi Bożym Słowem i Jego działaniem wracamy do naszej codziennej posługi, ufając, że Ten, który powiedział: „Chcę, bądź oczyszczony”, będzie nadal prowadził nas i wszystkich, do których zostaliśmy posłani.
Na koniec chciałabym Was prosić o modlitwę w intencji pokoju na całym świecie, a szczególnie w Republice Środkowoafrykańskiej. I my Was zapewniamy o naszej modlitwie.
Z misyjnym pozdrowieniem
Jamer Monika
Świecka Misjonarka


Kaga-Bandoro, 07.07.2026
„Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz. Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.” – słowa św. Matki Teresy z Kalkuty
Drodzy Przyjaciele Misji,
z wielką radością chcę się z Wami podzielić, nowiną że zakończyliśmy remont naszego ośrodka zdrowia w Kaga-Bandoro. Wszystkie zaplanowane prace udało nam się wykonać i dziś budynek jest już gotowy na rozpoczęcie swojej przyszłej działalności. To dla nas ogromna radość i kolejny ważny krok w realizacji marzenia o miejscu, które będzie służyć mieszkańcom naszego miasta i okolicznych wiosek.
Choć wszystko jest już przygotowane, z oficjalnym otwarciem ośrodka poczekamy do mojego powrotu z urlopu – więc planujemy rozpocząć naszą posługę w listopadzie. Czy to długo?
Ten dodatkowy czas bardzo nam się przydaje, staramy się go wykorzystać w owocny sposób. Dowiecie się o tym w dalszej części mojego podzielenia.
A więc po kolei…
Gorąco liczymy, że w październiku przyleci do nas zaprzyjaźniony elektryk z Hiszpanii, który wykona instalację paneli słonecznych (to najlepsze, najtrwalsze i ekonomiczne rozwiązanie jak na tutejsze warunki). Dzięki tej instalacji ośrodek będzie miał zapewnione niezawodne źródło energii elektrycznej, tak bardzo potrzebnej do codziennej pracy (oświetlenie, zasilanie sprzętu do laboratorium czy urządzeń biurowych).
Najbliższe miesiące wykorzystamy również na dopięcie wszystkich formalności związanych z uruchomieniem placówki. Czeka nas przygotowanie dokumentacji, organizacja pracy apteki, cała logistyka oraz skompletowanie naszego personelu. Chcemy to dopiąć na ostatni guzik, aby od pierwszego dnia ośrodek działał sprawnie i mógł zapewnić pacjentom jak najlepszą opiekę.
Jednym z najważniejszych elementów tych przygotowań jest wspomniany przeze mnie personel. Aktualnie trwa rekrutacja.
Na razie mamy dwie młode kobiety, które od listopada będą pracowały w naszym Centrum zapewniając opiekę okołoporodową przyszłym mamom i ich noworodkom.
Jedna z nich ukończyła trzyletnią szkołę dla położnych, druga dwuletnią szkołę dla asystentek położnych. Bardzo się cieszę, ponieważ udało nam się zorganizować dla nich tygodniową formację poszerzającą ich wiedzę z tego zakresu.
Ostatni tydzień czerwca spędziłam razem z nimi w stolicy kraju, Bangui, Tutaj, gdzie powstała pierwsza szkoła rodzenia Mama Africa (założona przez Polkę – Izabelę) brałyśmy udział w przygotowanym przez trzy niesamowite kobiety szkoleniu.
Na co dzień szkoła ta przeznaczona jest dla kobiet w ciąży, aby przygotować je do porodu, nauczyć rozpoznawać objawy zagrożenia życia matki i dziecka oraz pomóc zapobiegać wysokiej śmiertelności okołoporodowej, która w Republice Środkowoafrykańskiej wciąż pozostaje ogromnym problemem.
Bardzo zależało mi na tym, aby także nasze przyszłe pracownice mogły uczestniczyć w takich zajęciach. Chciałam, żeby spojrzały na swoją przyszłą pracę z trochę innej perspektywy – takiej, która zwraca szczególną uwagę na profilaktykę, obserwację i odpowiednio wczesne zauważanie zagrożeń podczas ciąży i porodu. To podejście, które w Europie wydaje się czymś naturalnym, tutaj wciąż jest czymś nowym. Jakby do tej pory nieodkrytym.
Dziewczyny były zachwycone tą formacją. Same mówiły, że przez wszystkie lata swojej nauki nie dowiedziały się tyle, ile w ciągu jednego tygodnia. W lipcu będą jeszcze odbywały praktyki w tej szkole rodzenia, ucząc się prowadzenia zajęć dla kobiet w ciąży. Mam ogromną nadzieję, że podobne spotkania będziemy mogły już niedługo organizować również w naszym ośrodku w Kaga-Bandoro.
To dla nich ogromna szansa. Są bardzo młode – jedna ma 24 lata, druga 22 – ale pełne zapału, otwarte na naukę i gotowe służyć innym. Wierzę, że wyrosną na wspaniałe położne.
Byłam niesamowicie podbudowana ich zaangażowaniem w ćwiczenia praktyczne, ilością zadawanych przez nie pytań, czy dzieleniem się swoim dotychczasowym doświadczeniem ze staży, praktyk odbytych w różnych ośrodkach, szpitalach Republiki Środkowoafrykańskiej.
