„Każdą pracę należy zaczynać w imię Boże i w imię Boże kończyć. Plony i bogate żniwa nie zależą przecież tylko od ludzkiej pracy, ale także od błogosławieństwa Bożego” – mówił w niedzielę 20 września bp Rudolf Pierskała podczas Mszy św. dożynkowej na Górze Świętej Anny.
Nawiązując do dziękczynnego charakteru uroczystości, bp Pierskała podkreślił, że dożynki są okazją do wdzięczności za plony ziemi, chleb powszedni oraz pracę rolników i wszystkich, którzy przyczyniają się do jego powstania. „Opatrzność Boża sprawiła, że możemy cieszyć się obfitością zbiorów i z nadzieją patrzeć w przyszłość” – mówił. Jak zaznaczył, szczególnym znakiem tej obfitości są korony żniwne, owoce ziemi oraz chleb przyniesiony przez starostów dożynkowych.
Hierarcha podziękował rolnikom za ich trud, podkreślając jednocześnie, że źródłem obfitości pozostaje Boże błogosławieństwo. „Dziękując na pierwszym miejscu samemu Stwórcy, wiemy jednocześnie, że Bóg działa przez ludzi. Dlatego pragniemy włączyć w ten nurt wdzięczności wszystkich, którzy pracują na nasz chleb powszedni” – mówił. Przestrzegał zarazem przed przypisywaniem wszystkich owoców wyłącznie własnej pracy i przed chciwością. Nawiązując do ewangelicznej przypowieści o zamożnym człowieku, który zatrzymał plony dla siebie, przypomniał, że otrzymane dobra wiążą się również z odpowiedzialnością za innych.
Biskup zachęcał także do łączenia codziennej pracy z modlitwą i zawierzeniem Bogu. „Każdą pracę należy zaczynać w imię Boże i w imię Boże kończyć. Plony i bogate żniwa nie zależą przecież tylko od ludzkiej pracy, ale także od błogosławieństwa Bożego” – podkreślił. Zwrócił również uwagę na potrzebę szacunku dla chleba i odpowiedzialnego korzystania z żywności. „Mamy codziennie chleb, nawet w obfitości, a wiemy o ludziach głodujących na świecie. Dlatego szanujmy chleb, nie marnujmy żywności, kupując ją w nadmiarze” – apelował. Wskazał także na związek między chlebem powszednim a Eucharystią. „Szanując chleb powszedni, uczymy się szacunku dla Chleba eucharystycznego, dla Komunii świętej, która daje nam życie wieczne” – mówił.
Przywołując postać św. Brata Alberta Chmielowskiego, zachęcał, aby wdzięczność za otrzymane dobra prowadziła do miłosierdzia wobec potrzebujących. „Każda kromka chleba podana najuboższym i bezdomnym miała wielką wartość – wartość miłosiernej miłości Boga” – zaznaczył.
„Powinno się być dobrym jak chleb. Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole” – przypomniał słowa św. Brata Alberta. Na zakończenie wskazał na Chrystusa obecnego w Eucharystii jako wzór takiej postawy. „Skoro On jest chlebem, i my bądźmy chlebem. Dawajmy siebie samych” – mówił, zachęcając do łączenia ewangelicznej nauki o miłosierdziu z jej konkretną realizacją w codziennym życiu.
Monika Chrzanowska
„Pokój jest tą wartością nie tylko na poziomie relacji międzynarodowych, on jest również zawartością serca, sposobem przeżywania codzienności i cechą międzyludzkich relacji” – mówił bp Waldemar Musioł podczas Mszy św. sprawowanej w czwartek 17 września z okazji Światowego Dnia Sybiraka w kościele pw. Świętej Trójcy w Opolu.
Zwracając się do Sybiraków, bp Musioł podziękował im za pielęgnowanie pamięci o bolesnych wydarzeniach i odwagę powracania do doświadczeń związanych z zesłaniami na Syberię. „Jest to wdzięczność za odwagę kolejnego powrotu wspomnieniami do trudnych wydarzeń, po których Syberia zyskała niechlubne miano Golgoty Wschodu” – mówił.
W homilii bp Musioł przestrzegał przed dwiema skrajnymi postawami wobec historii: jej lekceważeniem i próbami pisania jej na nowo oraz takim przeżywaniem bolesnej przeszłości, które podtrzymuje wzajemną niechęć i wrogość. „Historia zamiast budować mosty może wznosić coraz wyższe mury i w każdym, kto reprezentuje naród kiedyś Polsce wrogi, kazać widzieć wroga od zawsze i na zawsze” – zaznaczył. Jak podkreślił, pamięć o przeszłości powinna łączyć się z odważnym myśleniem o przyszłości.