Podczas szkolenia okazało się także, jak wiele praktyk funkcjonuje tutaj jedynie dlatego, że były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Przykładem jest zasłyszana gdzieś na peryferiach praktyka, że gdy kobieta po porodzie nie ma pokarmu, należy podać jej piwo lub inny alkohol, aby pobudzić laktację. Dopiero podczas zajęć dziewczyny dowiedziały się, że wszystko, co spożywa mama, trafia również do dziecka wraz z mlekiem i jaki wpływ może mieć to na zdrowie noworodka.
Tutaj często zdarza się, że na tego typu kierunkach wiedza dotycząca anatomii i fizjologii człowieka jest przekazywana bardzo powierzchownie, a szczegółowo uczą się jej przede wszystkim lekarze. Dlatego dla naszych przyszłych położnych wiele zagadnień było prawdziwym odkryciem.
W tematyce szkolenia pojawiły się między innymi: pozycje wertykalne ułatwiające poród, bezpieczne podnoszenie i noszenie noworodków, badania piersi, karmienie wcześniaków oraz sposoby żywienia dzieci, które nie potrafią jeszcze samodzielnie ssać piersi. Rozmawiały jak rozpoznać niebezpieczne, alarmujące sygnały by móc szybko zgłosić się do ośrodka zdrowia czy szpitala, a także o prawidłowym żywieniu kobiet w ciąży i młodych mam. Niestety wiele rodzin, choć ma dostęp do owoców czy warzyw, woli je sprzedać, aby kupić podstawowe produkty spożywcze. W efekcie dieta kobiet jest bardzo uboga i mało zróżnicowana, co odbija się zarówno na ich zdrowiu, jak i zdrowiu dzieci.
Choć przed nami jest jeszcze sporo pracy związanej z przygotowaniem ośrodka do pełnego funkcjonowania, jak wspomniałam na początku artykułu - wykonanie instalacji elektrycznej i montaż paneli słonecznych, to patrzę na ostatnie miesiące z ogromną wdzięcznością. Jestem naprawdę dumna z tego, jak wiele udało nam się wspólnie osiągnąć w zaledwie kilka miesięcy. Jeszcze niedawno były to tylko plany i marzenia, a dziś stoimy przed gotowym ośrodkiem zdrowia, który już wkrótce zacznie służyć mieszkańcom Kaga-Bandoro i okolicznym wioskom.
Zawsze mnie urzeka i niesamowicie wzrusza to, jak wiele możemy stworzyć wspólnymi siłami. Patrząc na to NASZE Centrum Zdrowia - widzę twarze wszystkich zaangażowanych, by ukończenie prac stało się faktem. Każdy z NAS wniósł w to dzieło swoją cegiełkę – jedni poprzez modlitwę, inni przez pracę, jeszcze inni przez wsparcie materialne. To nie pierwsza wspólna nasza praca na rzecz ludzi, do których zostałam posłana, a za każdym razem coraz mocniej przekonuję się, że w NASZEJ JEDNOŚĆI NAPRAWDĘ JEST SIŁA.
Przede mną jeszcze dwa miesiące pracy zanim wyjadę na krótki urlop do Polski. Przygotowanie logistyczne do otwarcia ośrodka zdrowia to jedno, ale chcę jak najlepiej wykorzystać czas, który jeszcze tutaj mam. Dlatego rozpoczynamy kolejny, niewielki remont – tym razem naszej kaplicy przy Centrum dla Gości.
To właśnie tam co tydzień gromadzimy się na wspólnej Mszy Świętej – księża, siostry zakonne, misjonarze świeccy oraz młodzi z grupy powołaniowej, którzy rozeznają swoją drogę. Kaplica służy nam również podczas spotkań diecezjalnych i wielu innych wydarzeń. Niestety jej stan od dawna prosi się o remont.
To kolejne małe wyzwanie, ale chyba nie mogło być inaczej. Ten rok okazał się dla mnie rokiem remontów, więc wygląda na to, że właśnie w taki sposób przyjdzie go domknąć przed wyjazdem na zasłużony urlop.
Na zakończenie pragnę z całego serca podziękować wszystkim Darczyńcom, którzy wsparli remont naszego Centrum Zdrowia, szczególnie osobom wspierającym Fundusz Pomocy Misjonarzom Diecezji Opolskiej. Dzięki Waszej życzliwości, modlitwie i ofiarności udało się doprowadzić ten projekt do końca. To nie jest tylko wyremontowany budynek - to miejsce pachnie nadzieją. Miejsce, w którym już za kilka miesięcy ludzie będą mogli otrzymać potrzebną pomoc medyczną, a wiele dzieci będzie mogło bezpiecznie przyjść na świat.
Ten ośrodek jest najlepszym dowodem na to, że dobro naprawdę się mnoży, kiedy się nim dzielimy.
W osobnym artykule napisze Wam kilka słów o rekolekcjach diecezjalnych, z których właśnie wróciłam.
Z zapewnieniem w modlitwie i misyjnym pozdrowieniem
Jamer Monika
Świecka Misjonarka Diecezji Opolskiej
Zdjęcia:
Ośrodek zdrowia przed/w trackie prac oraz po zakończeniu.
Fotorelacja ze szkolenia w szkole rodzenia.