Nawiązując do Święta Stygmatów św. Franciszka, hierarcha mówił także o chrześcijańskim spojrzeniu na cierpienie. „Bóg nie jest sprawcą cierpienia, ale zaprasza człowieka, by z Nim na Golgotę szedł, nawet jeśli nie jest nią wzgórze jerozolimskie, ale Syberia czy inne współczesne miejsce naznaczone bólem i samotnością” – mówił. Zaznaczył, że cierpienie przeżywane w wierze może otrzymać sens wykraczający poza samo doświadczenie bólu. „Pokój nie jest tylko wynikiem narodowych sojuszów czy negocjacji. Jest zawartością serca, sposobem przeżywania codzienności i cechą relacji – od rodziny i przyjaciół począwszy, a na wspólnocie narodowej skończywszy” – zaznaczył bp Musioł. Dodał, że źródłem tak rozumianego pokoju jest Chrystus i wierność Ewangelii. „Tego pokoju nie traci się nawet w obliczu wojny czy zsyłki, a może on stanowić skuteczną szczepionkę przeciwko wojnie i ludzkiej nienawiści” – mówił.
Biskup przestrzegał również przed pogardliwym spojrzeniem na drugiego człowieka i przed wszelkimi formami szowinizmu, nacjonalizmu, ksenofobii oraz pielęgnowania niechęci. Podkreślił, że chrześcijańska postawa wymaga dostrzegania człowieka także w tym, kto myśli inaczej, reprezentuje inną narodowość czy znajduje się w trudnej sytuacji życiowej.
Na zakończenie wskazał, że droga do pokoju rozpoczyna się od osobistego zawierzenia Chrystusowi. „Drogą do pokoju wewnętrznego, który może skutkować pokojem zewnętrznym, jest ufne spojrzenie i zawierzenie Księciu Pokoju – Jezusowi Zmartwychwstałemu – oraz cierpliwe kroczenie drogą Jego Ewangelii” – podkreślił.
Monika Chrzanowska
fot. Krzysztof Ogiolda
„Krzyż Chrystusa był i jest darem od Boga, Siostro i Bracie, dla Ciebie i dla mnie, aby otworzyć nam drogę do nieba, by nieść nam uzdrowienie, dać obietnicę zbawienia i rozbudzić w nas pragnienie wieczności” – mówił bp Waldemar Musioł, w poniedziałek 14 września, w homilii Mszy św. odpustowej ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego w katedrze opolskiej. Eucharystii przewodniczył bp Rudolf Pierskała.
Nawiązując do wielowiekowej obecności relikwii Krzyża Świętego w Opolu oraz ponownego przeżywania uroczystości odpustowej w odnowionej katedrze, biskup wskazał, że spojrzenie na krzyż może być źródłem chrześcijańskiej radości. „Dzisiejsze święto nie jest zaproszeniem do opłakiwania Męki Chrystusowej, ale do radości ze zwycięstwa Jezusa nad śmiercią, które odmieniło nasze życie nie tylko na dziś i jutro, ale na wieczność” – podkreślił.
Bp Musioł zaproponował spojrzenie na dwie belki krzyża jako symbol daru otrzymywanego od Boga i przekazywanego drugiemu człowiekowi. Wyjaśniając znaczenie jałmużny, podkreślił, że jest ona przede wszystkim darem pochodzącym od Boga, który poprzez człowieka dociera do innych. „W tym sensie Krzyż Jezusa Chrystusa, co symbolizuje jego pionowa belka, jest najpiękniejszym znakiem jałmużny. Krzyż jest darem od Boga, który trafił do nas, ludzi, przez ręce Jezusa Chrystusa” – mówił. Jak zaznaczył, krzyż jest Bożym darem dla człowieka potrzebującego zbawienia. „Krzyż Chrystusa był i jest darem od Boga, aby otworzyć nam drogę do nieba, nieść nam uzdrowienie i dać obietnicę zbawienia. Krzyż Chrystusa jest jałmużną Boga dla nas” – podkreślił. Jednocześnie zachęcił wiernych do postawienia sobie pytania, czy rzeczywiście przyjmują ten dar i pozwalają, by przemieniał ich życie.
Biskup odniósł to pytanie do sposobu przeżywania Eucharystii. Zachęcał, aby nie traktować jej jedynie jako obowiązku czy religijnego przyzwyczajenia. „Czy przychodzę z biedy, nie materialnej, ale duchowej, aby odebrać od Boga jałmużnę dla mnie i nakarmić się Ciałem Chrystusa, by dawało mi siły do walki z duchową nędzą – nie tylko moją osobistą, ale także moich bliskich i świata, w którym żyję?” – pytał.
Odnosząc się do poziomej belki krzyża, bp Musioł wskazał na odpowiedzialność za drugiego człowieka. „Krzyż jest już nie tylko jałmużną, ale także zaproszeniem do jałmużny, wołaniem o to, byśmy słowa bierzcie i jedzcie powtarzali innym ludziom: bierzcie i jedzcie mój czas, mój talent, to, co posiadam” – mówił. Podkreślił, że pomocą dla bliźniego nie muszą być wyłącznie dobra materialne, lecz także czas, zdolności, obecność i zaangażowanie.
Hierarcha zaznaczył również, że w spotkaniu z potrzebującym szczególne znaczenie mają więź, empatia i roztropność. „Czasem więcej niż pieniądz liczy się czas, jaki poświęcimy, by komuś pomóc, czas, w którym wytworzy się minimalna ludzka więź. Taka niematerialna jałmużna wydaje się być dziś nieraz ważniejsza od pieniądza” – wskazał.
Na zakończenie zachęcał, aby pionowa belka krzyża przypominała o darze otrzymywanym od Boga, szczególnie w Eucharystii, natomiast pozioma – o odpowiedzialności za innych. „Patrząc na belkę poziomą, obejmującą wszystkich ludzi i cały świat, odważniej rozglądajmy się wokół siebie, byśmy obojętnością nie zamykali sobie drzwi raz otwartych Krzyżem Chrystusa” – zakończył.
Pod koniec Mszy św. słowo do wiernych skierował również biskup opolski Andrzej Czaja, który zwrócił uwagę na krzyż Chrystusa jako znak Bożej miłości i daru ofiarowanego człowiekowi. Podkreślił, że Jezus spogląda na ludzi z wysokości krzyża z miłością, a przyjęcie Jego życia zobowiązuje wierzących do tego, by tą miłością żyć i dzielić się nią z innymi. Nawiązał przy tym do św. Franciszka z Asyżu i jego wołania, że „Miłość nie jest kochana”, wskazując, że chrześcijanin powinien uczyć się patrzeć na drugiego człowieka „oczyma Jezusa”.
Biskup Opolski wyraził także pragnienie, aby wokół kultu Krzyża i adoracji Najświętszego Sakramentu rozwijała się żywa wspólnota modlitwy. Jak zaznaczył, taka modlitwa powinna prowadzić nie tylko do osobistego wzruszenia miłością Chrystusa, ale także do konkretnego życia tą miłością i dzielenia się nią z innymi.
Monika Chrzanowska
Fot. Adamski
„Wy wytrwaliście w miłości, która prowadziła was do miłości pobłogosławionej przy ołtarzu oraz złożonej tam przysięgi. Zaś codzienne problemy i doświadczenia, które w życiu nikogo nie omijają, jednoczyliście z krzyżem Jezusa Chrystusa” – mówił bp Paweł Stobrawa podczas Mszy św. sprawowanej w niedzielę 13 września z okazji pielgrzymki Złotych Jubilatów Małżeńskich w kościele seminaryjno-akademickim w Opolu.
Zwracając się do małżonków świętujących 50-lecie wspólnego życia, biskup przypomniał słowa przysięgi małżeńskiej złożonej przed półwieczem i podkreślił, że jubileusz jest okazją do dziękczynienia nie tylko dla samych małżonków, ale również dla ich rodzin i całej wspólnoty Kościoła. „Za wasze życie w świętym i trwałym małżeństwie dziękują wam wasze dzieci. Są wdzięczne nie tylko za dar życia, troskę i bezpieczeństwo, ale przede wszystkim za to, że dzięki waszemu wiernemu trwaniu doświadczyły ciepła i radości domu rodzinnego” – mówił. Jak dodał, za świadectwo małżonków dziękują również wnuki, prawnuki, wspólnoty parafialne i cały Kościół.
Biskup wskazał, że fundamentem wspólnego życia jubilatów wciąż jest Chrystus. „Swoje małżeństwo, swój dom rodzinny od dnia ślubu budowaliście na mocnym fundamencie, na skale, którą jest Chrystus” – podkreślił. Przypomniał, że w ciągu minionych 50 lat obok radości i szczęścia nie brakowało również trudności, doświadczeń i krzyży. „Pomocy w napotykanych przeciwnościach szukaliście na modlitwie, w przyjmowanych sakramentach świętych. Dzisiaj, z perspektywy czasu, okazuje się, że wielką pomocą było wezwanie w dniu ślubu Pana Boga na świadka swojej przysięgi: Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący” – nadmienił.
Na zakończenie bp Stobrawa nawiązał do odnowienia przez jubilatów przyrzeczeń małżeńskich. „Niech to odnowienie ślubów napełni was na nowo radością i błogosławieństwem oraz pomoże do dalszego pielęgnowania w sobie Bożego ducha, aby wasze małżeństwo i rodzina nadal były wspólnotami dobroci, miłości i pokoju” – życzył.
Zachęcał również, aby Chrystus pozostawał źródłem ich dalszej wspólnej drogi, a dzieci i najbliżsi otaczali ich wdzięcznością, troską i życzliwością. „Niech Maryja nieustannie okrywa was płaszczem swojej troskliwej miłości i oręduje u swojego Syna, abyście w dobru, pokoju, miłości, radości i nadziei mogli przeżywać kolejne jubileusze” – życzył hierarcha na koniec homilii.
Monika Chrzanowska
fot. A. Nowak
„Pokój nie zaczyna się od tego, że mój przeciwnik przestaje być moim przeciwnikiem. Pokój zaczyna się wtedy, gdy przestaje być dla mnie wrogiem, kiedy znów staje się dla mnie człowiekiem” – mówił bp Damian Muskus OFM na zakończenie nabożeństwa ze świecami w Grocie Lurdzkiej na Górze Świętej Anny, które odbyło się w sobotę 12 września, w ramach Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego.
Nawiązując do spotkania św. Franciszka z Chrystusem w kościele San Damiano, biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej podkreślił, że przemiana człowieka może rozpocząć się od jednego spotkania. „Czasem wystarczy jedno spojrzenie, żeby coś w człowieku się zmieniło. Franciszek z Asyżu nie zmienił świata dlatego, że miał wielką władzę. Zmienił go dlatego, że pozwolił, aby Chrystus zmienił jego serce” – mówił.
Przypomniał, że duchowa przemiana św. Franciszka dokonywała się stopniowo, a jednym z jej przełomowych momentów było spotkanie z trędowatym. „Franciszek potrafił przekroczyć własny lęk i zbliżyć się do człowieka, który był odrzucany przez innych. Właśnie tam zaczynała się jego ewangeliczna rewolucja” – podkreślił. Jak zaznaczył, nie rozpoczęła się ona od wielkich słów, ale od przemiany własnego serca i spotkania z konkretnym człowiekiem.
Biskup zwrócił także uwagę na Franciszkowe pragnienie pokoju. Przypomniał jego spotkanie z sułtanem, do którego nie szedł z bronią ani pragnieniem zwycięstwa, lecz z ufnością Bogu i gotowością do spotkania. „Pokój nie zaczyna się od tego, że mój przeciwnik przestaje być moim przeciwnikiem. Pokój zaczyna się wtedy, gdy przestaje być dla mnie wrogiem, kiedy znów staje się dla mnie człowiekiem. Dzisiaj ta lekcja jest nam szczególnie potrzebna” – podkreślił. Zachęcał przy tym, aby zamiast oczekiwać zmiany od innych, rozpocząć od własnego serca. „Tak łatwo wskazywać winę innych. A Franciszek pyta inaczej: co ja powinienem uczynić, co ja powinienem w sobie zmienić, nie w innych? Gdzie we mnie zaczyna się niepokój? Gdzie we mnie brakuje przebaczenia? Kogo przestałem widzieć jako człowieka?” – pytał. Przywołując słowa św. Franciszka: „Pan dał mi braci”, biskup podkreślił, że bratem pozostaje także człowiek trudny, odmienny czy raniący.
Biskup Muskus zachęcał również do patrzenia na innych oczami Chrystusa. „Najpierw Chrystus spojrzał na Franciszka z krzyża. Potem Franciszek nauczył się patrzeć na świat oczami Chrystusa. A dzisiaj Chrystus patrzy na nas z tego krzyża” – podkreślił. Pytał przy tym, czy człowiek potrafi dostrzec tych, których na co dzień pomija: samotnych, chorych, ubogich, osoby z niepełnosprawnościami, uchodźców czy ludzi myślących inaczej. Nawiązując do Franciszkowego wołania: „Płaczę, bo Miłość nie jest kochana”, bp Muskus wskazał także na zadanie Kościoła. „Potrzebujemy Kościoła, który nie tylko mówi o miłości, ale potrafi również opatrywać ludzkie rany. Potrzebujemy Kościoła, który przyjmuje zagubionych, pociesza cierpiących i przypomina, że człowiek nie jest sam” – wskazał.
Na zakończenie słowo do uczestników obchodów Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego skierował także biskup opolski Andrzej Czaja. Odwołując się do postaci Biedaczyny z Asyżu, zachęcał wiernych do rozeznawania woli Bożej oraz spoglądania na drugiego człowieka z miłością – na wzór spojrzenia ukrzyżowanego Zbawiciela.
Biskup wezwał również do odważnego przekazywania wiary młodemu pokoleniu poprzez autentyczne świadectwo życia oraz gorliwą modlitwę różańcową, która może stać się narzędziem duchowej odnowy. Zachęcał także do kontemplacji oblicza Jezusa, wskazując, że pozwala ona chrześcijaninowi zachować wewnętrzne światło pośród współczesnego zamętu i przygotowuje go do dojrzałego przejścia do wieczności.
Monika Chrzanowska
fot. Wieńczysław Adamski